Burmistrz ugiął się pod presją rodziców


Rodzice dzieci sześcioletnich z Przedszkola nr 2 im. Misia Uszatka w Trzemesznie zaprotestowali wobec decyzji burmistrza o przeniesieniu oddziałów sześciolatków z przedszkoli do szkół podstawowych. Protest okazał się skuteczny. Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna zapowiedział w czwartek, 11 maja, że sześciolatki pozostają w przedszkolach. Taka zmiana decyzji burmistrza sprawi, że to młodsze dzieci, w tym trzylatki mogą trafić do oddziałów przedszkolnych zorganizowanych w na terenie szkół.
Decyzja o przeniesieniu sześciolatków do szkół została wydana w formie obwieszczenia w środę, 26 kwietnia. Burmistrz poinformował w nim, że ta decyzja jest podyktowana zapewnieniem miejsc w przedszkolach dzieciom w wieku od 3 do 6 lat. Wiąże się to z faktem, że od nowego roku szkolnego gmina ma obowiązek zapewnić miejsce w przedszkolu także trzylatkom. W obwieszczeniu napisano, że praca w oddziałach sześciolatków w szkołach ma zostać zorganizowana tak, jak w przedszkolu. Godziny ich pracy mają być dostosowane do potrzeb rodziców i zapewniać opiekę do 9 godzin dziennie. Zatrudnione miały zostać także woźne oddziałowe na takich samych zasadach, jak w przedszkolu. Dzieciom by zapewniono także posiłki. Ta decyzja spotkała się z gwałtownym sprzeciwem rodziców sześciolatków, którzy 4 maja złożyli do Rady Miejskiej Trzemeszna pismo, podpisane przez 56 osób. Domagano się w nim zwołania nadzwyczajnej sesji rady i unieważnienia decyzji burmistrza. Sławomir Peno, przewodniczący Rady Miejskiej podjął decyzję o zwołaniu posiedzenia połączonych komisji rady w czwartek, 11 maja. Posiedzenie to zwołano w auli Szkoły Podstawowej nr 1, która zapełniła się niezadowolonymi rodzicami. Jako pierwsza głos w dyskusji zabrała radna Magdalena Krzyżaniak – Świątek, która wyjaśniła, że zabiera głos także jako rodzic sześciolatki. Radna pytała dlaczego burmistrz w taki sposób ogłosił swoją decyzję, która dla wszystkich była zaskoczeniem. Dziwiła się, że ten temat wcześniej nie był poruszany na forum rady, mimo że kilka dni wcześniej, 24 i 26 kwietnia radni spotkali się z burmistrzem na posiedzeniu komisji i sesji. Podkreślał, że gdy rozważano sprawę gimnazjum organizowane były liczne spotkania z zainteresowanymi, a w tym przypadku burmistrz nie rozmawiał z nikim, ani z rodzicami ani z radnymi. – Chciałabym, aby mnie jasno zrozumiano, nie twierdzę, że podjęta przez burmistrza decyzją jest złą decyzją. Wiemy, że decyzje trzeba podjąć. I nigdy nie będzie tak, że zadowolimy wszystkich rodziców, ale dlaczego ta decyzja zapadła w taki sposób i dlaczego na ostatnią chwilę robi się to po raz kolejny w naszej gminie – dopytywała się radna Krzyżaniak – Świątek.
Krzysztof Dereziński wyjaśnił, że gdy spotkał się z radnymi przed 26 kwietnia jeszcze o tej decyzji nie wiedział. – Została ona podjęta później i wiem, że to jest największy zarzut, ten brak konsultacji z radą miejską i rodzicami. Ta decyzja zapadła po spotkaniu wewnętrznym z dyrektorami szkół i przedszkoli oraz przedstawicielem związków zawodowych pracowników oświaty. Naszym zadaniem jest przyjęcie wszystkich dzieci z terenu miasta i gminy do oddziałów przedszkolnych, w tym także trzylatków i nam po prostu tych miejsc brakuje – mówił K. Derezińśki. Burmistrz stwierdził ponadto, że jego decyzja została podjęta w wyniku dużej presji związków zawodowych. Radna M. Krzyżaniak – Świątek miała także wątpliwości, czy jest zgodne z prawem przeniesienie dzieci sześcioletnich do szkół w takim wypadku, gdy dzieci te kontynuują swoją edukację przedszkolną. Odpowiadając na tę wątpliwość burmistrz Trzemeszna stwierdził, że jego decyzja została skonsultowana z kancelarią prawną.
