Beniaminek wyraźnie pokonał wieloletniego potentata

Inauguracja sezonu ligowego w Gnieźnie już od dłuższego czasu wzbudzała spore emocje i to co najmniej z dwóch powodów. Przede wszystkim gospodarze, jako beniaminek pierwszoligowych zmagań, mieli zmierzyć się z wieloletnim potentatem, który tylko ze względów proceduralnych, mimo zajmowania pierwszego miejsca na zapleczu Ekstraklasy, nie awansował kilka razy do grona najlepszych. Drugą kwestią była organizacja meczu. Początkowo, w związku z planem przeprowadzania bezpośredniej transmisji telewizyjnej, spotkanie miało odbyć się w sobotę. Ze względu na organizację tego dnia dużej imprezy biegowej – 16. Biegu Europejskiego, wyperswadowano jednak ten termin i ostatecznie mecz odbył się w niedzielę, ale negocjacje były bardzo długie i trudne, a oprócz zarządu klubu zaangażowały się w nie też władze miasta i policja.
Na szczęście mimo późnej wiosny w dniu meczu było już niemal lato, a i wcześniejsze dni nie utrudniały gospodarzom przygotowań nawierzchni. – Musieliśmy wylać na tor ponad 50 tysięcy litrów wody, żeby można było przygotować go tak, jak chcieliśmy. Tor jest oczywiście regulaminowy. Nie mają do niego żadnych zastrzeżeń goście, ani komisarz toru, ale mam nadzieję, że troszkę zaskoczymy naszych rywali – mówił przed meczem Rafael Wojciechowski, menadżer Car Gwarant Start Gniezno. To zaskoczenie przyszło z małym opóźnieniem, bo pierwszy wyścig niespodziewanie wygrali goście. Począwszy od podwójnego zwycięstwa gnieźnieńskich młodzieżowców gospodarze sukcesywnie budowali w meczu przewagę. Mimo że Rafael Wojciechowski już po sparingu z Falubazem Zielona Góra zapowiadał przygotowanie toru umożliwiającego walkę podczas całego wyścigu, to w większości przypadków o kolejności decydowało rozegranie pierwszego wirażu. Dopiero w wyścigu VIdoszło do pierwszej ciekawej akcji. Stawkę początkowo prowadził Kjastas Puodżuks, ale na początku trzeciego okrążenia odjechał zbyt daleko pod bandę, a zdecydowanym atakiem popisał się Mirosław Jabłoński ścinając do krawężnika i wyprzedzając rywala. W kolejnej gonitwie Peter Ljung na początku drugiego okrążenia ładnym atakiem po zewnętrznej części toru wyprzedził Marcina Nowaka. Najładniejsza akcja meczu miała jednak miejsce w ostatnim wyścigu. Mimo że startowcy już po dwunastu gonitwach zapewnili sobie zwycięstwo, to do końca walczyli o jak największą przewagę. W wyścigu XV znakomicie spisujący się w początkowej fazie meczu Adrian Gała został zamknięty przez obu rywali, ale ambitnymi atakami zdołał wyprzedzić najpierw Wadima Tarasienkę, a później także Petera Ljunga, który w pierwszej fazie meczu był poza zasięgiem wszystkich zawodników, ale w końcówce nieco spuścił z tonu. Ostatecznie pierwszoligowy beniaminek nieoczekiwanie wysoko pokonał zespół z Łotwy 57:33 i wyraźnie ucieszył swych kibiców, którzy niemal po brzegi wypełnili trybuny Stadionu im. Pułkownika Hynka.
*CAR GWARANT START GNIEZNO *9. Marcin Nowak 9 (2,2,1,3,1) 10. Jurica Pavlic 4+1 (0,1*,0,3) 11. Adrian Gała 12+2 (3,3,1*,3,2*) 12. Eduard Krcmar 11+3 (2*,2*,2,2*,3) 13. Mirosław Jabłoński 12+1 (2,3,2,2*,3) 14. Damian Stalkowski 5 (3,1,1) 15. Norbert Krakowiak 4+3 (2*,1*,1*)
* LOKOMOTIV DAUGAVPILS* 1. Wadim Tarasienko 10 (3,1,3,0,2,1) 2. Timo Lahti 3 (1,w,0,-,2) 3. Kjastas Puodżuks 6+1 (1,2,2*,1,0,0) 4. Jewgienij Kostygow 0 (0,0,-,-) 5. Peter Ljung 13 (3,3,3,3,1,0) 6. Davis Kurmis 0 (0,0,0) 7. Oleg Michaiłow 1 (1,0,0)
NCD uzyskał w wyścigu III ADRIAN GAŁA – 65,16 s. Sędziował Tomasz Proszowski z Tarnowa. Komisarz toru – Marcin Skabowski z Gdańska. Widzów około 10 000.
*RADOSŁAW KOSSAKOWSKI (sportgniezno.pl)*
*Fot. Roman Strugalski*