Shadow

Browar Fortuna zawiesza inwestycje w Trzemesznie

Krzysztof Panek, prezes zarządu Browaru Fortuna był gościem trzemeszeńskich radnych na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej, 16 września. Niestety, inwestycja planowana przez Fortunę w Trzemesznie została wstrzymana. – Będąc odpowiedzialnym za spółkę, z powodu sytuacji covidowej musieliśmy „wstrzymać konie”, co nie znaczy, że z niej rezygnujemy – mówił K. Panek.
Spotkanie dotyczyło głównie budowy drogi, tak zwanej „do browaru”, łączącej ten obiekt i aleję Szymańskiego z drogą krajową nr 15.Pomysł budowy tej drogi wyniknął z obaw mieszkańców alei Szymańskiego, co do kłopotów komunikacyjnych na tej ulicy w związku z „ożywieniem” browaru w Trzemesznie. Budowa wspomnianej drogi jest trudna i kosztochłonna z powodu specyfiki terenu w tym miejscu. Zwiększenie kosztów jej budowy spowodowało wiele dyskusji co do zasadności jej powstania. Krzysztof Panek po raz kolejny podkreślał, że z jego perspektywy droga ta nie determinuje jego inwestowania w Trzemesznie. – Zawsze to mówiłem, że po uruchomieniu produkcji piwa, ruch drogowy związany z naszą działalnością, to będzie jedna mała cysterna w tygodniu. Będą to też dwa samochody 3,5 tonowe z dostawą surowców i koniec, to jest całe obciążenie – mówił K. Panek.
Benedykt Nitka dopytywał, czy w czasie remontu też tak będzie. -Nie i to jest oczywiste i dobrze pan o tym wie. Jednakże budowę też można zrobić w sposób, który nie będzie problematyczny i to też pan wie. Przecież można dowieść duże elementy w częściach małymi samochodami. Tak się robi i tak się praktykuje, jest to standard budowlany nowoczesnych technologii. Tym bardziej, że my nie budujemy tam molocha z betonu. My planujemy pieczołowicie odrestaurowywać stary obiekt, który jest zbudowany z cegły, czyli będziemy przywozić tam cegłę, którą można dostarczyć małym samochodem. Natomiast urządzenia, które tam ewentualnie przyjadą nie będą przecież dużymi urządzeniami, bo tam nawet nie ma miejsca na takie urządzenia. Wiec chcę to podkreślić, żeby dzisiaj uciąć wszelkie dywagacje na ten temat, od samego początku mówiłem, że z naszej perspektywy jako inwestora ruch aleją Szymańskiego jest wystarczający – mówił prezes zarządu Browaru Fortuna.
Browarnik wyjaśniał po raz kolejny, że w projekcie inwestycji na jego działce jest wyznaczone miejsce dla wspomnianej cysterny i nie będzie ona zajmować pasa drogi. – Problemem jest przejechanie cysterny aleją w tam i z powrotem, które zajmie w jedną stronę dwie minuty, czy nawet minutę. W tym momencie może będzie trzeba zrobić tak, że ktoś będzie musiał iść przed cysterną i upewniać się, że droga będzie drożna. Chce zamknąć ten temat, jestem odpowiedzialny za swoje słowa i zawsze tak to przedstawiałem – mówił K. Panek. Prezes Fortuny podkreślał, że inicjatywę budowy tej drogi zawsze rozumiał jako element, który uatrakcyjni tę część miasta, spowoduje, że tam będzie generowany większy ruch i jest to element całego planu budowy ścieżek wokół jeziora Kościelnego. – Jeżeli przy browarze miałoby powstać małe zaplecze gastronomiczne, to z tej perspektywy te plany były dla nas interesujące, to stanowiło dodatkowy atut – podkreślał K. Panek.
Prezes Fortuny podkreślał, że jego spółka od czasu nabycia kompleksu budynków browaru nie była bezczynna. Kilkanaście tysięcy złotych kosztował sam projekt. – My nie marnujemy czasu, ani energii, ani środków, aby sprawę popychać do przodu – zapewniał. – My jesteśmy na takim etapie, że wszystkie prace koncepcyjne mamy zamknięte, jesteśmy w połowie procesu uzyskania pozwolenia na budowę. Zrobione zostały wszystkie ekspertyzy, większość uzgodnień konserwatorskich i takich specjalistycznych – wyliczał. Obecnie pozostało tylko, aby architekci zasiedli do projektowania wykonawczego, jednak z powodu niepewnej sytuacji związanej z pandemią, Browar Fortuna musi wstrzymać wszelkie inwestycje. – Wiele firm oberwało przez covid, my też oberwaliśmy. Będąc odpowiedzialnym za firmę musimy rozsądnie myśleć o inwestycjach. Dlatego wszystkie te inwestycje, które mogliśmy wstrzymać zostały wstrzymane i niestety, ta którą tutaj chcemy zrealizować jest wśród nich – mówił K. Panek. Browarnik podkreślał, że obecnie trudno przewidzieć jak firmie długo zajmie czas odbudowa z problemów wynikłych z pandemii. – Ciągle jeszcze nie wyszliśmy na prostą i nie wiemy jak to będzie. W tej chwili ta część rynku piwnego, który reprezentujemy ucierpiała i wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Wszyscy widzę wstrzymują inwestycje po to, aby obserwować co się będzie działo w przyszłości – wyjaśnił prezes zarządu Fortuny. Z powodu pandemii zmieniły się również zachowania konsumentów, co też trzeba brać pod uwagę myśląc o inwestycji, która ma być bardzo dużą inwestycją z perspektywy spółki i to inwestycją o bardzo wolnym tempie zwrotu.
Piwa, które będą warzone w Trzemesznie, mają być piwami drogimi, stanowić segment piw premium, najdroższych na półce. Tymczasem jednym z głównych trendów „okołocovidowych” jest to, że wszyscy ostrożniej wydają pieniądze. – Każdy teraz myśli o tym co będzie, jest ryzyko bezrobocia, każdemu po głowie chodzą różne scenariusze, w związku z tym konsumenci zaczęli ostrożniej wydawać pieniądze na takie ekstrawagancje, a to piwo tutaj warzone będzie ekstrawaganckie – wyjaśniał K. Panek. Jego zdaniem w branży piwnej najmniej ucierpiały duże browary, ponieważ warzą one tanie piwa sprzedawane masowo. Takie piwo nie przestało się sprzedawać. – W sytuacji covidowej pan, który codziennie rano kupuje tanie piwa nie zmienił swoich zachowań. On kupował, a teraz nawet kupuje ich więcej, bo się zestresował, a konsument drogich piw zachował się odpowiedzialnie i powiedział sobie: „nie, alkohol obniża odporność, w związku z tym ja teraz nie będę pił dwóch piw jednego wieczoru, tylko wypiję jedno”- mówił obrazowo K. Panek.
Planowana inwestycja browaru w Trzemesznie to z szacunków sprzed dwóch lat około 13 mln złotych. Dlatego jak podkreślał prezes Fortuny, w obecnej sytuacji musi zachować się odpowiedzialnie i upewnić się, że jego spółka jest w stanie ja udźwignąć. –„Wstrzymaliśmy konie”, ale jak długo nie potrafię powiedzieć. Chciałbym na krótko, ale nikt w tej sytuacji nie wyrwie ze mnie takiej deklaracji – podkreślał K. Panek.
RENATA PAŁUCKA