Czterysta metrów (tymczasowego) asfaltu do świata

Trzydziestego lipca uroczyście oddano do użytku jedną z najbardziej wyczekiwanych inwestycji drogowych w powiecie wrzesińskim. O zaledwie 400 metrów asfaltu przez półtora roku zabiegało kilka podmiotów, a rozmowy na szczycie dosięgły nawet ministerstwa. W końcu oddano do użytku asfaltowy dywanik, który piechotą można pokonać w 8 minut. Nie dziwi, że uroczyste przecięcie wstęgi przeprowadzono z dużą pompą.
Już na wstępie uroczystości Tomasz Kałużny, burmistrz Wrześni zauważył: – Na otwarciu jest więcej dziennikarzy niż osób po drugiej stronie wstęgi (oficjeli – przyp. red.). To chyba świadczy o powadze sytuacji. Rzadko się zdarza, że w tak poważny sposób otwieramy drogę, którą buduje Gmina Września. A trzeba przyznać, że oficjeli do symbolicznego otwarcia drogi nie brakowało. Nożyce do cięcia wędrowały z rąk do rąk Dionizego Jaśniewicza, starosty wrzesińskiego; Roberta Gawła, senatora RP; Mariusza Wiśniewskiego ze spółki Autostrada Wielkopolska SA, Pawła Tomczaka, wykonawcy inwestycji, Moniki Olejniczak z firmy Volkswagen i Tomasza Kałużnego, burmistrza Wrześni. Na uroczystości byli również obaj zastępcy tego ostatniego. Na uroczystość nie dotarł Jens Ocksen, prezes VW Poznań, który… utknął w korkach po niemieckiej stronie autostrady A2. – Będzie bliżej, szybciej i mniej tłoczno w Obłaczkowie – tak krótko zobrazował sens budowy 400 metrów drogi Tomasz Kałużny. Bliżej – bo podmioty ulokowane we Wrzesińskiej Strefie Aktywności Gospodarczej uzyskają łącznik do węzła autostrady A2, zamiast nadkładać ok. 1,5 kilometra drogami objazdowymi. Szybciej – gdyż skróci się czas dojazdu i zjazdu z autostrady dla pojazdów ciężarowych i dostawców zakładów przemysłowych. Mniej tłoczno w Obłaczkowie – ponieważ odkorkują się od tranzytu skrzyżowania i węzły drogowe przebiegające przez tę wieś. O wadze tej inwestycji świadczyć może to, że była ostatnim niezrealizowanym punktem w planie, który miał umożliwić sprawne funkcjonowanie ogromnego zakładu koncernu Volkswagen we Wrześni. Znajdująca się niespełna 1,5 km w linii prostej od autostrady fabryka, nie miała bezpośredniego dostępu do sąsiedniego węzła autostradowego. Przez to kooperanci i dostawcy firmy krążyli lokalnymi drogami blokując południową część Wrześni, która stanęła w ogromnych korkach. Na przeszkodzie wybudowania zaledwie 400 m łącznika stała spółka Autostrada Wielkopolska, a raczej umowa koncesyjna między nią, a rządem polskim. W ramach tej umowy spółka, w razie konieczności, ma rozbudować wrzesiński węzeł autostradowy, co by zajęło pas drogowy, w którym znajduje się łącznik z wrzesińskimi zakładami. Inwestycję wziął na swoje barki samorząd Wrześni, jednak zarządzająca autostradą firma pozostawała nieugięta – pas drogowy ma być wolny pod ewentualną przyszłą rozbudowę węzła. Zaczęły się rozmowy na wysokim szczeblu, także w ministerialnych gabinetach. W końcu udało się uzyskać porozumienie, na mocy którego Autostrada Wielkopolska zgodzi się na budowę łącznika w ich pasie drogowym, jeśli jednak dojdzie do potrzeby rozbudowy węzła autostradowego, gmina na własny koszt wybudowany przez siebie łącznik rozbierze. – Autostrada Wielkopolska musiała mieć mocne argumenty i to z Ministerstwa Infrastruktury, żeby zgodzić się, by w tym miejscu można było wybudować za pieniądze gminy drogę. To skomplikowana operacja, ale tak wygląda. Umowy koncesyjnej nie podpisywałem i daje ona prywatnej firmie przywileje, z których korzysta. Cieszę się jednak, że udało się to zrobić i będzie ta droga służyć strefie ekonomicznej – mówi Roberta Gaweł, znający kulisy rozmów w Warszawie i sam w nich uczestniczący. Zadowolenia z oddania inwestycji nie kryje Tomasz Kałużny. – To kończy nasze zadania jako gminy, które podjęliśmy w ramach porozumienia w marcu 2014 roku. Brały w nim udział: strony rządowa, gminna i Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Musieliśmy zapewnić w jej ramach kanalizację, wodę, drogi, a to jest jej ostatni element – stwierdza.To nie koniec prac w całym układzie komunikacyjnym. Kilkaset metrów od uruchomionego już łącznika niebawem powstaną dwa tunele drogowe pod torami kolejowymi w ciągu ulicy Działkowców. Tą ulicą do strefy ekonomicznej dojeżdżają głównie mieszkańcy Wrześni i powiatów ulokowanych we wschodniej części województwa. PKP Polskie Linie Kolejowe postanowiły zlikwidować dwa skrzyżowania kolejowo-drogowe znajdujące się po obu stronach drogi do Białężyc i wybudować w nich tunele pieszo-rowerowe, co zamknęłoby tę ważną drogę dla ruchu samochodowego. Dzięki negocjacji gminy z władzami kolejowymi, doszło do konsensusu i zmiany planów na budowę tuneli zarówno dla pieszych, rowerzystów i samochodów. – Planujemy budowę w 2019 roku. Obecnie jesteśmy na etapie końcowym projektowania całego układu drogowego, który przewiduje dwa tunele pod torami, a między nimi podziemne rondo. Następnie zostanie przebudowana droga między Białężycami i tymi nowymi tunelami. Dziś jest ona zbyt wąska – zdradza plany Karol Nowak, zastępca burmistrza Wrześni.
Po uroczystych przemowach i przecięciu wstęgi, goście udali się w pierwszą oficjalną podróż czterystumetrowym traktem, a posłużył im do niego… zabytkowy Jelcz, zwany popularnie „ogórkiem”. Za nim ruszyły pierwsze samochody dostawcze i osobowe zmierzające z autostrady do zakładów przemysłowych w strefie, co tylko potwierdziło potrzebę powstanie tego zaledwie półkilometrowego odcinka asfaltu, który ułatwi wyjazd produktom powstałym w tutejszych fabrykach w świat. ALEKSANDER KARWOWSKI