Budżet miasta 2018 z kredytem

Chcę rozwoju, chcę dynamicznej zmiany tu i teraz, chcę odmienić oblicze naszego miasta – mówił do radnych podczas przedstawiania budżetu miasta na 2018 rok, na sesji 13 grudnia prezydent Gniezna Tomasz Budasz. Poinformował także, że w 2018 roku planuje zaciągnąć kredyt w wysokości 33 mln zł. Opozycja nie popiera decyzji prezydenta co do zaciągania kolejnych coraz wyższych kredytów, które jeszcze bardziej zadłużą miejską kasę i przypomina, że w 2016 roku prezydent w imieniu miasta zaciągnął już kredyt w wysokości 10 mln zł, a w 2017 roku w wysokości 19 mln 878 tys. zł. Nie zgadzają się także z prezydentem, który zapewnia, że zaciągane kredyty nie są przejadane, tylko spożytkowane na inwestycje.
Radny Marek Zygmunt z „Samorządnych” udowadniał prezydentowi, że z zaciąganych kredytów nie tylko się buduje, ale także konsumuje m.in. wydaje się na druk prezydenckiej gazetki na najdroższym papierze, na zakup sztucznej choinki na Rynek za 40 tys. zł, na nocne oświetlanie parków, kiedy nie ma w nich spacerowiczów i na iluminację miejskich szkół. To wszystko według radnego jest nieuzasadnioną konsumpcją. Radnym budżet na 2018 rok przedstawił prezydent T. Budasz, który powiedział, że maksymą, którą się kierował podczas tworzenia budżetów w czasie tej kadencji to zasada racjonalności, legalności, spójności oraz pełnego profesjonalizmu. – Patrzymy na to poprzez działanie samorządowe, a nie polityczne. Spójność między innymi polegała na tym, że w kolejnych latach następuje przyrost w wydatkach inwestycyjnych. Nasi mieszkańcy żądają zmian w naszym mieście i te zmiany wspólnie z państwem każdego roku mogliśmy kreować. Te budżety były proinwestycyjne zawsze dynamicznie zmieniające nasze miasto. Przyświecała mi zawsze jedna spójna wizja poprawy bezpieczeństwa i poprawy życia naszych mieszkańców. Zawsze chciałem, żeby to miasto było zarządzane w sposób profesjonalny i logiczny, żeby jedna inwestycja wynikała z drugiej. Budżetem 2018 roku zamykamy pewien etap naszej kadencji. Deficyt miasta w roku 2018 zakładany jest na 25 mln zł. Kredyt, który chcemy zaciągnąć to 33 mln zł – przedstawił prezydent T. Budasz. Dalej mówił, że każda złotówka inwestowana jest w to miasto i infrastrukturę. – Ja nie mam odwagi dzisiaj stanąć przed mieszkańcami i im powiedzieć: nie zrobimy wam tego, bo nie ma zgody na kredyt czy na inne finansowanie. Tym bardziej, że te inwestycje dofinansowane są z pieniędzy unijnych. To jest ostatni dzwonek, kiedy możemy sięgnąć po te pieniądze. Przy wydatkach, które są na poziomie w 2018 roku 287 mln 814 tys. 022 zł, aż 17,7 mln zł to pieniądze unijne, które wejdą do budżetu Gniezna. Czy my mamy powiedzieć naszym mieszkańcom: nie chcemy tych pieniędzy, nie chcemy rozwoju miasta. Ja tego nie powiem, bo chcę rozwoju, chcę dynamicznej zmiany tu i teraz, chcę odmienić oblicze naszego miasta – stwierdził prezydent T. Budasz.Radni klubów opozycyjnych Ziemia Gnieźnieńska – Gniezno XXI i „Samorządni” są przeciwni budżetowi miasta na 2018 rok. W imieniu klubu radnych ZG – Gniezno XXI wypowiedział się K. Modrzejewski, który powiedział, że okazja do omawiania budżetu to czas podsumowań i spojrzenia w przyszłość. – Przeraża nas w tym budżecie ponad 