Absolwenci nocą w „Dąbrówce”

W sobotę, 7 września z okazji obchodów (to kolejna już impreza) 100-lecia II Liceum Ogólnokształcącego im. Dąbrówki przygotowano Noc Absolwentów, czyli wspomnień czar. Było zwiedzanie szkoły z przewodnikiem, 4 krótkie 15-minutowe lekcje z różnych przedmiotów w salach lekcyjnych. Zorganizowano wystawę szkolnych osobliwości, czyli Wehikuł Czasu. Do tego doszło spotkanie „w piwniczce” Kasprowicza (dawny schron i szatnia liceum). Była gra po szkole, pokazująca różne zakamarki tej placówki oświatowej, łamigłówki, „Pirackie potyczki”, spektakl szkolnego Teatru „Bez Kurtyny” i koncert w formie karaoke.
Między innymi w sali numer 24 zostały zgromadzone pamiątki od momentu powstania szkoły aż do czasów obecnych. To zdjęcia, kroniki, pomoce dydaktyczne, czyli Wehikuł Czasu. W Pokoju Wspomnień można było między innymi opowiedzieć, który z nauczycieli był groźny, a który najsympatyczniejszy. Można było powspominać fajne chwile w tej szkole, zawarte tu przyjaźnie oraz nietypowe sytuacje. „W piwniczce” Kasprowicza były napoje bezalkoholowe i można było poznać tajny przepis nie tylko na szkołę dla dziewcząt. „Wizyta starszej pani” według Friedricha Durrenmatta to propozycja naszego Teatru „Bez Kurtyny”, a spotkanie zakończył koncert w naszej hali gimnastycznej, gdzie staraliśmy zachęcić wszystkich do wspólnego śpiewania. Dla wszystkich mieliśmy też słodki poczęstunek, a kto chciał mógł nabyć potrawy z grilla – powiedziała Róża Grabowska, dyrektor liceum i dodała: – Aż 260 absolwentów zapisało się na tę imprezę, natomiast spodziewaliśmy się około 400 uczestników tego sobotniego spotkania. Mamy na co dzień ponad 500 uczniów, To spotkanie dało przede wszystkim okazję do wspomnień.
– Czułem się w tym liceum bardzo dobrze. Miło wspominam pobyt w „Dąbrówce”. Prawie wszyscy profesorowie byli w porządku. Nie mam więc na co narzekać – przyznał Robert Grochowski, doktor politologii. Lekarz ortopeda Maciej Kaźmierczak dodał: – W tym liceum uczyłem się w latach 1982-1986. Mam z „Dąbrówką” związane tylko same dobre wspomnienia. Dariusz Banicki, dyrektor ZSP nr 1 w Gnieźnie stwierdził: – Do tej szkoły podchodzę z sentymentem. To fajnie, że po 33 latach można się spotkać i rozpoznawać. W pamięci bardzo pozytywnie zapadł mi profesor Musiałowicz, a jeśli chodzi o wymagania to profesor Maćkowiak i wielu pamięta tę postać. Z wydarzeń – Dni Wiosny, które przeradzały się w wielki festyn odlotowych pomysłów. Rafał Stańczak, dyrektor Zespołu Szkół Muzycznych w Gnieźnie natomiast powiedział: – To był ciekawy i intensywny czas. Zawarte wówczas przyjaźnie przetrwały do dziś. To jeden z najfajniejszych fragmentów w życiu. Byłem na profilu matematyczno-fizycznym, a wylądowałem w… Akademii Muzycznej. Ulubiony profesor? Wszyscy! (jw)