„Busem przez świat” z przystankiem w Gnieźnie

Karol i Ola Lewandowscy to para, którą połączyła nie tylko miłość do siebie, ale i pasja podróżowania. Dotychczas zobaczyli ponad 50 krajów na 5 kontynentach, przejeżdżając ponad pół miliona kilometrów swoim busem. Tanie podróżowanie jako plan na życie, pozwoliło im stworzyć lubianego videobloga oraz pisać poczytne książki o swoich przygodach. O swoich dotychczasowych dokonaniach podróżniczych, w trakcie których bieżnikiem opon busa opasali niemal cały świat, opowiedzieli na przystanku, którym było Gniezno.
To wszystko bierze się z pasji podróżowania. Nic więcej – śmieje się Karol Lewandowski, połowa duetu, który przemierzył już niemal cały świat. Oprócz pasji globtrotera małżeństwo jeździ także po Polsce z ciekawymi spotkaniami, gdzie opowiadają o swojej pasji, przygodach i sprzedają swoje książki pełne wrażeń. Pozwala im to zebrać fundusze na kolejne eskapady oraz zarazić ideą taniego podróżowania tysiące kolejnych osób. Lewandowscy mają kilka zasad – np. nie śpią w hotelach i gotują sami, a także zabierają w drogę inne osoby. Dzięki oszczędnościom jadą dalej i widzą więcej. – Już przed dziesięcioma laty jako biedni studenci postanowiliśmy, że nie jedziemy z biurem podróży i tworzymy własnego busa, przerabiając go na „dom na kółkach” – mówi K. Lewandowski.Choć „mózgiem” wypraw jest tandem Ola i Karol, to zawsze zabiera się w drogę z nimi ktoś inny, np. znajomi czy fani ich wypraw. Czasami są to także przypadkowe osoby. – Z Olą poznaliśmy się na początku projektu, który założyłem sam. Ola sama już wtedy trochę podróżowała, więc połączyła nas ta pasja, plus stare samochody. Lubimy też podobne kierunki, związane z naturą, jak Kanada, Alaska czy Australia. Oczywiście, połączyła nas także pasja opowiadania historii, robienia zdjęć, filmów. Teraz jesteśmy zawodowymi podróżnikami. Jest to praca, którą jednak bardzo lubimy – uśmiecha się Karol.
Bazą ich wypadów jest bus, który przez 6-8 miesięcy w roku, kiedy podróżują, staje się ich domem. – Mogłoby się wydawać, że skoro podróżujemy po świecie takim wozem to są tam „spartańskie” warunki, ale mimo wszystko jesteśmy wygodni i mamy w busie lodówkę, elektryczny prysznic, kuchenkę, łóżko. Wbrew pozorom jest bardzo wygodnie – zapewnia podróżnik. Warto dodać, że para w trasy rusza jednym z trzech dość „leciwych” już pojazdów. W ostatniej podróży na Alaską i do Kanady, jechali amerykańskim Fordem z 1999 roku. – Koszt takiej podróży wynosił nas ok. 10 dolarów na osobę za dzień. Nie korzystamy z hoteli, kempingów. Śpimy albo w busie, albo na dziko w namiotach. Do tego sami gotujemy, więc zakupy robimy w markecie lub na farmie i naprawdę głównym kosztem podróży jest paliwo, ale w takich rejonach jak Alaska czy Kanada – paliwo jest o połowę tańsze niż w Polsce, więc wychodzi to dość tanio – przyznaje Karol. Jak dodaje, każda podróż to przygoda, jednak w jego pamięć jakoś szczególnie zapadła jedna, o której opowiedział dziennikarzom przed gnieźnieńskim spotkaniem. – Spotkaliśmy niesamowitego człowieka, w niespodziewanym miejscu. W Górach Skalistych na północy Kanady, gdzie nikt nie mieszka, trafiliśmy na opuszczony motel. Kiedy zaczęliśmy go zwiedzać, okazało się, że wcale nie jest taki do końca opuszczony. W jednym z budynków ktoś mieszkał. Udaliśmy się tam przeprosić za wtargnięcie na teren prywatny, bo przepisy pozwalają nawet strzelać do intruza na własnym terenie. Ten człowiek do nas wyszedł i po polsku powiedział: „witamy, witamy” – snuje opowieść Karol. – Okazało się, że to pan Waldek, który mieszka tam od 7 lat i w dodatku tak jak ja, pochodzi ze Świdnicy. To niesamowite. To spotkanie przewartościowało nasze podejście do życia. Wydawałoby się, że człowiek, który tam żyje bez pieniędzy i telewizora, musi być nieszczęśliwy. Nie. Okazało się, że jest jednym z najszczęśliwszych ludzi jakich spotkaliśmy – dodaje.
Ola i Karol kilka dni przed gnieźnieńskim spotkaniem wrócili z „polowania” na zorzę polarną z północy Norwegii, a w kwietniu jadą na Słowację. Kolejny etap? Podróż z Kalifornii na południe kontynentu amerykańskiego. Spotkanie w gnieźnieńskiej hali widowiskowo-sportowej im. Mieczysława Łopatki okazało się ponownie sukcesem, przyciągając komplet widzów. Cykl „podróżniczych” spotkań z ciekawymi ludźmi ma swoją kontynuację. To trzecia odsłona, po uczestnikach zimowej wyprawy na K2 – Adamie Bieleckim i Denisie Urubko. Niebawem, co już zapowiada Urząd Miejski – organizator spotkania, kolejne wydarzenia tego typu i szansa na spotkanie ciekawych ludzi z pasją. ALEKSANDER KARWOWSKI