Cenny remis na terenie lidera

Piłkarze Mieszka zremisowali w niedzielne popołudnie, 21 października w Stężycy z Radunią 0:0. Spotkanie stało na niezłym poziomie i w sumie z jego przebiegu podział punktów jest wynikiem zasłużonym.
Zanim o przebiegu meczu kilka słów wyjaśnienia dla tych, którzy zastanawiali się gdzie ta Stężyca i co to jest Radunia? Otóż to mała miejscowość na Kaszubach, a klub prowadzony pod egidą miejscowego wójta ma trzykrotnie większy budżet od klubu ze Strumykowej! Dużo ośrodków może ponadto pozazdrościć Stężycy stadionu, na którym Radunia walczy o trzecioligowe punkty. Wszystkie te okoliczności powodują, że nasi rywale otwarcie mówią, że interesuje ich awans do II ligi. Pierwsza połowa meczu była wyrównana. Żadna z ekip nie miała zdecydowanej przewagi, a nieco lepsi w okazjach bramkowych byli mieszkowcy. W 13 minucie po szybkim kontrataku w bardzo dogodnej pozycji znalazł się Marcin Trojanowski, ale uderzenie naszego pomocnika w dobrym stylu obronił bramkarz Raduni. Kwadrans później przed szansą stanęli gospodarze, jednak strzał Mateusza Łuczaka z linii bramkowej wybił Adrian Kaliszan. W 33 minucie po raz drugi w tej części przed szansą stanęli mieszkowcy. Wzdłuż bramki Raduni piłkę posłał Kaliszan, a minimalnie spóźnił się do niej Michał Steinke, który nie miał przed sobą już nikogo. Na przerwę obie ekipy schodziły z wynikiem 0:0. Druga odsłona rozpoczęła się obiecująco dla Mieszka. W 50 minucie Damian Pawlak odebrał piłkę bramkarzowi Raduni przy linii końcowej i zagrał na wysokość linii pola karnego do wbiegającego tam Dawida Radomskiego. Niestety, uderzenie Radomskiego w kierunku bramki gospodarzy, w której nie było bramkarza, cudem zablokował jeden z defensorów. W 66 minucie gospodarze mogli strzelić sobie bramkę samobójczą. Po centrze Krzysztofa Wolkiewicza Piotr Karasiński próbował podać piłkę głową do swojego bramkarza, ale uczynił to tak niedokładnie, że Patryk Kotłowski musiał ratować się przeniesieniem futbolówki nad poprzeczką. Minutę później stuprocentową sytuację mieli miejscowi. Rafał Jankowski uciekł w polu karnym Gracjanowi Goździkowi i wyłożył piłkę na pustą bramkę do Andrzeja Kaszuby, który na szczęście dla nas w sobie tylko znany sposób przestrzelił nad poprzeczką. W odpowiedzi znakomitą okazję stworzyli mieszkowcy. W 74 minucie po podaniu Mikołaja Panowicza z bliska pod poprzeczkę bramki Raduni strzelał Radosław Mikołajczak, tylko że znakomitą interwencją utracie gola zapobiegł bramkarz. W ostatnim kwadransie przewagę optyczną osiągnęli piłkarze Raduni, jednak zupełnie nic z niej nie wynikało i pojedynek zakończył się zasłużonym podziałem punktów.Po tym remisie Radunia utrzymała pozycję lidera grupy 2 w III lidze, a Mieszko nadal utrzymuje stratę trzech „oczek” do liderującej ekipy ze Stężycy. Teraz przed gnieźnianami pracowity tydzień. W środę, 24 października o godzinie 18 w spotkaniu pucharowym rywalem Mieszka będzie w Swarzędzu tamtejszy Lider, a w sobotę, 27 października na stadionie przy ulicy Strumykowej czeka nas kolejne bardzo ciekawe i trudne spotkanie. Tym razem o godzinie 15 podejmować będziemy Bałtyk Gdynia.*  Mieszko*: Wiktor Beśka, Miłosz Brylewski, Michał Steinke, Adrian Kaliszan, Szymon Pająk, Marcin Trojanowski (73 Radosław Mikołajczak), Dawid Radomski, Tomasz Bzdęga, Gracjan Goździk (80 Mateusz Roszak), Krzysztof Wolkiewicz, Damian Pawlak (62 Mikołaj Panowicz)