Bazylika w Trzemesznie warta odwiedzenia

W weekend 21-23 czerwca odbyła się IV edycja „Weekendu na Szlaku Piastowskim w Trzemesznie”. Niestety, z powodu silnych opadów deszczu nie udało się zrealizować jednego z dwóch planowanych wydarzeń – „Zabaw dla małych Słowian” w parku Baba. Na szczęście trzemeszeńską świątynię można zwiedzać w każdą pogodę, a wszyscy, który skorzystali z tej możliwości na pewno nie czuli się zawiedzeni.
Organizatorzy wydarzenia przygotowali zwiedzanie bazyliki z przewodnikiem w czterech dogodnych terminach. Po cennym zabytku oprowadzałzainteresowanych ksiądz Piotr Kotowski, proboszcz parafii oraz dr Andrzej Leśniewski. Zwiedzający oprócz wnętrza bazyliki zeszli również do jej podziemi oraz obejrzeli wystawę archeologiczną. Była to bardzo ciekawa lekcja historii zarówno dla młodych i starszych zwiedzających.
Trzemeszeńska katedra pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP i św. Michała Archanioła była świątynią przyklasztorną. Tytuł katedry związany jest z wyniesieniem przeora klasztoru do godności opata, łączący się z przywilejem posługiwania się infułą i pastorałem. Podziemia bazyliki kryją kamienne pozostałości romańskie. Z budowli wzniesionej w XII wieku przez kanoników regularnych zachowały się dwie wieże i elementy architektury wnętrza. W świątyni widoczne są również pozostałości przebudowy gotyckiej.
W latach 1764-81 staraniem opata Michała Kościeszy Kosmowskiego kościół został gruntownie odrestaurowany i przebudowany, a jego wnętrze ozdobione w stylu późnego baroku. Wzory architektoniczne, oparte na planie krzyża łacińskiego, otoczonego wieńcem kaplic i wzniosłą kopułą, zaczerpnięto z rzymskiej bazyliki św. Piotra. Spaloną przez Niemców budowlę sakralną z wielkim pietyzmem odbudowano, rekonstruując w detalach elementy wyposażenia wnętrza. Bazylika trzemeszeńska uznawana jest za perłę późnego baroku w Wielkopolsce. W kościele znajduje się epitafium wielce zasłużonego dla kościoła i miasta opata Kosmowskiego oraz tablica upamiętniająca profesora miejscowego gimnazjum Jana Weissa, zamordowanego przez hitlerowców we wrześniu 1939 roku.
Zwiedzając trzemeszeńską świątynię trudno nie mówić o świętym Wojciechu i jego związku z Trzemesznem. Mówił o tym zatem ksiądz proboszcz Piotr Kotowski. Dawna tradycja mówiła, że ciało świętego zostało pochowane najpierw w trzemeszeńskim klasztorze, a następnie przeniesione do Gniezna. Najwcześniejszy przekaz o trzemeszeńskim grobie św. Wojciecha to tak zwana legenda „Tempore illo” datowana na XII. W średniowieczu pojawiały się również inne legendy i podania mówiące, że święty założył w Trzemesznie pierwszy klasztor benedyktynów w Polsce.
Współcześnie trzemeszeńska tradycja jest przez większość historyków odrzucana. Naukowcy skłaniają się ku tezie, że pierwszy kościół powstał tutaj dopiero około 100 lat po męczeńskiej śmierci Wojciecha. Niemniej, klasztor kanoników regularnych od bardzo dawna szczycił się posiadaniem relikwii świętego. Sprawa pobytu świętego Wojciecha w Trzemesznie nie jest jeszcze chyba do końca zamknięta. Ostatnio wysunięto hipotezę, że święty mógł wyruszyć na swoją misję drogą wodną do Gdańska, bo tak było wówczas szybciej. Podobnie możliwe, że ciało męczennika transportowano drogą wodną. Z Gniezna nie było jednak bezpośredniego połączenia wodnego z Pomorzem czy Prusami. Pierwszym miejscem, skąd kiedyś łodzią można było tam dopłynąć było Trzemeszno. Nie jest wykluczone więc, że święty Wojciech znalazł się jednak w miejscu, w którym do dziś znajdują się jego relikwie. Warto zatem wpisać Trzemeszno w grafik weekendowych wyjazdów i zobaczyć lokalną perłę szlaku piastowskiego. RENATA PAŁUCKA