Shadow

Były „gierkówki”, „schetynówki”, będą „dolatówki”


Tak obrazowo scharakteryzował jeden z rolników pomysł grupy posłów na dodanie do ceny paliwa dodatkowych 20 groszy daniny. Podczas spotkania z Wojciechem Perczakiem, prezesem ANR w Poznaniu, który przybył do Goślinowa rozmawiać o nieruchomościach rolnych, rolnicy wykorzystali obecność posłów K. Ostrowskiego i Z. Dolaty i pytali, jak ten podatek wpłynie na rolników. Konkretne odpowiedzi nie padły.
Tuż po zakończeniu burzliwego posiedzenia Sejmu, w trakcie którego grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości wniosła projekt uchwały przewidujący wniesienie nowego podatku do cen paliw, celem przeznaczenia tych środków na budowę dróg lokalnych, do Goślinowa przybyli posłowie Krzysztof Ostrowski i Zbigniewa Dolata. Jednak ich obecność w sali wiejskiej była efektem spotkania prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych w Poznaniu z rolnikami z terenów okolicznych gmin, którzy wysuwają szereg wątpliwości i pretensji pod adresem ANR, w związku z prowadzeniem jej statutowych działań w obrocie ziemią. Zanim jednak doszło do spotkania, przybyły na czas poseł Krzysztof Ostrowski (prezes ANR pomylił wsie i pojechał do Lulkowa) dał szansę rolnikom, by zadawali mu pytania. Oczywiście, te mogły być tylko na jeden temat: co z tą dodatkową opłatą? Poseł przystąpił bez zwłoki do referowania celów podatku, czyli zasilenia funduszu drogowego, mającego na celu remont i budowę dróg lokalnych. – Byłem na spotkaniu klubowym, na którym minister energetyki Krzysztof Tchórzewski mówił, że da sobie głowę uciąć, że ta dodatkowa kwota nie przełoży się na cenę paliw. Że Orlen i Lotos są w takiej kondycji finansowej, że te środki da się ukryć. Czy tak będzie, nie wiem. Zobaczymy za rok – przyznał jednak poseł. – Pani premier w przemówieniu mówi, że budżet jest tak wspaniały, to nie szło pieniędzy z budżetu dać, a nie nam rolnikom zabierać? – pytał ktoś z sali, jednak poseł odparł, że sytuacja budżetu może być różna, a te środki z paliw będą zawsze. – Były „gierkówki”, „schetynówki”, teraz będą „dolatówki” – powiedział jeden z rolników, po czym sala wybuchnęła śmiechem. Głos zabrała posłanka Paulina Hennig – Kloska, która również dojechała na spotkanie. – Trzydzieści miliardów złotych rocznie z akcyzy za paliwa idzie do budżetu państwa, 20 mld złotych z VAT od paliwa i 5 mld z opłaty paliwowej. Gdybyście chcieli, to byście te pieniądze przeznaczyli na budowę dróg, a nie podnosili ceny paliwa. Rolników dotkną podwyżki. Panie pośle, proszę nie opowiadać bzdur – mówiła, po czym rozległy się oklaski.
Wśród głosów rolników pojawiały się wątpliwości, co do złamania obietnicy o niepodnoszeniu podatków, lub że pieniądze na „dolatówki” dostaną tylko samorządy, gdzie rządzi PiS. W tym momencie na spotkanie dotarł poseł Zbigniew Dolata, który mówił, że zwiększają się dopłaty do rolniczych paliw, które są wynagrodzeniem za to, że po zatankowaniu rolnicy nie niszczą dróg, tylko wyjeżdżają na pole. – Skalkulowaliśmy, żeby ta opłata paliwowa nie uderzyła w środowisko rolnicze i to proszę potraktować jako twarde zobowiązanie – zapewniał rolników, jednak dało się wyczuć niezadowolenie z powodu braku konkretów. Po chwili poseł dodał: – Jestem zdumiony faktem obrony obcych interesów przy okazji tej ustawy. Dlaczego tylko Polacy mają się składać na remonty dróg, a nie cudzoziemcy, którzy po naszych drogach się poruszają? To są miliony samochodów, nie tylko osobowych. Nasze drogi niszczą tak samo ciężarówki z rejestracjami polskimi jak i zagranicznymi. Gdyby nie zasada, że kto korzysta, ten partycypuje w kosztach naprawy, to byśmy obciążyli sami siebie. – Orlen i Lotos zobowiązały się do partycypowania w kosztach tej opłaty drogowej. Bylibyśmy samobójcami, gdybyśmy chcieli obciążyć społeczeństwo kosztami, bo tak nam się podoba. Może wyglądamy na półgłówków, ale nimi nie jesteśmy – zapewniał z całą stanowczością Z. Dolata, jednak asekuracyjnie dodał, odpowiadając na pytanie jednego z rolników, że głowy nikt za wzrost cen nie da. – Przeżyliśmy różne ceny paliw, bo składnikiem ceny nie tylko jest podatek, ale też cena surowca. Platforma Obywatelska mówiła, że oni byli niewinni za wysokie ceny paliw i ja się z tym zgadzam. Nie w Polsce się ustala cenę baryłki ropy – mówił. W odniesieniu do głosów, że pieniądze z podatku pójdą na drogi w samorządach rządzonych przez PiS, poseł odparł, że to nieprawda, bo np. Trzemeszno otrzymało środki na budowę hali sportowej, mimo że burmistrz Dereziński z PiS nie sympatyzuje, więc to przykład, że PiS tak nie myśli.Mimo wszystkich zapewnień rolnicy nie dowierzali i pytali posłów z partii rządzącej, czy przedstawią zapis gwarantujący, że nowa opłata paliwowa nie podniesie cen oleju napędowego dla rolników, jednak takiego zapewnienia nie usłyszeli, gdyż w sali pojawił się już prezes ANR i temat rozmów został zmieniony. Czy podwyżki cen paliw dotkną rolników wątpliwości nie ma posłanka Hennig – Kloska. – W ustawie nie ma żadnego zapisu gwarantującego ochronę rolników, to zwykłe kłamstwo i demagogia posła Dolaty. Pytałam posła o to i nie odpowiedział na to pytanie, bo nie miał co odpowiedzieć. To zwykłe rzucenie słów na wiatr, bez podstawy, tylko po to, by wyciszyć wzburzony tłum. Rolnicy muszą lać paliwo do maszyn i my jako Polacy, zapłacimy nie tylko lejąc do baku, ale zapłacimy też w cenie mleka, ziemniaków, usług np. MPK. W koszyku inflacyjnym transport stanowi 10 proc., więc mniej więcej w takim zakresie rzutuje na cenę usług i produktów. PiS mówi, że paliwo i tak jest tanie, ale to że jest tanie, to nie jest zasługa posłów PiS, ani poprzedniego rządu, tylko ceny ropy. Gdy cena spada, powinniśmy na tym korzystać my jako obywatele, a nie rząd, by lepiej konkurować na rynku, np. niskimi kosztami transportu – zauważyła posłanka. Poseł Zbigniew Dolata, który jest reprezentantem wnioskodawców projektu ustawy w Sejmie, nie miał już okazji odpowiedzenia na wątpliwości rolników, gdzie jest zapis gwarantujący, że podwyżka cen paliw nie dotknie rolników, ponieważ w trakcie spotkania musiał udać się do Poznania.
ALEKSANDER KARWOWSKI