Blisko do strajku w „Dziekance

{CAPTION}
Związek zawodowy nie wyklucza ostrzejszych form protestu z tzw. „włoskim strajkiem” włącznie. Chodzi o zapowiedzi wypowiedzenia warunków pracy osobom zatrudnionym jako salowe. Ich obowiązki mają się zwiększyć i zastąpią dodatkowymi zajęciami firmę sprzątającą. Dyrekcja mówi wprost – to lepsze rozwiązanie dla szpitala.
Informację o planowanych zmianach w umowach personel szpitala otrzymał w piątek, 16 grudnia. W poniedziałek, 19 grudnia zapadła decyzja związków: „tak być nie może”. – Dyrekcja zamierza zaoszczędzić na najzwyklejszych i najbardziej umęczonych pracą pracownicach – nie kryje oburzenia Tomasz Kwapiszewski, przewodniczący Solidarności szpitala „Dziekanka”. – Obowiązki, które miały dotychczas panie z zewnętrznej firmy sprzątającej, spadną na koleżanki salowe zatrudnione w szpitalu oraz na opiekunów medycznych. My, jako salowi już jesteśmy przeciążeni pracą, mamy bardzo dużo obowiązków, a większość personelu to ludzie w starszym wieku. Pani dyrektor ds. pielęgniarstwa obiecywała, że nas „nie zaorają” pracą – ujawnia. Jak wyjaśnia T. Kwapiszewski, dotychczas szpitalne oddziały sprzątało 50 pracownic zatrudnionych w firmach zewnętrznych. Po zmianach ich obowiązki spadną na personel szpitalny, który ma się zwiększyć w tym celu tylko o 15 osób, ale jak mówią związkowcy i tak zabraknie aż 35 osób, które ze szpitala znikną wraz z firmami. – Dodatkowo chcą nam zabrać dyżury 12-godzinne, które umożliwiały nam pracować dodatkowo. Musimy szukać kolejnego zatrudnienia, bo mamy pensje głodowe. Są dziewczyny mające 1450 złotych podstawy, jak tu nie dorabiać? – pyta.
Oburzeni pracownicy mają otrzymać wypowiedzenia warunków pracy, w których zwiększy się ilość obowiązków. Co dodatkowo zaniepokoiło personel szpitala, to termin przekazania im informacji o zmianach, czyli w piątek, przed weekendem i w okresie świątecznym, co uważają za afront ze strony dyrekcji szpitala. – Informowanie nas w piątek ma na celu ograniczenie możliwości zorganizowania się, chcą nas „zajechać” przy minimum gratyfikacji – mówi Agnieszka Dolata, pracownica szpitala. Tomasz Kwapiszewski liczy na przyłączenie się do nich związku pielęgniarek, które w przypadku nowych obowiązków, które obarczą salowe, będą mieć więcej pracy przy zmniejszonej ilości pracowników. Jak podkreśla dr Artur de Rosier, zastępca dyrektora ds. lecznictwa, zrezygnowanie z usług firm zewnętrznych, ma przynieść szpitalowi oszczędności. – Jesteśmy zaskoczeni, gdyż na spotkaniu ze związkami zawodowymi rozmawialiśmy o tym w sposób otwarty przedstawiając trzy różne warianty. Związki zaakceptowały wariant najbardziej korzystny z uwagi na pozyskane oszczędności, ale z drugiej strony na to, że chroni miejsca pracy obecnych pracowników – wyjaśnia dyrektor i podkreśla, że polemiki ze związkami za pośrednictwem mediów nie będą prowadzone i zaprasza związkowców do rozmów. – Jesteśmy otwarci na dialog – podkreśla dr de Rosier. (ak)