Amerykanin w Trzemesznie, czyli w poszukiwaniu korzeni


Kilka lat temu dzięki naukowym poszukiwaniom Macieja Adamskiego, nauczyciela trzemeszeńskiego Gimnazjum odżyła historia trzemeszeńskich emigrantów, którzy na przełomie XIX i XX wieku wyjechali do Stanów Zjednoczonych. W większości trafili oni do Grand Rapids w stanie Michigan. Powstała nawet strona internetowa, gdzie zamieszczono artykuł „Opowieść o dwóch miastach: Trzemeszno & Grand Rapids”, którego współautorem jest M. Adamski. Potomkowie emigrantów żyją w USA do dzisiaj.
W piątek, 30 czerwca do Trzemeszna w poszukiwaniu swoich korzeni przybył Marvin Pogodzinski. Obecnie uważa się, że obecnie większość Grand Rapidskich polonusów posiada trzemeszeńskie korzenie, a Polonia stanowi prawie 8 % ludności tej liczącej ponad 700 tysięcy mieszkańców metropolii. Marvin Pogodzinski jest prawnukiem Walentego Pogodzińskiego urodzonego w Trzemesznie w 1826 roku. Około 1868 roku Walenty wyemigrował do stanów Zjednoczonych i osiedlił się w Grand Rapids, Michigan. Jego żoną była Ludwika Pogodzińska z domu Lipczyńska ur. w 1830 roku w Trzemesznie, zm. 1907 w Grand Rapids. W Trzemesznie urodził się także Józef Pogodziński, dziadek Marvina Pogodzinskiego. Dla Marvina była to pierwsza w życiu wizyta w Polsce. Marvin Pogodzinski nie mówi już po polsku, jedynie trochę rozumie, ale modli się w języku polskim. Do Polski Marvin Pogodzinski przyjechał wraz ze swoją żona Willmą Pogodzinski, kuzynką Mary Pottock (nazwisko rodzinne to Potocki, rodzina pochodzi z Kaszub) i panem Stanisławem, który do Stanów Zjednoczonych wyemigrował w latach 80. Poszukując swoich korzeni Marvin odnalazł w internecie stronę Komisji Historycznej w Grand Rapids, na której umieszczono artykuł „A Tale of Two Cities: Trzemeszno & Grand Rapids”. Stąd też koniecznie chciał odwiedzić Trzemeszno. W Trzemesznie goście z USA z łatwością odszukali Macieja Adamskiego, który wraz z żoną Iloną podjęli się oprowadzenia niespodziewanych gości po Trzemesznie. Swoje pierwsze kroki Amerykanie skierowali do bazyliki. Jak się okazuje, to w trzemeszeńskiej świątyni zostali ochrzczeni przodkowie Marvina. Goście zwiedzili Izbę Tradycji w trzemeszeńskim liceum, tutaj też odnaleziono przodków. Jak się okazało, uczniami szkoły byli także dalecy wujowie Marvina. Wizyta w Trzemesznie była wielkim przeżyciem. Goście z Grand Rapids już zapowiadają, że w przyszłym roku chcą znów przylecieć do Polski i odwiedzić Trzemeszno, być może w większej rodzinnej grupie. Warto przypomnieć, że emigranci z Trzemeszna odegrali duża rolę w historii polonii amerykańskiej. Szczególne zasługi zapisała na kartach historii Waleria Lipczyńska z domu Główczyńska, ur. w 1846 roku w Trzemesznie. Wraz ze swoim mężem Janem Lipczyńskim (ur. 1839 w Trzemesznie) weteranem powstania styczniowego, stała na czele ruchu polonijnego, była wiceprezesem Zjednoczenia Narodowego Polskiego – największej organizacji polonijnej w USA. W swojej działalności lobbowała na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości, spotykała się z amerykańskimi prezydentami, wspierała utworzenie jednego z oddziałów „błękitnej armii” gen. Hallera, a gdy Ignacy Jan Paderewski wyruszał do Polski żegnała go w imieniu polonii i wręczyła pamiątkową flagę. Warto również dodać, że za sprawą Lipczyńskich w Grand Rapids gościła słynna Helena Modrzejewska. W historii Grand Rapids złotymi zgłoskami zapisał się również inny trzemesznianin – ks. Kazimierz Skory, który zbudował jeden z najpiękniejszych kościołów w Grand Rapids – bazylikę mniejszą pw. Św. Wojciecha. Wzorem dla tego kościoła była trzemeszeńska świątynia. RENATA PAŁUCKA