Bohaterowie z ziemi gnieźnieńskiej w powstaniu wielkopolskim nie są już anonimowi

„Ziemia Gnieźnieńska w Powstaniu Wielkopolskim 1918/1919” to tytuł nowego monumentalnego dzieła wydawniczego poświęconego istotnej roli, jaką w powstaniu wielkopolskim odegrali mieszkańcy ziemi gnieźnieńskiej. Obszerna monografia to dzieło prof. dr hab. Janusza Karwata, które w setną rocznicę bohaterskiego zrywu odświeża, ubogaca i porządkuje fakty związane z tym wydarzeniem. To także udana próba uwznioślenia tego zrywu nazwiskami bohaterów, których ziemia gnieźnieńska oddała do walki w ilości niemal 3000.
Nowa sala konferencyjna mieszcząca się w zmodernizowanych wnętrzach Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie stała się godnym miejscem do premierowego zaprezentowania nowego wydawnictwa traktującego o roli, jaką odegrała ziemia gnieźnieńska wraz ze swoją społecznością w powstaniu wielkopolskim. Niedawno, 15 października by ujrzeć dzieło, właśnie do muzeum przybyli lokalni parlamentarzyści, przedstawiciele samorządu, regionaliści i od samego początku spotkania nie kryli zachwytu samą ideą ponownego przyjrzenia się dziejom sprzed stu lat, jak i z jakości wydawnictwa, które prezentuje się okazale i ma opasłą formę. – Ta książka jest syntezą, a na ponad 300 stronach nie można ująć wszystkiego – zaznacza na wstępie prof. dr. hab. Janusz Karwat, autor pozycji wydawniczej. – Moim zadaniem było ukazanie maksymalnej ilości nazwisk powstańców. Cóż, przerosło to moje oczekiwania. Myślałem o 400-500 osobach, a wyszło tu prawie 3000, bo tylu ich mamy z ziemi gnieźnieńskiej – nie kryje zaskoczenia swoim odkryciem autor. Benedyktyńska praca naukowca przyniosła ujawnienie mnóstwa ciekawych faktów, jak np. ten, że najmłodszy uczestnik powstania, który ruszył do walki wyzwoleńczej miał ledwie 14 lat, a najstarszy 69. – W powstaniu brał udział co 5-6 mężczyzna tej ziemi. To niesamowity wysiłek. Musimy w tym miejscu pamiętać o kobietach, bo o nich nikt nie pisze i nikt ich roli nie badał, a to są nasze ciche bohaterki. To one cieszyły się, że to mąż, syn, synowa wrócili po paru latach z frontu I wojny światowej cało, a już po chwili kolejna walka, tym razem w powstaniu. To dramaty tych kobiet i mamy tu np. nazwiska Kunickich, Kołodziejak. Do powstania poszedł ojciec z czterema synami, z których dwóch zginęło. Tak było w wielu rodzinach – zdradza dotychczas mniej znane ogółowi fakty J. Karwat. Wydawnictwo przygląda się także innym aspektom związanym z powstańczym zrywem. – Na przykład repolonizacja powiatów i miast. Przecież to wszystko było niemieckie wraz z administracją czy kolejarzami – zauważa naukowiec. Jaśniejsze światło J. Karwat rzuca na pierwsze gnieźnieńskie ofiary i istotę tych pierwszych bitew. – Łopienno to potyczka, a Zdziechowa to już 30-31 grudzień i bitwa większego formatu. Wtedy udało się po raz pierwszy w powstaniu powstrzymać ofensywę niemiecką z Bydgoszczy. Jestem przekonany, że gdyby nie te zwycięskie potyczki i bitwa, powstanie nie rozwinęłoby się. Gniezno stało się podstawą operacyjną – i to w następnych dniach – do oswobodzenia innych subregionów – z wielką pasją opowiada profesor i wymienia imię i nazwisko pierwszej ofiary. – To Franciszek Adamczak z Łopienna, który zginął w trakcie szturmu na pociąg niemiecki. Druga ofiara to Ignacy Dondajewski, który ginie pod Zdziechową choć pochodzi spod Wrześni. Łącznie zginęło 179 gnieźnian – wylicza. Stworzenie tego wydawnictwa ojców ma wielu. Istotny wpływ miały na to samorządy, które przeznaczyły na powstanie monografii środki pieniężne. Były to samorządy gminne oraz władze powiatu gnieźnieńskiego i miasta Gniezna. Istotną rolę odegrał tu także senator Robert Gaweł. – Uznałem, że jest konieczne, aby nowe spojrzenie i badania zostały przedstawione społeczeństwu. Poprzednie wydawnictwo o tej tematyce pochodzi z 1988 roku. Rocznica wybuchu powstania i odzyskania niepodległości jest najlepsza do tego, by ta książka powstała. To wiele miesięcy pracy profesora i piękna ikonografia – mówi senator. Zwraca przy okazji uwagę na jedną z największych zalet tej publikacji, czyli spisu powstańców. – To ponad 2800 nazwisk oraz lista strat z powiatu gnieźnieńskiego i Powidza, który wchodził w obręb walk. Myślę, że to jest jedno z ważniejszych wydarzeń tego roku w ogóle. To trwały ślad, który zostanie w pamięci – dodaje. Samo dzieło jest kolejnym etapem w budowaniu pamięci o powstaniu i roli w nim ziemi gnieźnieńskiej. Zapewne badacze następnego pokolenia właśnie z tej pozycji wydawniczej będą zaczynać swoje prace naukowe w tym temacie w przyszłości. Pojawienie się tej cennej publikacji oraz wkład jaki w jej stworzenie włożył prof. Karwat przyczyniły się do uhonorowania go okazjonalnym medalem, który wręczyła Beata Tarczyńska, starosta gnieźnieński. Książka wydrukowana została w ilości 2000 egzemplarzy, a zakupić ją można w Miejskim Ośrodku Kultury i Muzeum Początków Państwa Polskiego oraz w księgarni Wolumen w Gnieźnie. ALEKSANDER KARWOWSKI