Dramat bezbronnej staruszki

Witkowo to mała miejscowość, w której wiadomości roznoszą się lotem błyskawicy i tym razem nie było inaczej. Kilka dni temu do sieci trafił film, który pokazuje dramatyczne sceny znęcania i poniżania osiemdziesięcioletniej, niewidomej mieszkanki Gniezna, którą opiekowała się Karina G., długoletnia mieszkanka Witkowa pracująca od dziesięciu lat w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Gnieźnie.
Nie wiadomo jak długo rozgrywał się dramat podopiecznej, ponieważ jak twierdzi rodzina maltretowanej kobiety, nawet w najczarniejszym scenariuszu nie podejrzewała, że w ich domu rozgrywa się dramat ich mamy i babci. Czujność rodziny zwiększyła się wtedy, kiedy staruszka coraz częściej płakała, a na jej ciele pojawiły się siniaki. Postanowili zamontować kamerę i to co zobaczyli zmroziło krew w żyłach… Starsza pani, ich babcia i mama była poniewierana przez opiekunkę. Nie mniej emocji, żalu, potępienia i krytyki dla takiego zachowania i samej opiekunki mieli mieszkańcy Witkowa, którzy najchętniej sami wymierzyliby sprawiedliwość. Czy można było temu zapobiec, czy zostaną wyciągnięte wnioski, jaka kara będzie odpowiednia dla opiekunki, czy winna jest tylko opiekunka? Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie, a odpowiedzi na pytania udzielił Michał Smętowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. – Sprawa jest w toku, więc ze względu na dobro śledztwa nie możemy udzielać szczegółowych informacji na ten temat. Gromadzimy materiały – podsumował Michał Smętkowski. Opiekunka w chwili wezwania „na dywanik”, 13 września przez Hannę Adamczak, dyrektorkę MOPS nic nie miała na swoją obronę. – Milczała – wyjaśnia dyrektorka. – Nie ma usprawiedliwienia dla takiego postępowania, ponieważ opiekunka, która znęcała się nad swoją podopieczną miała wiele możliwości, aby poinformować zwierzchników o tym, że sobie nie radzi z tą pracą, albo z tą konkretną podopieczną. Poza tym zatrudniamy u nas psychologa, do którego mogła się zgłosić. Praca opiekunki jest bardzo trudna i specyficzna, a zakres obowiązków bardzo różny, jednak bez wątpienia, aby wykonywać tę pracę trzeba mieć odpowiednie predyspozycje, niekoniecznie wykształcenie – dodaje Hanna Adamczak. – Ta sprawa dotknęła nas wszystkich i w jakimś stopniu podani zostaliśmy ocenie jako całość, chociaż jest to niesprawiedliwe. Opiekunki, które pracują u nas ponad trzydzieści lat nie są w stanie uwierzyć w dramat staruszki i zachowanie opiekunki tym bardziej, że nie było wcześniej skarg na Karinę G. – powiedziała Emilia Zalewska – Lis, zastępca dyrektora gnieźnieńskiego MOPS. O opinię w tej sprawie i wyciągnięcie ewentualnych wniosków oraz ewentualnej kontroli w tej instytucji chcieliśmy zapytać prezydenta Gniezna, zwierzchnika MOPS. Anna Dzionek, rzecznik prezydenta poinformowała, że po ujawnieniu tej sytuacji zostały przeprowadzone spotkania z pracownikami, by uczulić ich na tego typu sytuacje. Zostały także przeprowadzone rozmowy z pozostałymi podopiecznymi.
EWA SOCHA