Czy to przystoi, by król Chrobry bez korony siedział przed ratuszem?

Bezwzględnie cieszący się największym zainteresowaniem element Traktu Królewskiego, to nowy pomnik Bolesława Chrobrego, który „rozsiadł się” przed Starym Ratuszem. Ilość zdjęć w mediach społecznościowych, entuzjastyczne opinie opinii publicznej oraz porównania króla do kultowego serialu fantasy „Gra o tron”, mają swoje odzwierciedlenie w powodzeniu całego projektu Traktu. To właśnie zasępiony król jest najczęściej fotografowany i staje się elementem promocji miasta w kraju i zagranicą. Jednak jak zauważa radny Jan Budzyński, królowi siedzieć na tronie bez korony, po prostu nie wypada.
Bolesław Chrobry – element Traktu Królewskiego wrócił już na swoje miejsce przed Starym Ratuszem, po krótkiej nieobecności. Musiał przejść renowację ze względu na pobrudzenie go olejem w czasie kontrmanifestacji blokującej Marsz Równości. Sprawca, który dokonał aktu wandalizmu i uszkodził też cokół pomnika i elewację samego ratusza, ciągle nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Mimo to miasto dokonało renowacji pomnika i wymiany cokołu. Jednak nie na to zwrócił uwagę radny Jan Budzyński podczas minionej sesji Rady Miasta Gniezna. – Gdzie jest jego korona? – pytał wiceprezydentów Gniezna. Jak zaznaczył, jego pytanie to głosy mieszkańców i turystów. – Przyjeżdżają i widzą Chrobrego bez korony. Trudno im to wytłumaczyć. Może tę koronę będzie można mu dołożyć? Ma tam kaszkiecik, hełm czy kask na kolanie. Może wrócił zmęczony z jakiejś walki, niemniej dla mnie Chrobry to pierwszy król Polski – mówił trochę żartobliwie radny, jednak problem jest w jego ocenie poważny.
– Ten koło katedry ma koronę, a ten nie. Załóżmy mu tę koronę. Możemy zrobić zrzutkę, ale wypadałoby tę koronę mu założyć – zaapelował radny. Temat, który dotknął radnego, wywołał raczej atmosferę wesołości w sali. – Przyzwyczaiłem się już do Chrobrego bez korony, w dodatku Chrobrych mamy dostatek. Patrząc na niego wydaje mi się, że wygląda na władcę mocno zmęczonego – niekoniecznie tym, że wrócił z wyprawy wojennej. W takich sytuacjach król raczej nie używał korony. Widać, że jest w pozie nieoficjalnej. Patrząc na niego, widzę co on by powiedział, jakby mógł mówić. Na co on teraz oczekuje i na pewno nie byłaby to korona – żartował Michał Glejzer, przewodniczący Rady Miasta, dodając już serio: – Tak to widział artysta i powinno to zostać. Nie mieszałbym tu sacrum z profanum.
W podobnym tonie wypowiedział się Michał Powałowski, wiceprezydent Gniezna. – To wizja artysty. Cała oprawa Traktu Królewskiego była zlecona poprzez konkurs, który oceniał niezależny sąd konkursowy, z prof. Radwańskim, który stał na czele Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Artysta zauważył, że skoro w Gnieźnie mamy ten poważny pomnik władcy w koronie, w miejscu, gdzie prawdopodobnie był koronowany, to postanowił przedstawić go w pozie, kiedy budował potęgę Polski. Jest w zbroi, ma u boku hełm i jak jechał na wyprawę wojenną, to w koronie zapewne nie. Może przy okazji Koronacji Królewskiej, ktoś mu symbolicznie tę koronę założy – odpowiedział radnemu.
*Jakie koszty renowacji pomnika? *
Nie są małe. Radny Jan Szarzyński zwrócił uwagę, że cokół pomnika wykonany jest z piaskowca, który po pewnym czasie znów się pobrudzi. Jak wyjaśnił M. Powałowski, nie można go było wymienić w trakcie renowacji, gdyż to element współfinansowany przez Unię Europejską i musi być zgodny ze specyfikacją techniczną. Jak dodał, piaskowiec jest impregnowany. – Nikt nie przewidział, że ktoś, chcąc zrobić „zadymę”, rzuci przepalonym olejem, niszcząc przy okazji bruk, pomnik i elewację budynku, która będzie odtwarzana. To są dodatkowe koszty, które ponieśliśmy – tłumaczy. Jak dodaje, olej w piaskowiec wsiąkł tak głęboko, że szlifowanie nic nie dało. Potrzebna była jego wymiana. Koszt wymiany kamienia, wyniósł 29 560,62 zł, natomiast renowacja ścian ratusza wyniesie 41 753,89 zł. Winnego brak. ALEKSANDER KARWOWSKI