Cała prawda o fermie norek, według ich właścicieli

– Mitów na temat ferm norek jest na pewno dużo w telewizji i prasie, dlatego my chcieliśmy pokazać, jak to wygląda naprawdę – mówił Tomasz Juszczyk, właściciel jednej z ferm norek w Miatach, gmina Trzemeszno.
Jerzy Czarny i Tomasz Juszczyk, właściciele ferm norek w Miatach (gmina Trzemeszno) zorganizowali w swych gospodarstwach tzw. dzień otwarty. Do zwiedzenia dwóch ferm leżących blisko siebie zaprosili m.in. radnych Rady Miejskiej Trzemeszna i burmistrza. W sobotę, 25 sierpnia na fermę przyjechała kilkuosobowa grupa radnych: Sławomir Peno, przewodniczący Rady Miejskiej, Maria Sobieszak, Maciej Dalewski, Przemysław Woźny, Mieczysław Chojecki, a także Jadwiga Przybysz, sołtys Miat, Leszek Meller, przewodniczący Rady Sołeckiej Niewolna oraz Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna.Po fermach jak i sąsiadującej z nimi brykieciarni odpadów z wełny mineralnej oprowadzali osobiście właściciele ferm wraz ze swym pełnomocnikiem Romanem Kujawskim. J. Czarny podkreślał, że tereny na których działają w Miatach są popegeerowskie. – Gdy kupowaliśmy ten teren wszystko było tutaj w złym stanie. Obecnie zatrudniamy około 30 osób – mówił J. Czarny. Inwestorzy zapewniali, że do tej wizyty fermy nie zostały specjalnie przygotowane. Podkreślali, że nie wywozili specjalnie obornika i nie malowali przysłowiowej trawy na zielono. Chcieli także, aby goście zwrócili uwagę na liczbę much. Hodowcy mówili, że norki hodowlane są zwierzętami gospodarskimi. W stu procentach jest to hodowla na eksport. Poprzez domy aukcyjne skóry trafiają do Chin, Stanów Zjednoczonych i Rosji. – Z tych państw te pieniążki trafiają do Trzemeszna. Zatrudniamy lokalnych, bardzo dobrych pracowników, którzy są bardzo dobrymi fachowcami. Na sezon letni zatrudniamy kilku Ukraińców. Uważam, że nasi pracownicy zarabiają całkiem nieźle. Większość osób pracuje tutaj od samego początku. Gdy w ministerstwie grupa ekoterrorystów wymyśliła sobie zakaz hodowli zwierzątfuterkowych, ludzie byli zdenerwowani, co to będzie z przyszłością fermy. Na tę chwilę jest dobrze – mówił m.in. J. Czarny. O całym cyklu hodowli opowiedział Tomasz Juszczyk. Norki hodowane są w cyklu jednorocznym. W listopadzie robiona jest selekcja, zostawiane na fermie są najładniejsze sztuki, jako podstawowe stado rozrodowe. Selekcję przeprowadzają specjalni selekcjonerzy z domów aukcyjnych, do których trafiają futra. Ferma jest po stałym nadzorem weterynarza. W marcu norki są dopuszczone do kopulacji. Pierwsze młode pojawiają się już w kwietniu. Średnia ilość młodych to 4 sztuki. Początkowo młode są przy matce, rozdzielane są po osiągnięciu samodzielności. Grupa samorządowców mogła zobaczyć jak norki są karmione, gdzie przygotowuje się dla nich pożywienie. Hodowcy podkreślali, że dbałość o zwierzęta jest bardzo ważna, bo jakość futra wpływa na jego cenę. Norki mają przygotowany specjalny jadłospis, który jest zmieniany w zależności od potrzeb. Zwierzętompodawane są witaminy, są szczepione dwa razy w roku. Na jednej farmie przebywa ok. 40 tys. sztuk. – Nie ma się co czarować, że my tu perfumy produkujemy, ale nasza ferma jest zadbana – podkreślał J. Czarny. K. Dereziński jaki i radni dopytywali się inwestorów, czy zrezygnowali już ze swych planów wybudowania fermy kurzej, co oprotestowali okoliczni mieszkańcy. J. Czarny uniknął jednoznacznej odpowiedzi. – Zobaczymy, na tę chwilę ciężko powiedzieć, dostaliśmy m.in. pozytywną opinię RDOŚ. Jesteśmy skłonni do rozmów i do dialogu, nie będziemy „po trupach” iść do celu. Jesteśmy normalnymi ludźmi – mówił J. Czarny. Już podczas rozmów podsumowujących spotkanie podkreślano jak ważny jest dialog i prawdziwa informacja o hodowli norek. Sławomir Peno, przewodniczący RM podkreślał, że nigdy nie jest przeciw ludziom przedsiębiorczym, namawiał także inwestorów do częstszego organizowania takich dni otwartych, aby przekonać okolicznych mieszkańców, że ferma nie jest źródłem wszystkich problemów. Umiejętność przekonywania do siebie zapewne przyda się obu inwestorom, gdyż trzemeszeński samorząd przygotowuje nowy plan zagospodarowania dla części terenu Miat, który uniemożliwi stawianie na tym terenie nowych ferm.
RENATA PAŁUCKA