Shadow

Droga niezgody. Mieszkańcy i przedsiębiorcy przeciw zamknięciu ulicy Bluszczowej. – Jesteśmy wściekli – mówią jedni i drudzy

Szereg zarzutów pod adresem władz Gniezna mają mieszkańcy oraz przedsiębiorcy ze Skiereszewa, którzy nie zgadzają się z planami magistratu, by przy okazji budowy ulicy Kozala zamknąć wlot z ulicy Bluszczowej w Poznańską. – To katastrofa dla tutejszych przedsiębiorców – mówią zgodnie przedstawiciele firm z tej okolicy i nie kryją oburzenia. Rada Osiedla zarzuca władzom miasta brak uzgodnień i publicznej dyskusji oraz planowanie tak wielkiej inwestycji za jej plecami. Miejski radny z tego osiedla zauważa, że planowane przez władze rozwiązania zaburzą zupełnie układ komunikacyjny tej części miasta. Zarzutów jest dużo więcej, a na osiedlu narasta złość, bo w ocenie mieszkańców to kolejne decyzje władz miasta względem osiedla, które są robione przeciw interesowi całej tutejszej wspólnoty.
 Kilkadziesiąt osób spotkało się z mediami w poniedziałek, 21 lutego tuż obok ulicy Bluszczowej na gnieźnieńskim Skiereszewie. Są wściekli. Jak mówią, o rozwiązaniach komunikacyjnych planowanych przez miasto w tej okolicy dowiedzieli się z mediów. Magistrat planuje tu budowę ulicy Kozala, która połączyć ma ul. Orzeszkowej z Poznańską, a w zasadzie ma komunikować spory obszar, który zwany był „złotym runem”. Miejska działka została sprzedana, a miasto zobowiązało się do wybudowania ulicy. Niebawem wyrosną tu kolejne bloki oraz wielkie obiekty handlowe. Bez budowy tej drogi całą zachodnią część miasta czekałaby komunikacyjna katastrofa. Jednak ujawniona w internecie koncepcja rozwiązań komunikacyjnych mieszkańców i przedsiębiorców wprowadziła w zdumienie. Ci, jak mówią – nic o tym nie wiedzieli. Także Rada Osiedla. To co wzbudziło wściekłość to plan zamknięcia skrzyżowania Bluszczowej z Poznańską i wyprowadzenie ruchu samochodowego wąską drogą wzdłuż Kozala, która ma być strefą zamieszkania, co oznacza pierwszeństwo na niej pieszych. – Jak mamy obsługiwać taką drogą swoje firmy? Jak mają do nas przyjechać klienci? – pytają przedsiębiorcy i wskazują brak logiki w tym, co proponuje miasto. Wskazują też patrząc na plany, że dwie nieruchomości zostaną w ogóle odcięte od dróg. – Jesteśmy stolicą w handlu pojazdami, przyjeżdża tu cała Polska, a nasz sektor jestjednym z największych w gospodarce miasta. Wokół handlu samochodami wyrosły kolejne firmy. To wszystko spowoduje upadek naszych firm, a to poważna strata dla miasta – nie kryje emocji Patryk Zych, jeden z tutejszych przedsiębiorców. Jak dodaje, ul. Poznańska, która jest symbolem przedsiębiorczości – umrze. Zebrani podkreślają, że nie są przeciwnikami budowy ulicy Kozala, tylko proponowanych przy tym innych rozwiązań, jak zamknięcie wylotu ulicy Bluszczowej.
*Rada Osiedla czuje się pomijana*
 – Dostaliśmy informację, że rozmowy o takim rozwiązaniu układu komunikacyjnego trwały między miastem, a zarządcą ulicy Poznańskiej od roku. Faktycznie była to wymiana tylko kilku pism – mówi Tomasz Dzionek, miejski radny i mieszkaniec tego osiedla. Jak ujawnia, była możliwość pozostawienia włączenia ul. Bluszczowej w Poznańską, ale miasto musiałoby wystąpić do ministra o tzw. odstępstwo. – Miasto nie złożyło o to wniosku. Nie wiemy dlaczego – rozkłada ręce. Jak dodaje, w tej sprawie pojawia się wiele niewiadomych. Na ul. Bluszczowej powstaje budynek handlowo-usługowy, który zostanie nagle odcięty od ul. Poznańskiej. – To jest skandaliczne, że nie konsultuje się z mieszkańcami takich projektów. Pomija się rolę Rady Osiedla, mimo że Statut Miasta mówi o tym, by takie inwestycje z nią konsultować. Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym. Ten projekt jest nie do zaakceptowania – podkreśla stanowczo i apeluje do władz miasta o transparentność i powrót do rozmów z mieszkańcami oraz pozostawienie drożności ul. Bluszczowej.
