Shadow

2019 – dobry rok dla muzeum, ale plany są ogromne. Badacze powrócą do wielkich badań nad historią Gniezna. „Gniezno może być starsze niż nam się wydaje!”

Ciepło przyjęte wystawy czasowe, wzrost frekwencji odwiedzających oraz dalekosiężne plany badawcze i infrastrukturalne. Tak zakończył się rok 2019 w Muzeum Początków Państwa Polskiego. W roku 2020 ponownie w miasto wyjdą muzealni badacze, by lepiej zgłębić historię Gniezna, a co za tym idzie, początków naszej państwowości, ale te działania będą miały szeroki rozmach. Badacze mówią tu o możliwej sensacji, bowiem Gniezno może być starsze niż się to dotychczas wydawało.
Jak informuje dr Michał Bogacki, dyrektor muzeum, rok 2019 był dla jednostki przez niego kierowanej rokiem wyjątkowo dobrym. Jak obrazuje liczbami, frekwencja nieprzerwanie rośnie od 2013 roku. – Ta frekwencja jest jedną z najwyższych wśród tej wielkości muzeów w kraju. Jest to też tylko frekwencja liczona w budynku, a my bardzo mocno działamy w innych placówkach – zauważa. MPPP w minionym roku dwukrotnie wyjeżdżało ze swoimi ekspozycjami w Polskę – do Stalowej Woli i Poznania. Obie te wystawy obejrzało 25 tys. osób. Dodatkowo muzealnicy z Gniezna dotarli do 18 miejsc z mobilną wystawą „Legenda o św. Wojciechu z Drzwi Gnieźnieńskich”, co podniosło frekwencję o dodatkowych 6 tys. osób. Innowacyjne są także transmisje internetowe, gdzie widzowie z całego świata mogą oglądać autorskie oprowadzania po aktualnych wystawach ulokowanych w budynku muzeum. – W mediach społecznościowych mamy dziś 33 tys. fanów, którzy nas obserwują, a ostatnią nasza produkcję obejrzało ponad 250 tys. osób. To ważne i spore liczby – dodaje dyrektor muzeum. Placówka może się też pochwalić skutecznością w uzyskiwaniu dofinansowań do działalności merytorycznej. Ubiegły rok to 551 tys. zł na statutową działalność, a dodatkowo ok. milion złotych na inwestycje. – Co roku stajemy się jako muzeum coraz bardziej atrakcyjni i skutecznie w pozyskiwaniu środków na to wszystko, co jest naszym celem statutowym – chwali M. Bogacki.
Archeolodzy i historycy ruszą w Gniezno szukać ponownie początków jego historii
 Gnieźnieńskie muzeum to nie tylko oglądanie zabytków, ale równie ważna jest edukacja. Za nią odpowiedzialny jest Dział Obsługi Wystaw i Edukacji, którym kieruje Magdalena Robaszkiewicz. – W 2019 roku utworzyliśmy dwie nowe sale edukacyjne. Jedna do zajęć muzealnych z lekcjami muzealnymi, a druga do działań warsztatowych. Dzięki temu w jednym czasie prowadzimy zajęcia dla dwóch grup, a jeśli jest zapotrzebowanie, to organizujemy nawet trzy zajęcia dla grup w tym samym czasie – opowiada kierownik działu. W ubiegłym roku wprowadzono nowy program edukacyjny oraz filmy animacyjne i repliki przedmiotów ze średniowiecza. Do tego kontynuacja działalności wydawniczej, m.in. ze sprawą lubianej serii komiksów „Borka i Sambor”, czy zeszytów ćwiczeń. W 2020 roku dział rusza ponownie w Polskę, tym razem z nowym programem edukacyjnym oraz kontynuowanymi seriami wydawniczymi.
Rok 2019 to także głośne na cały kraj poszukiwanie książęcego pallatium na Wzgórzu Lecha. Archeolodzy ponownie po latach mogli zajrzeć pod ziemię, opodal kościoła św. Jerzego i szukać rozwiązania zagadki ważnej nie tylko dla Gniezna, ale i całej Polski. „Operacja Pallatium” nie zakończyła się pełnym rozwiązaniem tej zagadki, ale przyniosła wielkie nadzieje, bowiem w ziemi znajdują się obiekty, którą są bardzo interesujące. – Na pewno były to obiekty wykonane w techniceprzedromańskiej, która stoi na tej samej linii czasowej co pallatium w Poznaniu, czy na Ostrowie Lednickim. Po tak małym odsłonięciu reliktów, trudno jest to na sto procent zweryfikować. W związku z tym zorganizowaliśmy seminarium naukowe, by te wyniki badań zweryfikować. Duża ilość badaczy zajmujących się tą tematyką potwierdziła, że te odkrycia są rewelacyjne, ale na tym etapie badań próba interpretacji jest za wczesna – mówi Łukasz Kaczmarek, kierownik Działu Naukowego.
