Shadow

Czy grozi nam planowany i kontrolowany blackout na gnieźnieńskich ulicach? „Niech rząd z premierem się opamiętają!” – apeluje prezydent Gniezna

Choć samo określenie „blackout” oznacza nagłe odcięcie dostaw energii elektrycznej, które wprowadza chaos, to taki scenariusz jest rozważany z wyprzedzeniem w Gnieźnie. Z powodu astronomicznych cen energii elektrycznej, w gnieźnieńskim magistracie trwają gorące dyskusje nad stopniowym wprowadzaniem oszczędności prądu. Oznaczać to może zaciemnienie ulic po zmierzchu i szereg innych niedogodności dla mieszkańców. Związek Miast Polskich mówi wprost o podwyżkach jako działaniu „państwowej mafii spółek energetycznych”.
Aż 21 mln złotych wyniosła jedyna oferta w przetargu na dostawę energii elektrycznej dla Miasta Gniezna na lata 2023 i 2024. To wręcz niewiarygodny skok, ponieważ w poprzednim przetargu miasto płaciło za taką usługę 4 mln złotych. Miasto przetarg unieważniło, ponieważ znalezienie nagle takich środków spowodowałoby duże kłopoty dla miejskiego budżetu i mogłoby oznaczać wielkie cięcie kosztów, w tym ograniczanie inwestycji, a to oznacza stagnację na najbliższe lata. Władze miasta ogłosiły zatem nowy przetarg, ale na dostawę prądu tylko w roku 2023, choć pewnym jest, że kwota i tak będzie wygórowana. Być może do czasu jego rozstrzygnięcia rząd z premierem na czele zdążą zrealizować posunięcia, które ulżą polskim samorządom, które ceny energii elektrycznej po prostu przygniotły. – W mojej ocenie, ale też ocenie innych samorządów, które borykają się z tym samym problemem, mamy do czynienia ze zmową oferentów. Domagamy się wsparcia rządu, bez odgórnych działań nasze budżety tego nie udźwigną – alarmuje Tomasz Budasz, prezydent Gniezna. W poniedziałek, 26 września spotkał się on z urzędnikami odpowiedzialnymi za utrzymanie dróg i ulic w mieście. Oświetla je po zmroku aż 6 tysięcy lamp. Jak zauważa prezydent, nie ma możliwości, by dla oszczędności wyłączyć np. co drugą latarnię. – To byłoby niebezpieczne dla kierowców – zauważa bezradnie. Wstępne propozycje wprowadzania oszczędności już się pojawiły, ale prezydent liczy, że nie będzie potrzeby ich wdrażania. – Liczymy na to, że presja samorządów sprawi, że rząd na czele z premierem opamięta się i cena prądu będzie realna, a nie spekulacyjna! – podkreśla T. Budasz nie kryjąc oburzenia. W chwili obecnej najbardziej energochłonnymi instytucjami są sam Urząd Miejski przy ul. Lecha oraz Gnieźnieński Ośrodek Sportu i Rekreacji. To one mogą stać się ofiarami absurdalnych cen prądu. Jak obiecuje prezydent, szkoły, żłobek i przedszkola zarządzane przez miasto, nie zostaną dotknięte ewentualnymi cięciami w używaniu prądu. Rozstrzygnięcie nowego przetargu na dostawę energii elektrycznej przewidziane jest na 18 października.
Największa organizacja samorządowa w Polsce, która skupia w sobie aż 354 miasta (w tym Gniezno), nie przebiera w słowach komentując podwyżki cen energii elektrycznej, które państwowe spółki wystawiły samorządom. „Dyktowany miastom, zwykle przez jednego tylko oferenta, skok cenowy, sięgający 800-900%, dobitnie pokazuje, że mafia państwowych spółek energetycznych podzieliła rynek w sposób, który urąga zasadom uczciwego udziału w zamówieniach publicznych, podyktowała ceny, które nie mają nic wspólnego z faktycznym wzrostem kosztów wytwarzania energii (wiemy na przykład, za ile polskie elektrownie kupują węgiel od polskich kopalń i o ile spadły ceny uprawnień do emisji CO2), co jest zasadniczo sprzeczne z kryteriami określonymi w Prawie energetycznym” – brzmi stanowisko związku. Członkowie organizacji mają żal do instytucji państwowych, które mają stać na straży cen – Urzędu Regulacji Energetyki i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. „Co ciekawe, państwowa telewizja, zamiast wesprzeć samorządowców w staraniach o bardziej przystępne ceny dla mieszkańców, haniebnie zaatakowała prezydentów miast walczących w obronie swoich społeczności lokalnych: Radosława Witkowskiego w Radomiu i Pawła Głowskiego w Pile. Zarząd postanowił wystąpić do prezesów UOKiK i URE o pilne podjęcie stosownych działań, a także do ministra Jacka Sasina o skuteczniejszy nadzór właścicielski nad państwowymi spółkami” – zawarto dalej w oświadczeniu. ALEKSANDER KARWOWSKI