Darz bór na 70-lecie „Watahy”

Mszą świętą w kościele parafialnym w Czerniejewie rozpoczęto 13 października świętowanie 70-lecia powstania Koła Łowieckiego nr 65 „Wataha” w Czerniejewie. Następnie obchody jubileuszu przeniosły się do pobliskiego pałacu, gdzie przed wejściem myśliwi tego koła postanowili zrobić sobie pamiątkową „rodzinną” fotografię.
Uroczystość rozpoczęto od powitania przybyłych gości na ten zacny jubileusz. Dokonał tego prezes „Watahy”, Ryszard Kałużny. Prezes R. Kałużny oraz łowczy „Watahy” Jacek Michalak zapoznali również przybyłych z historią i osiągnięciami koła. Na jubileusz dotarli między innymi przedstawiciele: Okręgowej Rady Łowieckiej, Starostwa Powiatowego w Gnieźnie, zastępca burmistrza miasta i gminy Czerniejewo Grażyna Kulpińska, prezesi zaprzyjaźnionych kół oraz ci, najważniejsi – myśliwi „Watahy”. – Koło Łowieckie „Wataha” rozpoczęło swoją działalność w roku 1948 i liczyło wówczas 21 członków. Pierwszy statut koła został uchwalony na walnym zebraniu 11 grudnia 1949 rok. Od roku 1951 przyjęto nazwę „Krogulec”. Od 1960 roku – KŁ nr 16, w 1977 KŁ nr 65 w Czerniejewie, a w 1979 roku na walnym zebraniu na wniosek kolegi Ryszarda Szczerkowskiego uchwalono kolejną zmianę i nazwa koła brzmi o dziś KŁ nr 65 „Wataha” w Czerniejewie. Sobotnia uroczystość dała okazję do wspomnień, ale i do pochwaleniem się dokonaniami. Jak stwierdził prezes „Watachy”, to koło realizuje zdania w dwóch obwodach: – Pierwszy z nich położony jest na terenie gmin Czerniejewo i Łubowo, drugi – w gminach Kłecko, Kiszkowo, Mieścisko i Skoki. Łączna powierzchnia to blisko 9100 hektarów. Obecnie w kole jest 55 myśliwych, w tym 3 diany, a na myśliwych kandyduje 3 stażystów. Koło to 10 lat temu zostało wyróżnione Złotym Medalem Zasługi Łowieckiej. Podczas jubileuszu wspomniano także tych myśliwych koła, których nie ma już wśród nas. Nie zabrakło podziękowań, a łowczy „Watahy”, Jacek Michalak podkreślił: – Wielu zapewne zastanawia się, co jest naszym największym sukcesem minionych 70 lat. Obwody łowieckie, zwierzyna ta drobna i gruba, która odwdzięcza się za prawidłowo prowadzoną gospodarkę łowiecką? Może nasza „Chata u Michała”, w której szczególnie podczas biesiady po hubertowskim polowaniu słychać opowieści, przeżyte wspólnie wspaniałe przygody łowieckie? Tak, są to wartości, o których nie należy zapominać, ponieważ są wynikiem pracy trzech pokoleń. Ale najważniejszą wartością naszego koła jesteśmy my sami – członkowie Koła Łowieckiego „Wataha”! Później przyszedł czas na wystąpienia gości, wręczanie upominków i listów gratulacyjnych, a uroczystość już mniej oficjalną zakończyła wspólna biesiada i zabawa taneczna w pałacowych wnętrzach. JAROSŁAW WALERCZAK