25 milionów deficyt i zadłużenie, które na koniec 2018 roku wyniesie przeszło 94 mln zł, a w 2019 roku 111 mln zł. W przyszłym roku licząc dług do dochodu to będzie 38,69 % przy dopuszczalnych 60 procentach. Trzeba też pamiętać, że w trakcie tej kadencji doszedł nam program 500 Plus i to podnosi nam dochody. Gdyby tego nie było, to ten stosunek długu do dochodów nie byłby aż tak korzystny. W tym roku deficyt do dochodów to jest 8,79 %. Dopuszczalny wskaźnik dla całego kraju wynosi 3 procent PKB, jeżeli chodzi o deficyt państwa. Powyżej mamy procedurę nadmiernego deficytu. Kiedy spojrzymy w WPF na lata 2018-2037 to widzimy jedno założenie, do którego mamy bardzo poważne zastrzeżenie, że ten dług będzie nam występował do 2034 roku. My w ten sposób robimy problem przyszłym kadencjom. Kiedy spłacimy wszystkie długi ja będę miał 42 lata. Będę musiał prawdopodobnie wtedy swoim dzieciom wytłumaczyć skąd powstał ten dług? – mówił radny K. Modrzejewski. Dalej stwierdził, że przeanalizował WPF z 16 grudnia 2015 roku, w której zakładano, że dług w 2018 roku miał wynieść 33 mln zł, a teraz przewiduje się zadłużenie na koniec 2018 roku przeszło 94 mln zł i to jest różnica o 181 procent, a w 2019 roku ta różnica osiągnie 332 procent. – My rozumiemy, że zmieniają się warunki, że czasem coś wpadło nam dodatkowo, ale 332 procent!? To my się zastanawiamy, czy wtedy byliśmy robieni „w balona”, czy dzisiaj? To są na tyle duże różnice, że nas to bardzo dziwi. My zgadzamy się, że wiele inwestycji jest potrzebnych miastu, ale trzeba się zastanowić czy stać nas na ich realizacje dzisiaj. Przykładem jest tutaj hala widowiskowo-sportowa. My wiemy, że ona jest potrzebna, ale czy my musimy ją budować dzisiaj. Ona nam potężnie obciąża ten budżet. Podobnie z Zakładem Zieleni Miejskiej, gdzie mówiło się, że będzie taniej i lepiej. Utrzymanie zieleni w 2015 roku wynosiło 645 tys. zł, a w 2018 roku wyniesie ponad 2 mln 198 tys. zł i to jest trzykrotna różnica. To przyszłe pokolenia będą musiały to spłacać. Pan prezydent mówi tu i teraz, ale czy każdy z nas prowadzi tak swój budżet domowy – tu i teraz. Czy jak potrzebujemy nowej lodówki, pralki, telewizora i samochodu to idziemy do salonu i kupujemy wszystko od razu, raczej nie i rozkładamy to w czasie. Nas martwi wieloletnia perspektywa zadłużania miasta. To, że nie umieliśmy rozłożyć w czasie kolejnych inwestycji – analizował K. Modrzejewski. Negatywnie budżet ocenił także w imieniu klubu radnych „Samorządni” przewodniczący J. Lubbe, które zaznaczył, że rzeczywistość nie nastraja optymistycznie. Przypomniał, że zadłużenie miasta w 2014 roku wynosiło 61 mln zł, że przybrało dobry kierunek w 2015 roku i była tendencja spadkowa do 53 mln zł, ale to, co prezydent zaproponował na 2018 rok to jest niedopuszczalne, bo dług wzrośnie do 94 mln zł. – Interesuję się tym, co się w mieście dzieje, jeśli chodzi o radę miasta od kilkunastu lat. Ale takiego zadłużenia miasta jeszcze nikt nie zaproponował. Proponowane zadłużenie jest na poziomie 94 mln zł przy założeniu, że sprzedaż mienia wyniesie 12 mln zł. Jeżeli to się nie uda to dług wyniesie 106 mln zł. W 2019 roku dług miasta w wariancie optymistycznym będzie wynosił 111 mln zł, a w wariancie