Shadow

Czy smród ma etykietę?


*Marek Michalak, sołtys Mijanowa w gminie Trzemeszno wraz z synami chce rozwijać swoją hodowlę trzody chlewnej. Mieszkańcy tej miejscowości obawiają się tej inwestycji, zaplanowanej w centrum wsi, dowodząc, że smród zdecydowanie wpłynie na komfort życia całej wioski. Niektórzy mieszkańcy boją się także o swoje zdrowie.*
*W poniedziałek, 27 lutego *w świetlicy w Mijanowie odbyło się spotkanie w sprawie planowanej rozbudowy fermy świń. Inicjatorem zebrania był Urząd Miejski i odbywało się ono w ramach zapewnienia udziału społeczeństwa w postępowaniu o wydanie decyzji środowiskowej. Marek Michalak i jego syn Krzysztof Michalak próbowali przekonać licznie przybyłych mieszkańców wsi, że ich inwestycja będzie wykonana zgodnie z najnowocześniejszymi standardami, co spowoduje, że mimo zwiększenia liczby trzody chlewnej ciężar odczuwalności fermy będzie mniejszy niż obecnie. Na spotkaniu obecny był Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna, jego zastępca Dariusz Jankowski i *Katarzyna Byczkowska,* inspektor do spraw ochrony środowiska trzemeszeńskiego ratusza. Radę Miejską reprezentowali: Sławomir Peno, przewodniczący, Daniel Bisikiewicz, wiceprzewodniczącyi Maria Sobieszak, przewodnicząca komisji finansowej.
Dariusz Jankowski poinformował zebranych, iż inwestor dysponuje już korzystnymi dla niego uzgodnieniami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Sanepidu. Zainteresowani mogą jeszcze do 10 marca składać swoje uwagi i zastrzeżenia w tej sprawie do urzędu. Kilka takich zastrzeżeń w formie protestów już wpłynęło do urzędu, podpisało się pod nimi niemal 90 procent mieszkańców Mijanowa. Na każde zastrzeżenie inwestor także odniósł się pisemnie. Marek Michalak i Krzysztof Michalak ponownie zaprezentowali planowane w swoim gospodarstwie zmiany. Sołtys Mijanowa podkreślił, że zarówno Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska jak i Sanepid odrzucili zarzuty uciążliwości ich przedsięwzięcia. – Modernizacja hodowli i wprowadzenie nowego systemu hodowli wyeliminuje dotychczasowe mankamenty. Zamiast blokować współpracujmy – apelował M. Michalak. Przedstawione przez inwestorów argumenty nie przekonały oponentów tej inwestycji. Wskazywali, że już obecnie prowadzona w gospodarstwie państwa Michalaków hodowla jest uciążliwa, co przeszkadza na swobodne korzystanie z pobliskiej świetlicy wiejskiej. – Ludzie odmawiają uczęszczania do świetlicy bo taki jest odór – wskazywano.Krzysztof Michalak nie zgadzał się z takimi sugestiami. Pytał czy smród ma etykietę. – Mieszkamy na wsi i zawsze jakiś zapach będzie. Gdybym kupił mieszkanie na Marszałkowskiej nie narzekałbym, że są tam korki – mówił K. Michalak. Cecylia Pazderska apelowała do inwestorów, aby zadbali o dobrostan nie tylko swych świń, ale także mieszkańców Mijanowa. – Czy jak ktoś zacznie chorować, to zapłacicie za leczenie – dopytywała. Marek Michalak stwierdził, że hoduje świnie od 40 lat, ma 4 synów i nigdy z powodu hodowli jego rodzina nie miała kłopotów ze zdrowiem. – Za kogo wy nas uważacie? Że dla potencjalnych zysków ryzykujemy nasze zdrowie? Naprawdę tak myślicie? – dopytywał K. Michalak.
Mimo długiej dyskusji obie strony nie doszły do porozumienia. Mieszkańcy zapewniali wprawdzie, że nie chcą blokować rozwoju hodowli państwa Michalaków, ale chcą, aby lokalizacja tej inwestycji była bardziej odległa od ich wsi. Na to nie chce zgodzić się inwestor tłumacząc, że zamierza głównie wykorzystać istniejące budynki, które zmodernizuje. Budowa od podstaw nowej fermy kosztowałaby kilka razy więcej. Całej dyskusji przysłuchiwał się Krzysztof Dereziński, który musi wydać decyzję w tej sprawie. Burmistrz podziękował za spokojną dyskusję, choć jak zauważył stanowiska są spolaryzowane i nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji.
RENATA PAŁUCKA**