Afirmacja życia według Marcelego Derengowskiego

Wierny sobie, swoim tęsknotom, spostrzeżeniom i wierny naturze. Droga artystyczna i życiowa Marcelego Derengowskiego to przede wszystkim miłość. Miłość do życia. Po raz kolejny udowodnił to nową wystawą, tym razem akwareli.
W zakątku ulicy Żabiej, która przed wojną była urokliwie wijącą się drogą fragmentu miasta zwanego „Kcyńską Łatą”, a po wojnie odcięta została od miasta estakadą drogową, stoi mała galeria otoczona ogrodem wspaniałej flory, ogrodem pełnym sztuki. Adres ten znany jest w zasadzie znajomym malarza i entuzjastom jego dzieł, jednak jest interesującym miejscem twórczym, które raz na jakiś czas staje się także galerią przyciągającą niezobowiązująco ludzi. Właśnie 17 sierpnia w tym opatulonym zielenią miejscu odbył się interesujący wernisaż prac akwarelistycznych Marcelego Derengowskiego. Jego prywatna galeria „Art Marcello” wypełniła się tłumem licznych przyjaciół i miłośników jego talentu. W niezwykle upalny dzień, jakich w lecie roku 2018 nie brakuje, przed zgromadzonymi okazanych zostało 66 prac mistrza z różnego okresu, z naciskiem na te z lat i miesięcy ostatnich. Akwarele, które stały się przedmiotem wystawy to tylko jedna z dróg artystycznych Derengowskiego, które oznaczają ciągłe poszukiwania i smakowanie życia. – To jedna z najtrudniejszych technik malarskich – przyznał tuż przed wernisażem mistrz. – Czasami ten proces tworzenia jest ważniejszy niż efekt, bo malowanie akwareli uważam za wypoczynek twórczy – zauważa zaskakująco, bo same prace wszak prezentują się jako dzieło intensywnego, wręcz skończonego wysiłku twórczego, a nie wypoczynku. Jednak i tu Derengowski ma odpowiedź. – Bo proces ten łączy się z plenerem – wyjaśnia. – To malarstwo to notatki do innych moich dzieł w innych technikach, jak abstrakty figuratywne.
Akwarele w twórczości Marcelego Derengowskiego nie były nigdy zbyt wypychane przed szereg innych jego stylistycznych miłości. Jak mówił twórca, zostawiał je sobie „na później”, ćwicząc nimi między poszukiwaniami tych bardziej skupiających jego uwagę w danym momencie stylistyk. – Ale ją bardzo sobie cienię jako technikę i jako wypowiedź – od razu podkreśla. – Można nią bardzo subtelnie wypowiadać różne stany, odcienie, ale nie tylko ludzi, także zwierząt, natury, przyrody. Przecież to jedność. W ogóle jesteśmy tylko cząstką tego wszechświata i świata. Sztuka to przecież język wypowiadania się, a ja nim tylko troszeczkę operuję – przyznaje jak zawsze skromnie. Właśnie w tym świadomym i pełnym pokory do miejsca człowieka w przestrzeni podejściem, twórczość Derengowskiego staje się wrażliwa i celna w obserwacji. Nie pasywna, tylko szukająca harmonii, pogodzenia, refleksji. Wydatnie pokazała to ubiegłoroczna wystawa „Przestrzenie i czas”, która miała miejsce w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie i była swoistym manifestem przeciwnym pogardzie świata. Wówczas jak i teraz z prac artysty bije koloryzm, któremu jest wierny i jak zaznacza, pozostanie mu wierny. – Kolory stawiam na pierwszym miejscu. Lubię kolory tak jak lubię życie, a kolor to życie przecież, żadna monotonia. Wesołość wewnętrzna człowieka bardzo dużo znaczy w jego chorobach czy utrapieniach, smutkach, trudnościach, a gdy do tego dodamy kolor i muzykę, no to wtedy pojawia się komfort – śmieje się jak zawsze, gdy mowa o życiu M. Derengowski. Akwarele to kolejny ważny przystanek twórczy artysty, który sam organizuje sobie przestrzeń twórczą i z niej w pełni korzysta. Licznie przybyli na wernisaż przyjaciele i miłośnicy talentu mistrza, z pewnością już niecierpliwią się na kolejne odsłony jego poszukiwań i afirmacji życia, którą tak radośnie prezentuje na płótnach. ALEKSANDER KARWOWSKI