Apokalipsa według Leśniaka

Studiujący na co dzień na wrocławskiej ASP gnieźnianin, urodzony w Pile – Marcin Leśniak, zadebiutował w Gnieźnie w Dużej Galerii MOK bardzo dobrą wystawą swoich rysunków i malarstwa. Obiecujący kontekst prac, zanurzony w apokalipsie i tym, co po niej może się wyłonić, wspomogła muzyka Longera.
Ogromną wyobraźnię i łatwość jej obrazowania pokazuje już samo hasło przewodnie wystawy, które pochodzi z cytatu samego autora. Mówi ono o siedzeniu w poczekalni i marzeniu o sztuce jak o niemej, intensywnej bitwie na okręty w XVIII wieku. Istotny jest tutaj stan ducha, przymrużenie oczu i toczenie bitew, bitew z zastanym porządkiem świata. Z obrazów i rysunków Marcina Leśniaka bije świat po wielkiej apokalipsie – deformacje, przepoczwarzenia ludzi, zmiana ziemskiego krajobrazu. Rysunki to wykorzystanie sennego grafitu. Malarstwo to intensywny koloryzm. Choć sam autor zainspirowany malarstwem Janusza Orzechowskiego i Stanisława Szukalskiego, na myśl przywodzi także Zdzisława Beksińskiego z jego niepokojącym światem po pewnym zburzeniu struktury. Jakby świat doprowadził do samozagłady, a na obrazach widzimy wizję tego, co by mogło się z tych ruin wyłonić. – Orzechowski w swoich wspomnieniach wspominał o śnie. Używam grafitu w swoich rysunkach, który daje efekt jakby snu na jawie. Nie chcę przesadzać z realizmem, ale tę nutkę mgły między postaciami i obiektami zachować – mówi autor. Jak dodaje Marcin Leśniak, wzbrania się od uciekania do realizmu. – Po tej wystawie planuję wziąć się za pejzaże, które w swojej kolorystyce także nie będą odtwarzać teraźniejszości – zaznacza.
W pierwszej sali Dużej Galerii MOK otoczeni zostajemy postaciami, pełnymi zmysłu lub erotyki, ale także są postaci zupełnie przepoczwarzonych. Sam autor przyznaje, że są one efektem obserwacji, nakładania filtrów w głowie na realne postaci. – Wszystkie te postacie błądzą, niektóre nie pokazują swoich twarzy. Są to osoby mi nieznane lub zobaczone gdzieś na zdjęciu, czy podczas jakiegoś pleneru. Sam siebie też uwieczniłem dwa razy i nie jest to dla widza oczywiste. Te postacie to nawet pewne istnienie w formie wspomnień o nich. One nie są stricte kropka w kropkę odzwierciedlone. Uciekam od realnego obrazu takiej osoby. To też zostaje odrealnione – mówi M. Leśniak.
Bardzo dobra wystawa po raz kolejny wręcz udowadnia, że młodsi twórcy mają swój sugestywny język wyrazu i warto oddawać im przestrzeń galerii. Rysunki i obrazy Leśniaka wręcz pchają się na okładki płyt muzycznych i obrazują np. dawne audycje radiowe Tomasza Beksińskiego. Połączenie mechanicznej poprawności rysunku i malarstwa z daleko sięgającą fantazją, dają niezwykłe efekty. Wystawa potrwa do 10 marca. ALEKSANDER KARWOWSKI