„Baraż” i „Śniegi Kosmosu” największymi wygranymi XI Offeliady

Deszcz nagród, wyróżnień, nominacji i owacji spadł na laureatów XI Offeliady. Przez cztery dni Gniezno zamieniło się w polską stolicę kina offowego, które doczekało się swojego, należnego mu miejsca w kinematografii.
Od 2 do 5 listopada Gniezno stało się miejscem, w którym skupiła się uwaga polskiej kinematografii na jej ważną część składową – kino offowe, czyli niezależne produkcje, ze szczególnym uwzględnieniem młodych twórców, którzy dopiero próbują przedrzeć się do świadomości widza w kraju. W ostatniej dekadzie Polskę oplotły festiwale prezentujące produkcje krótkometrażowe (najczęściej do 30 minut projekcji). Na początku tej offowej ofensywy przeważały filmy amatorskie, teraz za sprawą powszechnego dostępu do technologii realizacyjnych, jakość i poziom tego kina przechodzi do sfer rezerwowanych wcześniej przez studia i szkoły filmowe. Offeliada od 11 lat konsekwentnie umacnia swoją markę w całej gamie festiwali offowych, jako festiwalu małego, ale sprawnego, dobrze zorganizowanego, o wysokim poziomie merytorycznym (jury) i prowadzonym w ciepłej, serdecznej atmosferze, co konsekwentnie podkreślają odwiedzający Gniezno aktorzy, reżyserzy, operatorzy. To zasługa wieloletniego dyrektora festiwalu Piotra Wiśniewskiego, który potrafił zebrać grupę osób świetnie się rozumiejących, które łączy pasja kina. To procentuje, a opinia idzie w świat kina nie tylko offowego. W tym roku jury główne Offeliady tworzyły ważne osobistości polskiego kina w ogóle: Paweł Łoziński to wybitny dokumentalista, będący kontynuatorem polskiej szkoły dokumentu opierającej się na niezwykłej wrażliwości; Katarzyna Czajka -Kominiarczuk to socjolożka i publicystka, prowadząca poczytny blog kulturalny „Zwierz Popkulturalny”; Wiola Sowa to gnieźnianka, doktorantka sztuk filmowych, reżyserka nagradzana na polskich i światowych festiwalach (m.in. w Nowym Jorku); Monika Talarczyk -Gubała, doktorantka łódzkiej „filmówki”, autorka książek i badaczka kina kobiet; Michał Wiraszko, muzyk, wokalista zespołu „Muchy”, dyrektor m.in. festiwalu w Jarocinie i Estrady Poznańskiej. Ta piątka jury wybrała laureatów festiwalu i nominowała filmy do Nagród Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego w roku 2018. Swoje nagrody i wyróżnienia przyznały też inne jury, organizacje i osoby.
Festiwal zaczął się tradycyjnym wernisażem fotografii „Po OFFowej stronie Gniezna”, tym razem autorstwa podróżnika Krzysztofa Krawczyka, po którym uroczyście festiwal otworzył Tomasz Budasz, prezydent Gniezna. Wraz z klapsem filmowym ruszyła maszyna festiwalowa, a w niej 32 filmy prezentowane w ramach konkursu, rozmowy z gośćmi festiwalu, koncerty muzyczne oraz pokazy kina długometrażowego, które stają się festiwalową nowością. – To się wpisuje w nowy nurt na Offeliadzie, pokazywania polskiego kina długometrażowego – przyznaje Piotr Wiśniewski, dyrektor festiwalu. – To taka panorama polskiego kina, którą chcemy prezentować gnieźnianom i naszym gościom. Są to rzeczy ważne, szczere, nagradzane i istotne dla polskiej kinematografii – podkreśla. Festiwalowe piątek i sobota stały pod znakiem projekcji konkursowych, którym przyglądali się z uwagą członkowie jury oraz gnieźnianie, którzy mogli przysiąść w sali widowiskowej MOK i przyłączyć się do smakowania kina offowego. Jak się okazało, z tej okazji skorzystało dużo osób, z młodzieżą na czele, którzy żywo reagowali oklaskami na projekcje, które cieszyły się największym uznaniem. Te oklaski były także pewną wskazówką dla członków jury, co podoba się widzom (którzy sami mogli głosować na filmy, przyznając tym samym Nagrodę Publiczności). Na ekranie prezentowano animacje, filmy dokumentalne i fabuły o długości – od kilku minut do maksymalnie 30. Poziom był zróżnicowany, ale jak przyznał Paweł Łoziński – wysoki. Wyświetlano etiudy polskich szkół filmowych (przodowała łódzka „filmówka”) i studiów filmowych (Studio Munka). Po sobotnim bloku konkursowym wszystkie jury udały się na obrady, by w niedzielę po godzinie 15 na kończącej festiwal gali odczytać wyniki konkursu i obdarować twórców wyróżnieniami i nominacjami. Najważniejsze nagrody przyznało Jury Główne. – Nasze nominacje do nagród były wypadkową pięciu głosów jurorskich. Ten nasz werdykt nie było jakoś bardzo bojowy, że zawzięcie dyskutowaliśmy. Nie był bezsprzecznie jednogłośny, ale zgodny – twierdzi Michał Wiraszko. – To co wyróżniło te filmy, to ich bezpretensjonalność wobec podjętych tematów i prawda bijąca z ekranu. Warsztat i technika, obycie z produkcją idą szalenie do góry i to widać. Natomiast tej magii i prawdy trzeba nauczyć się dotykać i to jest prawdziwa wartość tych filmów.
Największymi wygranymi XI Offeliady okazały się filmy „Baraż” (o istocie postępowania i postawy fair w życiu) w reż. Tomasza Gąssowskiego oraz „Śniegi kosmosu” (zwariowana i przerysowana forma pytania o miejsce człowieka w świecie, za pomocą historycznych odniesień do marzeń człowieka o locie w kosmos) w reż. Tomasza Kowala, które zostały obsypane nagrodami i wyróżnieniami. – Nie spodziewałem się, że będą aż cztery wyróżnienia, bo liczyłem może na jedno wyróżnienie. Nie żebym był zapatrzony w siebie, ale obiektywnie spoglądając film troszkę się wyróżnia operując wymowną, amatorską formą kina niezależnego. Informacją, że film zdobył cztery wyróżnienia jestem otumaniony – przyznaje T. Kowal. Jego film wyróżniła publiczność, Stowarzyszenie „Ośla Ławka”, Jury Młodego Widza oraz Jury Główne. „Baraż” Gąssowskiego uzyskał od Jury Głównego aż trzy nominacje do najważniejszych nagród kina offowego im. Jana Machulskiego, a także nagrodę główną za najlepszy film fabularny. – To jest festiwal wyjątkowy, bo nie ukrywam, że „Baraż” pojeździł już po festiwalach, a mnie cieszą festiwale takie jak ten – nie kryje radości Tomasz Gąssowski. – To są festiwale, w których jest mniej czerwonych dywanów, a więcej prawdziwego kina, prawdziwych rozmów o filmie. To jest najbardziej dla mnie cenne i staram się bywać szczególnie na takich festiwalach. One mnie napędzają i dają energię do napisania scenariusza – dodaje.
Nagroda Jury Głównego w kategorii film animowany popłynęła do Balbiny Bruszewskiej za dzieło „Czarnoksiężnik z krainy U.S.” (wyróżnienie także Oślej Ławki, dziennikarzy), a w kategorii film dokumentalny dla Emi Buchwald za film „Nauka”.
ALEKSANDER KARWOWSKI