Shadow

Bitwa na „interesy” i argumenty

Podczas nadzwyczajnych obrad Rady Powiatu Gnieźnieńskiego 18 czerwca samorządowcy nie byli jednomyślni w głosowaniach nad wszystkimi projektami uchwał ujętymi w programie sesji. Nie zabrakło jednak dyskusji podczas przedstawiania uchwały w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż nieruchomości zabudowanej przy ulicy Kościuszki 7a (były budynek Urzędu Skarbowego, obecnie mieści się tu Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego i Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna). Jednak większe emocje towarzyszyły tej części obrad, kiedy omawiano projekt uchwały dotyczący sprzedaży nieruchomości niezabudowanej położonej przy ulicy Kasprowicza (część boiska ZSP nr 2).
Na początku sesji, po krótszej dyskusji głosami 13 za, przy sprzeciwie dwóch radnych i jednym głosie wstrzymującym się zadecydowano o wyrażeniu zgody na sprzedaż nieruchomości zabudowanej przy ulicy Kościuszki 7a. Jednak po przedstawieniu projektu uchwały (dokonała tego Monika Majewska, dyrektor Powiatowego Zarządu Geodezji, Kartografii, Katastru i Nieruchomości) dotyczącej wyrażenia zgody na sprzedaż czterech działek (część boiska szkolnego ZSP nr 2) stanowiących własność powiatu gnieźnieńskiego doszło do długiej kłótni na forum rady. Najpierw stanowiska Rady Pedagogicznej i Rady Rodziców zaprezentował starosta gnieźnieński Piotr Gruszczyński (wcześniej pytał o to radny Marcin Makohoński). – Wczoraj odbyło się spotkanie z przedstawicielami Rady Rodziców i Rady Pedagogicznej. Część przedstawicieli Rady Pedagogicznej zrozumiała intencje, które nami kierują. Dostaliśmy też pismo od emerytów i rencistów tej szkoły, gdzie zaproponowałem środowy termin spotkania, gdyż użyto całkowicie innych argumentów niż w poprzednim piśmie. Wnosiło bowiem pewne elementy ekonomiczne, które nie zostały przedstawione wcześniej. Wydawało mi się, że znajdę poparcie i zrozumienie, jednak uznano, że moja środowa propozycja spotkania jest niestosowna – stwierdził P. Gruszczyński.
Radna Natasza Szalaty natomiast stwierdziła: – Emerytom chodziło o to, że spotkanie to miało się odbyć 19 czerwca, a uchwałę podejmujemy dziś (18 czerwca – dop. red.). Chcieliście poinformować ich, że sprzedaż została dokonana. Państwo zrobicie to, co chcecie, gdyż macie większość w tej radzie. Czy pan nie pozwalał wejść na poniedziałkowe spotkanie przewodniczącej Rady Pedagogicznej, czyli dyrektorce szkoły? Czy ktoś z państwa był zobaczyć to „klepisko”, „ściernisko”? Byłam tam i zrobiłam zdjęcia. Nie widzę, by ten teren był zaniedbany. sfinansuje zakup ramek, by pan mógł te zdjęcia powiesić sobie w gabinecie. – Z okien mojego domu widzę ten teren. Sporo osób tam było, a grupa radnych mieszka na tym terenie. Przemawia przez panią żal. Pani tam bywa okazjonalnie – przerwał przewodniczący Rady Powiatu Gnieźnieńskiego Dariusz Pilak. – To niegrzeczny sposób oceniania radnego. To urąganie mojej funkcji społecznej. Nie jestem dzieckiem, by ktoś na mnie krzyczał. Przez media dowiedzieliśmy się o liście otwartym emerytów i rencistów. Jakie boisko państwo proponujecie? Najpierw coś zaproponujecie, później sprzedajcie. To 600 uczniów, gdzie oni będą wychodzić? – nie kryła zdenerwowania N. Szalaty. – Pani jest doświadczoną radną, a przyjęcie tej uchwały nie oznacza, że teren został sprzedany. Dla nas pieniądze mają mniejsze znaczenie niż czas. Walczymy o wskaźniki. Powstaną dwa boiska do piłki plażowej na terenie przy ulicy Sobieskiego. Sam oglądałem boisko przy ulicy Kasprowicza. Powiedziałem pani dyrektor, że nie zapraszałem jej na to spotkanie, dlatego, że w tej szkole dzieją się rzeczy, które budzą kontrowersje. Uznałem, że wypowiedzi nauczycieli, będą bardziej swobodne, gdy nie będzie pani dyrektor. Nie zabroniłem jej zabierać głosu – powiedział starosta i dodał: – Prezydent Gniezna udostępnił między innymi dla ZSP nr 2 i „ekonomika” obiekt sportowy w Parku Miejskim. Podjęliśmy decyzję, że szkole należy zrekompensować stratę części boiska i przygotować obiekt, który będzie spełniał ich oczekiwania. Zabieramy jedną trzecią boiska, a pozostaje powierzchnia o wymiarach 76 metrów na 68 metrów. Zrobimy je, gdy dojdzie do sprzedaży, bo w budżecie nie mam pieniędzy. Nie mogę nawet wziąć kredytu na tę inwestycję, bo wskaźniki nie pozwalają. Nieruchomości do sprzedaży pozwolą rozwiązać ten „gorset”, który nas ciśnie od 22 listopada ubiegłego roku. Czy zostawić inwestycję na poziomie 52 000 000 złotych, jaką jest szpital i narazić się na niegospodarność, czy sięgnąć po drogie kredyty i dokończyć to, co uruchomiliście? Wy rozpoczęliście, my skończymy. Mam taką nadzieję. Nie będziemy w tej szkole niczego więcej sprzedawać w tej kadencji.
