10 lat pracowni witrażu w MOK. Uczestnicy zajęć to już prawdziwa rodzina

W Dużej Galerii Miejskiego Ośrodka Kultury 15 lutego świętowano dziesięć lat funkcjonowania pracowni witrażu. To jedna z najbardziej charakterystycznych pracowni, z której przez ten długi czas w świat wyjechały wręcz dzieła sztuki spod znaku kolorowego szkła i lutownicy. Od początku grupę prowadzi Anna Góralczyk, która z tej okazji została zasłużenie wyróżniona.
Bardzo dużo osób przybyło na okolicznościowy wernisaż wystawy prac, które stworzono w założonej w 2008 roku pracowni witrażu w MOK. To jedna z niewielu w tej części Polski tak prężnię działających pracowni zajmujących się tą dziedziną sztuki i artyzmu, stąd do Gniezna przez dziesięć lat przyjeżdżali także miłośnicy witrażu np. z Poznania, Słupcy czy Wrześni. – Na początku pamiętam był duża niepewność, czy ludzie podejmą temat, czy będą zainteresowani, ale jak się okazało, w Gnieźnie znalazło się dużo chętnych – wspomina początki pracowni jej twórczyni Anna Góralczyk, instruktor MOK. Właśnie to głównie do niej spływały podziękowania i gratulacje, bo w sztuce witrażu swoją drogę odnalazło kilkadziesiąt osób w różnym wieku, choć ten rodzaj rzemiosła do łatwych nie należy, o czym mówi sama szefowa pracowni. – Przede wszystkim trzeba poznać to rzemiosło, potrzeba też trochę wyczucia plastycznego i cierpliwości – uśmiecha się A. Góralczyk i od razu podkreśla, że witraże lutowane w pracowni nie są tym, co myśli każdy odruchowo na słowo „witraż”. Nasuwają się wielkie dzieła ozdabiające kościoły i świątynie, a w pracowni MOK stosuje się technikę Luisa C. Tiffany’ego. – Jest prostsza i nieco mniej szkodliwa, bo jak wiadomo, przy lutowaniu wytwarzają się różnego rodzaju opary. To, że jest to technika prostsza, nie znaczy, że łatwiejsza. Chodzi o to, że możemy tworzyć mniejsze elementy, bardziej finezyjne, bez ograniczeń kształtu. Techniką ołowiu nie da się takich drobnych elementów wykonać – zaznajamia z technikami instruktorka. Jak wspomina Anna Góralczyk, najfajniejsze prace to są te tworzone na bazie własnych pomysłów. – One ewoluują cały czas na zajęciach, cała grupa się wówczas wypowiada, radzi, pomaga i ostatecznie powstaje coś zupełnie odrębnego niż można to zobaczyć gdzieś indziej – zauważa.
W trakcie wystawy w Dużej Galerii nie udało się zgromadzić wszystkich prac stworzonych w dziesięcioleciu funkcjonowania pracowni, ponieważ – po pierwsze nie udałoby się ich zmieścić, a po drugie wiele z prac powędrowało do bliskich i znajomych ich twórców na całym świecie. – One wędrują jako prezenty, ktoś ma zamontowane na stałe w oknie, więc trudno ściągnąć do Gniezna, ale mimo to wystawa jest bardzo ciekawa, warto ją zobaczyć i docenić trud, który w pracę wkładają uczestnicy zajęć – mówi A. Góralczyk. Sama instruktorka jest osobą niezwykle pracowitą i skromną, stąd wernisaż wystawy i jubileusz pracowni stały się wyśmienitą okazją do wyróżnienia i podziękowania jej za dotychczasową pracę, życzliwość i fachowość. Medal Koronacyjny, który jest najwyższym wyróżnieniem miasta dla osoby lub instytucji, przyznał Annie Góralczyk Tomasz Budasz, prezydent Gniezna, który osobiście przed otwarciem wystawy wręczył go laureatce. Sama wyróżniona z trudnością powstrzymywała niezwykłe wzruszenie. – W Gnieźnie jest wielu wspaniałych ludzi, którzy działają, ale o tym nie mówią. Ich czyny i działania same się sprzedają poprzez inne osoby. Tak jest z panią Anią, która w witrażu pracuje dziesięć lat i w tym czasie uczyła tego rzemiosła ponad 60 osób. To co widzimy w galerii, to małe dzieła sztuki, ale ważna jest także integracja. Grupa spotyka się co poniedziałek, a pani Ania, osoba skromna i małomówna, jest twórczynią większości dzieł plastycznych tworzonych w MOK. To symboliczna chwila, by jej podziękować za to co robi – powiedział prezydent, a Dariusz Pilak, dyrektor MOK dodał: – Ta pracownia znacznie się wyróżnia, a warto podkreślić fakt, że takie pracownie w kraju posiadają nieliczne ośrodki kultury, nawet w dużych miastach nie ma tego typu pracowni i osoby zainteresowane przyjeżdżają do nas, do Gniezna. Warto dodać, że wszyscy uczestnicy zajęć tworzenia witrażu, zarówno ci obecni jak i byli, cały czas tworzą wielką rodzinę, o czym świadczyć może to, że tak licznie zaprezentowali się na wernisażu wystawy, a jak sami podkreślali, ich znajomości i przyjaźnie zawarte podczas lutowania, trwają cały czas. Wystawę prac można oglądać w Dużej Galerii MOK do 9 marca. ALEKSANDER KARWOWSKI