Czerwień – gród gdzie zachód spotykał się ze wschodem

Od 10 lipca w Muzeum Początków Państwa Polskiego nowa tymczasowa ekspozycja. Tym razem gnieźnieńscy archeolodzy i naukowcy zapraszają do wspólnej podróży na pogranicze polsko-ruskie, gdzie ważną rolę odegrało grodzisko w Czermnie (Czerwieni). To okazja do poznania miejsca, w którym stykały się dwie kultury i wzajemnie na siebie oddziaływały.
Ekspozycja wypożyczona z Muzeum Regionalnego w Tomaszowie Lubelskim zatytułowana jest: „Czerwień. Gród między wschodem a zachodem”. I właśnie na tej osi cywilizacyjnej opiera się opowieść o istocie i bogactwie grodu i sąsiednich tzw. grodów czerwieńskich. – U nas w Wielkopolsce wpływów wschodnich tak nie widać, ale kiedy wyjedzie się na wschód kraju i przekroczy Wisłę, wtedy zobaczmy zupełnie inny świat – mówi dr Michał Bogacki, dyrektor MPPP. Jak podkreśla, wielokulturowość Polski nie jest wymysłem wieków późniejszych w dziejach, tylko zaczęła się już w czasach Mieszka I. – O tym opowiada wystawa, która mówi o grodzie umiejscowionym dokładnie na styku kultur. Czerwień przez całe dzieje znajdowała się na terenie Rusi Kijowskiej lub państw ruskich albo w ramach monarchii wczesnopiastowskiej, potem piastowskiej i jagiellońskiej – dodaje. Wspaniałe zabytki prezentowane w Gnieźnie są efektem dwóch sezonów prac archeologicznych na grodzisku w Czermnie (dawniej: Czerwień). – Były to badania powierzchniowe i przyniosły 3000 zabytków, dlatego przyjmowane jest ogólne datowanie na okres średniowiecza, od XI do XII wieku. Brak kontekstu szczegółowego, zatem proszę się nie dziwić, że ramy datowania zabytków są bardzo szerokie – mówił na wstępie kurator wystawy dr Tomasz Janiak, archeolog. Czerwień znajdował się na styku dwóch stref kulturowych i religijnych – zachodniej (polańskiej, piastowskiej) i wschodniosłowiańskiej (rusko-bizantyjskiej), stąd atrakcyjność samego miejsca i zaczerpniętych z niego zabytków. Tomasz Janiak zwraca uwagę na szczególne skarby, które swoją atrakcyjnością powinny uradować wielu miłośników historii, kultury i piękna. – Są to skarby srebrnej biżuterii wywodzących się z kręgu kultury rusko-bizantyjskiej. One mają swoje pierwowzory w biżuterii bizantyjskiej, ale były one później naśladowane na terenie Rusi Kijowskiej. Na pewno na samym początku zwróciłbym uwagę właśnie na te skarby. Warto zobaczyć bransolety, zausznice, tzw. Kołty, czyli ozdoby głowy i złote pierścienie – wymienia archeolog. Dodaje do tego zestawu także ołowiane pieczęcie służące do uwierzytelniania dokumentów. – Mają zapisane awersy i rewersy, bogate zdobienia i wyobrażenia ikonograficzne oraz napisy w języku greckim. Warto na to spojrzeć – zachęca. W gablotach zobaczyć możemy przeróżne dewocjonalia, Tomasz Janiak zwraca uwagę na krzyżyki, czy enkolpiony – relikwiarzyki noszone na piersi zawierające w sobie np. drzazgi krzyża świętego, kawałki meteorytów lub elementy stroju, które dotykały grobu świętego. Wystawa potrwa do 4 listopada. ALEKSANDER KARWOWSKI