– To niefortunny czas, zakończenie roku szkolnego. W nagrodę sprzedajemy im kawałek szkoły. Stanie się to głosami państwa. To przygotowanie trochę za szybko, na siłę. Zarząd mówi, że jeśli przyjdą pieniądze z Warszawy, to z tej sprzedaży się wycofamy. Czyli szantażujemy premiera Morawieckiego, jak nam nie „doleje” pieniędzy na szpital, to sprzedamy boisko. To nas ośmiesza. Proszę, by w odpowiednim czasie dyrektor szkoły ustosunkowała się do sprzedaży mienia – powiedział M. Makohoński. – Dlaczego tak szybko? Nie robimy tego w nocy! Cenniejszy od pieniędzy jest czas, pali się nam wszystkim pod nogami. Skieruję list do premiera, ośmieszę się dla naszego szpitala. Moją polityką jest, by ten szpital dokończyć, ale by to zrobić muszę podejmować brutalne decyzje. Nauczyciele powinni przyjść do was, za to, do czego doprowadziliście. To boisko powinno zostać, ale za sprawy niezawinione trzeba ponieść konsekwencje i ja je ponoszę – ripostował starosta.
Radny Marian Pokładecki, który złożył wniosek formalny o zakończenie dyskusji stwierdził: – Część z prezentowanych zdjęć przez radną Szalaty pochodzi z marca. Obszar do wykorzystania przy szkole to ponad pół hektara po sprzedaży działek. Obecna uchwała jest intencyjna, jednak musi znaleźć się kupiec. To trzecia sesja, na której tę kwestię omawiamy. Radna N. Szalaty odpowiedział: – Chcecie nowe boisko, czy wynajmiecie obiekt sportowy od miasta? Kiedy powstanie nowe boisko przy szkole – za rok, dwa czy pięć? – To będzie boisko trawiaste i przewiduję, że będziemy mówić o wiośnie przyszłego roku. Jednak to twarda ekonomia, że musimy kontynuować nasze wspólne dzieło. Jeśli uda nam się zmienić retorykę co do szpitala, może nie będziemy musieli sprzedawać innych nieruchomości – odpowiadał P. Gruszczyński.
– Sprzedaż tych działek nie przyniesie milionów złotych. Nie wzmocnią one kondycji finansowej powiatu – ripostował radny M. Makohoński. – Planujemy na przestrzeni najbliższych 3 lat sprzedać majątek za około 12 000 000 złotych i to są ogromne pieniądze. Ratujemy wskaźniki – dodał starosta. – Stoję na stanowisku, że nie należy tej ziemi sprzedawać. Jeśli państwo podejmiecie dziś tę decyzję, to czyni was to odpowiedzialnymi za niepowetowaną stratę nie tylko dla nas jako bezpośrednich użytkowników, ale też dla całego powiatu. Posiadanie tak atrakcyjnej przestrzeni, którą można modernizować, powinno się wykorzystać, by stanowiła ona dumę dla szkoły i władz samorządowych. Uczniowie powinni być podmiotem tej sprawy, niestety, pieniądze okazały się ważniejsze od człowieka. To kolejna sprzedaż mienia należnego do ZSP numer 2. Błąd popełniony więcej niż raz jest decyzją. To moje stanowisko i Rady Pedagogicznej – nie kryła emocji Maria Nowak, dyrektor szkoły.Po zamknięciu dyskusji w tej kwestii głosami 11 za, 2 przeciw i 2 wstrzymujących się podjęto wspomnianą uchwałę. JAROSŁAW WALERCZAK