W tym roku prawdopodobnie badacze wejdą pod posadzkę kościoła św. Jerzego i tam będą kontynuować swoje badania. Jednak archeologowie mają więcej niespodzianek, a nawet sensacji. – Gniezno może być starsze niż się nam wydaje – mówi Tomasz Sosnowski, specjalista ds. promocji muzeum. Jak się okazuje, w trakcie przeglądania stanów magazynowych, archeolog Łukasz Kaczmarek natrafił na fragment ceramiki, która jest datowana na VIII-IX wiek. To odkrycie zapoczątkuje dwa duże projekty badawcze – dwu i dziesięcioletni. Jak mówi Ł. Kaczmarek, muzeum posiada materiały odkopane przez archeologów na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, które jednak nie zostały dogłębnie opracowane ani opublikowane. – Podczas kwerendy prowadzonej w naszych magazynach, natrafiłem na fragmenty ceramiki, które mogą być naczyniami potwierdzającymi funkcjonowanie ośrodka osadniczego na Górze Lecha, właśnie na przełomie VIII-IX wieku. Przed nami długie badania nad tym zagadnieniem – stwierdza. To odkrycie oraz rezultaty badań przy kościele św. Jerzego, skłoniły badaczy do rozpoczęcia długoletniego interdyscyplinarnego programu badawczego, który potrwać ma nawet 10 lat. – Ten program ma finalnie przedstawić problematykę badań na gnieźnieńskim grodzie i gnieźnieńskiego ośrodka osadniczego. Myślę tu o takich osadach poza Górą Lecha, jak Piotrowo, Targowisko, Wzgórze Panieńskie i innych w obrębie dzisiejszego miasta – mówi Kaczmarek. Tu połączą swoją wiedzę z archeologami także historycy czy archiwiści, by badania te miały jak najszersze spektrum wiedzy. Jednak nie spodziewajmy się tutaj rozkopywania szczelnie dziś zabudowanego Gniezna. Z pomocą przyjdzie nowoczesna technologia, jak georadar, magnetometr, LIDAR (laserowe skanowanie powierzchni terenu). – Nie musimy wbijać łopaty, by odkryć tę historię – podkreśla archeolog. Program badawczy ma mieć inaugurację w marcu i będzie to z pewnością duże wydarzenie. Zawiązała się już Rada Naukowa programu, na której czele stoi prof. Artur Różański z Wydziału Archeologii UAM w Poznaniu. – Trzymajcie za nas kciuki, bo czegoś takiego w Polsce jeszcze nie było – cieszy się M. Bogacki.
W 2019 roku nie poprzestano na inwestycjach w muzeum. W 2020 roku MPPP wzbogaci się o tak prozaiczną rzecz, której jednak wcześniej nie było… toaletę dla zwiedzających. Placówka ma już tzw. holobox, który w technologii trójwymiarowej obrazuje niektóre przedmioty na wystawach. W tym roku pojawią się kolejne, które obrazować będą np. późnogotyckie kafle piecowe. Ze względów historycznych nie można ich dotknąć osobiście, ale będzie można je obracać i oglądać ze wszystkich stron właśnie w holoboxie. Dodatkowo muzeum zmuszone jest do osuszenia ściany fundamentowej przy I LO i wykonania jej izolacji. Jednak największą widoczną zmianą będzie przebudowa holu wejściowego. W poszanowaniu pierwotnej koncepcji budowy budynku i jego stylu architektonicznego, w holu powstanie oficjalne wejście do muzeum w postaci pawilonu z kasami, sklepem i szatniami. Dziś wchodząc do obiektu, widzowie często są zdezorientowani, gdzie udać się do zwiedzania zabytków. Teraz nie będą mieli z tym problemu. ALEKSANDER KARWOWSKI