Shadow

Dzięki nim odkryta została tajemnica ORP „Kujawiak”. Znalazcy legendarnego wraku opowiadali o swojej wyprawie

Dokładna replika dzwonu okrętowego polskiego niszczyciela eskortowego ORP „Kujawiak”, który zatonął w 1942 roku 5 mil morskich od Malty, zaprezentowana została w Gnieźnie. To namacalny dowód skuteczności wyprawy eksploracyjnej, która w 2014 roku wyruszyła w poszukiwaniu wraku. Teraz uczestnicy wyprawy opowiadają o jej przebiegu i działaniach mających na celu przywrócenie o załodze „Kujawiaka” należytej pamięci.
ORP „Kujawiak” to niszczyciel, który pierwotnie był budowany dla brytyjskiej Royal Navy ale na mocy porozumienia, został on przekazany polskiej Marynarce Wojennej w 1941 roku. Zadaniem okrętu i jego załogi było osłanianie konwojów. Właśnie podczas takiej misji (operacja „Harpoon”) zmierzającej z konwojem na Maltę, został on skutecznie uszkodzony miną. Już w pobliżu wejścia do portu La Valetta, brytyjski niszczyciel HMS „Badsworth” wszedł na minę i odniósł poważne uszkodzenia. Płynąca jako ostatnia w konwoju załoga „Kujawiaka” ruszyła mu na pomoc, jednak lewą burtą polski okręt wpłynął na niemiecką minę wodną. Na skutek zniszczeń i mimo ofiarnej pracy załogi, ORP „Kujawiak” osiadł na dnie grzebiąc 13 polskich marynarzy. Po wielu latach grupa nurków pod przewodnictwem Romana Zajdera i Piotra Wytykowskiego postanowiła odszukać wrak niszczyciela. W 2014 roku udało się namierzyć wrak, który spoczywał na głębokości 100 metrów, 5 mil morskich od portu w La Valetta. O całej akcji poszukiwawczej traktuje film dokumentalny, który został zaprezentowany gnieźnieńskiej publiczności, a o samej akcji opowiedzieli uczestnicy wyprawy: prof. Timmy Gambin z Uniwersytetu Maltańskiego; Piotr Wytykowski, nurek ze stowarzyszenia Wyprawy Wrakowe; Mark Alexander, amerykański nurek i weteran wojenny; Krzysztof Korszewski, nurek; gnieźnianin Mariusz Borowiak, pisarz-marynista. Podczas spotkania w Gnieźnie opowiadali oni o czterech wyprawach w latach 2014-2017, które w efekcie zakończyły się ogromnym sukcesem, czyli odnalezieniem wraku, upamiętnieniem załogi oraz wydobyciem z dna 40-kilogramowego dzwonu okrętowego. Pomysł na wyprawę i zlokalizowanie wraku ORP „Kujawiak”, wziął się trochę z przypadku. Piotr Wytykowski, który na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych, spotkał w USA osobę, której przodek służył na tym okręcie. Dalej sprawy potoczyły się lawinowo i zawiązała się grupa, która przestudiowała dostępne materiały archiwalne, uzyskała niezbędne zgody i wyruszyła na poszukiwania na Morzu Śródziemnym. By pomysł o nurkowaniu i eksplorowaniu wraków w ogóle mógł rozbłysnąć, potrzebna jest pasja, o czym mówi jeden z uczestników wyprawy i naoczny świadek wraku okrętu, Piotr Wytykowski. – Najpierw zaczyna się od typowego, rekreacyjnego nurkowania w ciepłych wodach, ale ta pasja po jakimś czasie staje się niewystarczająca. Szukamy większych atrakcji, a tymi atrakcjami są wraki. Niektórzy szukają konkretnych wraków, tak jak nasza grupa poszukiwała „Kujawiaka”. Było to poprzedzone wielomiesięczną pracą w archiwach, które mogłyby nas nakierować w prawdopodobne miejsce, w którym polski okręt zatonął – mówi uczestnik wyprawy. Jednym z ważniejszych i bardziej wzruszających momentów dla nurków było odzyskanie z wraku dzwonu okrętowego, czyli „serca” jednostki. – W tej chwili znajduje się on w laboratorium Muzeum Morskiego w La Valetta i jest poddawany pracom konserwatorskim. Prawdopodobnie zostanie niebawem w tym muzeum wystawiony jako ekspozycja. Dziś w Gnieźnie prezentujemy jego kopię w skali 1:1 – dodaje P. Wytykowski, opisując okazały dzwon ustawiony w sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury. Pewne pytania nasuwa napis na dzwonie „H.M.S. OAKLEY 1941”. Jak wyjaśniają eksploratorzy i badacze, to pewne zaskoczenie, gdyż początkowo taką nazwę miał nosić budowany jeszcze w stoczni niszczyciel, jednak z niewiadomych przyczyn, po przekazaniu go polskiej Marynarce Wojennej i zmianie jego nazwy na „ORP Kujawiak”, nie zmieniono dzwonu z poprzednią nazwą. Członkowie wyprawy z pasją opowiadali o całej pracy oraz staraniach, by pamięć okrętu i jego załogi przywrócić na należne im miejsce. W efekcie tych starań udało się ufundować marmurową tablicę z nazwiskami 13 poległych polskich marynarzy, która znajduje się w reprezentacyjnym The Upper Barrakka Gardens w La Valletta. O tajemnicach okrętu opowiada także książka Mariusza Borowiaka pt. „Podwodni tropiciele. Tajemnica wraku niszczyciela eskortowego ORP „Kujawiak”, którą oczywiście było można nabyć w trakcie spotkania. ALEKSANDER KARWOWSKI