 Zdziwienia planami miasta nie kryje Zenon Kościański, przewodniczący Rady Osiedla Skiereszewo, mieszkaniec tej okolicy od 50 lat. Jak mówi, nikt się z tym organem nie konsultował. W jego ocenie, to kolejny cios w mieszkańców. – Tu zostało tyle rzeczy postawionych na głowie, że to już wywołuje śmiech – macha z rezygnacją ręką. – Urzędnicy nie biorą pod uwagę pism Rady Osiedla. Nic się z nami nie konsultuje. Miasto sprzedało działki, a teraz ma problem z wyjazdem. To kardynalny błąd urzędników. Walczyliśmy o tę ulicę, o przejście dla pieszych, o światła, a teraz ma to być zepsute? – pyta. Jednym z przedsiębiorstw, które planowane zamknięcie ulicy Bluszczowej ma utrudnić działalność, jest Społem, które ma tu duży sklep. – Inwestowaliśmy w ten obiekt 10 lat temu. Nie mieliśmy żadnej informacji, że ta ulica nie będzie drożna z ulicą Poznańską. Dla naszych klientów to istotne. Rozumiem interes miasta i budowy ul. Kozala, ale nie kosztem ul. Bluszczowej – zauważa Walenty Kaźmierczak, prezes lokalnej spółki. – Jesteśmy zdruzgotani zamysłem. Będziemy dotknięci tymi pomysłami. Mamy dowozić towary przez ciąg pieszo-jezdny. Ta koncepcja zakłada, że nie dojadą do nas pojazdy o masie powyżej 12 ton. To są pomysły absurdalne i nieprzemyślane – dodaje Zych. Jak mówią przedsiębiorcy i mieszkańcy, Skiereszewo czeka kompletny paraliż. Już dziś przy ilości nowych bloków, ulice staną tutaj w jednym wielkim korku. – Ludzie zainwestowali tu swoje pieniądze w oparciu o miejscowy plan z 1999 roku – mówi Jolanta Pawłowska, architektka reprezentująca inwestora budującego obiekt handlowy przy ul. Bluszczowej. Jak zauważa, w sąsiednim planie dla „złotego runa” z 2012 roku zaznaczona ulica Kozala posiada zjazd, który jest niezgodny z rozporządzeniem o drogach publicznych. – Nie wiem jakim cudem zarządca drogi uzgodnił ten plan miejscowy, bo w mojej ocenie jest on uzgodniony niezgodnie z przepisami – zauważa, wskazując na plan dla okolic ul. Bluszczowej z 1999 roku.
*Urząd Miejski: Jesteśmy otwarci na pozostawienie wlotu w Poznańską*
 Do całej sytuacji odniósł się Jarosław Grobelny, wiceprezydent miasta. Jak mówi, zamknięcie wlotu Bluszczowej w Poznańską jest wymagane przepisami. Dwa skrzyżowania obok siebie w tak bliskiej odległości nie mogą funkcjonować, choć o pozostawienie takiego rozwiązania wnioskował do Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich (zarządca ul. Poznańskiej) tutejszy magistrat. – Decyzja WZDW, która łączy się z zamknięciem ulicy Bluszczowej, wynika z przepisów dotyczących sytuowania skrzyżowań na drogach publicznych. Musi być między nimi co najmniej 400 metrów. Takie dostaliśmy uzgodnienia i zostały one zawarte w specyfikacji na etapie projektowania – mówi J. Grobelny. Odnosząc się do zarzutu o niekonsultowaniu się z Radą Osiedla, wiceprezydent odparł, że to rola Rady Miasta Gniezna, o czym świadczy zapis w statucie miasta. – Tutaj mamy realizację zgodnie z miejscowym planem, a ul. Kozala jest w niego wpisana. Trudno konsultować coś, co jest aktem prawa miejscowego i było to już kiedyś konsultowane – dodaje. Wiceprezydent mówi, że nigdy przy rozmowach o sprzedaży „złotego runa” nie ukrywano, że ulica Bluszczowa będzie musiała mieć zamknięty wylot w Poznańską. – Ale jesteśmy bardzo otwarci na pozostawienie tego wlotu. Wystąpiliśmy po raz kolejny do WZDW, by ta rozpatrzyła jeszcze raz pozostawienie tej możliwości – mówi. Jeśli się jednak tu nie uda, miasto będzie chciało wybudować prawoskręt z Poznańskiej w Bluszczową. – Być może będzie trzeba spróbować sięgnąć o zgodę na odstępstwo od ministra – dodaje, ale jak mówi, uzyskać taką jest bardzo trudno. – To nie od nas zależy. Rozumiemy przedsiębiorców, ale to też nie jest tak, że nie będzie dojazdu do Bluszczowej, bo będzie taki dojazd „bisówką” z ulicy Kozala – mówi wiceprezydent i nie wyklucza, że na etapie projektowania ta „bisówka” będzie mieć parametry, które pozwolą na przemieszczanie się nią większych pojazdów ciężarowych oraz powstanie na niej chodnik.
 Wiceprezydent zapowiada także konsultacje z mieszkańcami w sprawie zmiany organizacji ruchu na innych ulicach osiedla. Teraz magistrat czeka na zgodę WZDW, by jednak pozostawić to skrzyżowanie tak jak jest. Jarosław Grobelny zapewnia też, że na każdym etapie projektowania drogi jest możliwość wprowadzenia zmian, jeśli tylko miasto uzyska zgodę od zarządcy ulicy Poznańskiej lub odstępstwo z ministerstwa. ALEKSANDER KARWOWSKI