Shadow

Europa bez granic… dosłownie

„Jesteśmy w Zjednoczonej Europie” – głosi dumnie napis na wielkim kamieniu usytuowanym u zbiegu ulic Piotrowskiego i Kostrzewskiego w Gnieźnie. Tuż za nim znajdują się porośnięte chwastami i trawą kamienie. Kawałek dalej – tajemnicza tabliczka ze znanym kształtem flagi Unii Europejskiej z tytułem: „Europa bez granic” i podpisem, że projekt sfinansował Urząd Komitetu Integracji Europejskiej. „Jakich granic?” – mogą pytać przejeżdżający tutaj licznie kierowcy, wszak tuż obok biegnie droga krajowa.
Gdyby nie głaz ze wspominanym wcześniej napisem oraz stosowna tabliczka, raczej mało przejezdnych stojąc na światłach sąsiedniego skrzyżowania wiedziałoby, co w tej gęstwinie się znajduje. W dodatku są tutaj maszty oświetleniowe z wycelowanymi w trawę reflektorami. Z chodnika prowadzą niżej w trawę schody. Skoro Gniezno, to może odkryty jest tu jakiś archeologiczny obiekt sprzed wieków, który świadczy o wielowiekowej przynależności miasta do świata zachodniej Europy?
Jednak część gnieźnian pamięta. Na fali szczerego euroentuzjazmu, tuż przed akcesją Polski do Wspólnoty Europejskiej, w całym kraju odbywały się liczne uroczystości i wydarzenia, mające zamanifestować radość ze święta, która miało nastąpić już za rok. Entuzjazm gnieźnian Urząd Miejski postanowił wykorzystać do pozostawienia trwałej pamiątki, która na lata przypominałaby te tuż przedakcesyjne chwile. Projekt pt. „Do Europy bez granic” został skierowany do uczniów gnieźnieńskich szkół. Jego założeniem było ułożenie z kamieni polnych mapy Europy ze szczególnym uwidocznieniem krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz tych, które już niebawem miały do niej dołączyć. Dumnie swoje barwy narodowe przyjęła jedynie Polska, która na tle całej mapy, bardzo się wyróżniała. Obiekt otwarto z wielką pompą, a jeden kamyk dorzucił także Aleksander Kwaśniewski, ówczesny Prezydent RP.
Lata mijały, gnieźnianie zaczęli się przyzwyczajać do dogodności jakie płyną z członkostwa w UE, a mapa zaczęła blaknąć, podobnie jak i wspomnienia z akcesyjnego czasu. Dopiero uwagi mieszkańców, że nie jest godne zapomnienie czynu młodych ludzi, którzy w liczbie kilku tysięcy dołożyli cząstkę swojego zaangażowania do powstania instalacji, spowodowało odświeżenie mapy już po 3 latach od jej powstania. Wtedy to też teren wyeksponowano oświetleniem. Kosztowało to wówczas ok. 70 tys. zł, a dodatkowo wyblakłe kolory granic i państw – odmalowano. Jednak już w 2008 roku ponownie zwracano uwagę na chwasty, które zaczęły wyrastać od Skandynawii aż po Bałkany. Najwyraźniej mapa już nie musiała symbolizować niczego i popadła w zapomnienie.
Kilka tygodni temu, sprawą zainteresował się radny miejski Tomasz Dzionek. Zasugerował, by z instalacją coś w końcu zrobić. Zarośnięty symbol ośmiesza samą ideę jej powstania i nadto pokazuje, jak się dba o symbole w Gnieźnie. Zwrócił się z pomysłem, by w tym miejscu posiać łąkę kwietną. „Łąka jest doskonałym rozwiązaniem urbanistycznym wzdłuż pasów ruchu miejskiego, albowiem wykorzystanie roślin łąkowych nie tylko realnie ogranicza emisję dwutlenku węgla do atmosfery, sprzyja oczyszczaniu powietrza z zanieczyszczeń, ale i zapewnia wilgoć w czasach coraz bardziej dokuczliwych upałów” – argumentował.
Do jego interpelacji przychylił się Michał Powałowski, wiceprezydent Gniezna, który zapewnił, że łąka zostanie posiana w okresie wczesnowiosennym przyszłego roku. Posadzone zostaną tam również drzewa. „(…) zdając sobie sprawę z pozytywnego wpływu łąki kwietnej, jak i światowych, i krajowych trendów wskazujących na potrzebę dywersyfikowania koszenia w różnych lokalizacjach, w imię adaptacji do zmieniającego się klimatu, przychylam się do zmiany charakteru tych terenów” – odpisał radnemu. ALEKSANDER KARWOWSKI