pesymistycznym, gdy nie zostanie sprzedane mienie to wyniesie 123 mln zł. Uchwała budżetowa na 2018 rok jest zła. Zadłużenie Gniezna na poziomie 94 mln zł jest konsekwencją niefrasobliwej polityki finansowej prezydenta. Inwestycje, które zostały wykonane lub są w trakcie realizacji są potrzebne miastu, ale ich finansowanie nie wymagało zaciągania zobowiązań na taką skalę – zaznaczył radny J. Lubbe. Dodał także, że w wielu obszarach wzrosły wydatki i często nie były spowodowane inwestycjami. – W kilku obszarach, takich jak transport i łączność, gospodarka mieszkaniowa, urząd miasta, zieleń miejska, promocja oraz kultura fizyczna i sport wydatki wzrosły aż w 2018 roku o 46 mln zł w porównaniu do pierwszego budżetu 2015 roku. Pan prezydent Kowalski zostawił każdego mieszkańca Gniezna z długiem w wysokości tysiąca złotych, natomiast my po czterech latach naszej pracy zwiększamy to zadłużenie na jednego mieszkańca do 1,5 tys. zł. Ktoś to musi spłacić i będą to spłacały następne pokolenia. W tej kadencji było dużo fajerwerków, imprez, zakupów, które życia przeciętnego mieszkańca nie zmieniły na tyle mocno, żeby uzasadnić wzrost tak dużego zadłużenia miasta – stwierdził J. Lubbe. Radni klubów koalicyjnych PO i SLD są za budżetem 2018 zaproponowanym przez prezydenta. W imieniu radnych klubu SLD wypowiedział się J. Budzyński. Jak powiedział, jest to bardzo dobrze przygotowany projekt budżetu na 2018 rok, to budżet proinwestycyjny, realny na obecne czasy w naszym mieście. – Zadłużone miasto jest bezpieczne, chociaż chciałoby się, żebyśmy byli w ogóle bez kredytu. Poziom zadłużenia w granicach 32 procent jest poziomem bardzo bezpiecznym. Nie ma innego wyjścia, doczekaliśmy się w miarę ładnego miasta, przyjaznego dla mieszkańców i musimy inwestować. W pełni popieramy decyzje prezydenta i uważamy, że jest to dobry kierunek – zaznaczył radny J. Budzyński. W podobnym tonie wypowiedział się w imieniu klubu radnych PO D. Banicki, który zasugerował, że mając konkretne liczby można nimi manipulować i przedstawiać jak się to komu podoba. – Ten kilkustronicowy dokument dotyczący budżetu miasta to nie są informacje tylko o zadłużeniu miasta. Słuchając moich przedmówców mógłbym mieć takie wrażenie, że w tym budżecie to tylko jest zadłużanie. Jest to budżet proinwestycyjny, otwierający jeszcze bardziej miasto na przedsiębiorców, na tych, którzy chcą inwestować i budżet, który zmienia oblicze tego miasta. Każdy z nas wychodząc do centrum miasta widzi, że zmieniają się kamienice, drogi, oświetlenie, miasto staje się coraz bardziej bezpieczne i zachęcające do tego, żeby w nim inwestować – zachwalał D. Banicki. Radni większością głosów przyjęli budżet na 2018 rok; za głosowało 15 radnych: M. Cichomska-Szczepaniak, A. Krzymińska, M. Arndt, B. Młodzikowska, M. Glejzer, J. Budzyński, M. Jagodziński, R. Karmoliński, R. Wojciechowski, D. Banicki, M. Maciejewski, A. Masłowski, J. Chorn, S. Graczyk i J. Szarzyński, przeciw było 6 radnych: J. Lubbe, M. Zygmunt, M. Bartkowicz, R. Niemann, M. Elantkowski i K. Modrzejewski, a 2 radnych wstrzymało się: T. Niewiadomska i J. Brzuszkiewicz. W 2018 roku planuje się dochody budżetu na około 288 mln zł, wydatki 313 mln zł, a deficyt 25 mln zł. BEATA KRZYŚKA