Aktywny udział w dyskusji wzięli rodzice sześciolatków. Większość z nich podkreślała zbyt późne podjęcie decyzji przezburmistrza. Zdaniem większości, gdyby wcześniej było wiadomo o takiej sytuacji, można by było ich dzieci przygotować do takiej zmiany. Zdaniem niektórych rodziców nagłe„wyrwanie” sześciolatka z jego środowiska źle wpłynie na jego psychikę, natomiast trzylatki jeszcze nie chodziły do przedszkola, nie znają jego realiów i dlatego łatwiej będzie im odnaleźć się w oddziałach przyszkolnych. Rodzice podkreślali, że przecież ich deklaracje o kontynuacji edukacji ich dzieci w przedszkolu zostały przyjęte, więc problem braku miejsc w przedszkolu dotyczy nowych dzieci. – Tak naprawdę to nie nasz problem – mówił jeden z rodziców. Przypominano sytuację sprzed kilku lat, gdy zorganizowanodwa oddziały filialne przedszkola nr 2 w siedzibie Domu Kultury. Dariusz Pawełczak, przewodniczący Rady Rodziców tego przedszkola przypominał, że stworzenie takich filialnych oddziałów sprawdziło się i być może trzeba właśnie pójść w takim kierunku.
Wszyscy radni, którzy zabierali głos zgadzali się, że ta decyzja burmistrza została podjęta za późno i gdyby o tym problemie dyskutowano już kilka miesięcy temu, by nie doszło do takiej sytuacji. Radny Grzegorz Koperski także stanął na takim stanowisku, jednak jego zdaniem lepiej jest jednak zorganizować oddziały przedszkolne dzieci sześcioletnich przy szkołach niż trzyletnich. – Usłyszałem przed chwilą, że sześciolatki są za małe, żeby przyjść do oddziałów szkolnych, a trzy i czterolatki mogą przyjść, no szanowni państwo? Nie możecie tylko patrzeć na czubek własnego nosa, bo wielu z państwa ma też młodsze dzieci i za chwilę będzie problem, bo nie ma miejsca dla tych małych – mówił G. Koperski. Radny przyznał, że nie zgadza się ze stylem, w jakim burmistrz podjął decyzję, ale podkreślił, że w tym momencie trzeba znaleźć rozsądną propozycję dla tych starszych dzieci i dla tych młodszych. Radny pytał burmistrza, czy w szkołach jest miejsce dla dzieci sześcioletnich i czy zostaną im zapewnione takie same warunki jak w przedszkolu. K. Dereziński odpowiedział twierdząco. Przyznał, że szkoły są przygotowane dla dzieci sześcioletnich, natomiast stworzenie filii przedszkolnych w szkołach dla dzieci młodszych będzie wymagało nakładów finansowych. Wypowiedź radnego Koperskiego nie spodobała się obecnym rodzicom, którzy powtórzyli swoją argumentację.Ostatecznie Krzysztof Dereziński oświadczył, że zdecydował się po wysłuchaniu dyskusji na pozostawieniu sześciolatków w przedszkolach, co zostało przez obecnych przyjęte brawami. Po tej deklaracji burmistrza radny G. Koperski nie krył swojej dezaprobaty. Jeszcze raz zwracając uwagę, że w szkołach, które są przystosowane do przyjęcia sześciolatków będzie trzeba ponieść koszty przystosowania pomieszczeń dla młodszych dzieci. Z podanych na spotkaniudanych wynika, że o przyjęcie do przedszkola ubiega się ponad 80 trzylatków.
RENATA PAŁUCKA