Shadow

Błotnisty problem targowiska we Wrześni

Ponad 2 miliony złotych może kosztować utwardzenie placu targowego przy ulicy Kościuszki we Wrześni. Teraz rolnicy i ogrodnicy sprzedają swoje produkty stojąc na żwirowym placu, który po opadach deszczu zamienia się w błoto. Czy jest szansa na zmianę tego stanu rzeczy?
Targowisko przy ulicy Kościuszki we Wrześni zapełnia się w czwartki i funkcjonuje do późnych godzin popołudniowych. W przeciwieństwie do popularnego „zieleniaka”, czyli targowiska przy ulicy Kościelnej, to właśnie na ulicę Kościuszki zjeżdżają rolnicy i ogrodnicy z całego regionu, sprzedający płody swojej ziemi w większych ilościach. Tutaj odbywa się handel wprost z samochodów. Niestety, miejski plac nie jest utwardzony. Jego nawierzchnia to żwir i żużel, która po opadach deszczu zamieniają się w grząskie błoto. Podczas sesji Rady Miejskiej we Wrześni 8 lutego, radny Grzegorz Dobrosielski zaapelował do władz miasta, by w końcu zażegnali „mokry problem” tego miejsca np. rezygnując z budowy makiety wrzesińskiej kolejki wąskotorowej, której powstanie ma kosztować prawie pół miliona złotych i przeznaczenie części tych środków właśnie na utwardzenie targowiska. – Rolnicy nasi po kolana stoją w błocie. Czy nie można choć zasypać małym kosztem ten plac? Czy nie można pozyskać tłuczeń torowy i go rozsypać? – pytał zastępców burmistrza (burmistrz Tomasz Kałużny nie był obecny na sesji, w chwili jej trwania otwierał uroczyście budowę łącznika drogi). Jak się szybko wyjaśniło – wątpliwości radnego okazały się spóźnione, bo jak poinformowano, plac tymczasowo utwardzono. – Najwyraźniej reakcja ratusza była szybsza niż pan sobie to wyobraża – odparł Waldemar Grześkowiak, przewodniczący Rady Miejskiej. Ale na tym problem placu się nie kończy, gdyż doraźne dosypywanie kruszcu na powierzchnię placu, pomaga tylko na jakiś czas. Rozwiązaniem byłoby jego utwardzenie, jednak tu pojawia się prozaiczny problem finansów. – Wykonaliśmy kosztorys inwestorski utwardzenia tego targowiska, ale w formie docelowej, czyli z m.in. z odwodnieniem tego terenu i opiera się on o kwotę 2,8 mln złotych – przedstawił liczby Karol Nowak, zastępca burmistrza. – W dzisiejszych realiach, przy wzroście cen materiałów i wykonawstwa obawiam się, że koszt przekroczyłby 3 mln złotych – dodał. Jak się okazuje, działający jeden dzień w tygodniu obiekt nie jest w stanie nawet w części na taki remont zarobić. – Sprawdziliśmy te osoby, które mają w sposób stały zarezerwowane miejsca do targowania. Okazało się, że na 257 rezerwacji, osób handlujących i rezerwujących z naszej gminy jest tylko 14. To oczywiście nie jest argument, żeby nic nie robić, ale warto wiedzieć, że tak po prostu jest – zauważył. W. Grześkowiak dodał, że obecnie miasto prowadzi szereg inwestycji komunikacyjnych i oświatowych i po nich przyjdzie czas także na takie rewitalizacje, jak targowiska. Radny Bogumił Kwiatkowski spytał przy okazji o wpływy, które do miejskiej kasy płyną z tytułu opłaty targowej w tym miejscu. Jak wyjaśnił K. Nowak, wpływy z targowiska przewyższają koszty jego utrzymania, ale to nie są duże kwoty. – To różnica 171 tys. złotych w skali roku. Jeśliby podzielić ten koszt remontu 2,8 mln przez te 171 tys. złotych, to jakbyśmy tymi kategoriami myśleli, to ta inwestycja by się spłacała 16 lat. Ale nie rozważajmy tego w tych kategoriach, bo nie o to chodzi – zaapelował. – Na ten czas sytuacja jest opanowana – zakończył przewodniczący Grześkowiak. Obawy radnego Dobrosielskiego zgodnie ze słowami przewodniczącego rady zostają opanowane na pewien czas, lecz z pewnością temat utwardzenia targowiska lub jego przeniesienia w inne miejsce wróci za jakiś czas, gdy opady deszczu znowu dadzą znać o sobie handlującym w tym miejscu rolnikom.
ALEKSANDER KARWOWSKI