Shadow

Ferma niezgody. Mieszkańcy mówią stanowczo: Nie!


Ponad milion sztuk drobiu chce hodować firma Rajmunda Gąsiorka w Kawęczynie koło Wrześni. Protestują przeciwko niej mieszkańcy okolicznych wsi, którzy już dziś muszą znosić liczne fermy norek. Jak mówią – więcej przemysłowych hodowli w swojej okolicy nie zniosą. Batalia trwa, a w sprawie realizacji inwestycji zawiązują się nieoczekiwane sojusze.
Kawęczyn to „popegeerowska” wieś niedaleko drogi krajowej nr 15. Dziś większość okolicznego areału gospodarowana jest przez firmę Rajmunda Gąsiorka – największego producenta rolnego w okolicy, radnego Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Dużą połać wsi zajmuje już ferma norek należąca do rolnego przedsiębiorcy, jednak w dawnym PGR planuje on nową inwestycję – fermę drobiu, której nie chcą nie tylko mieszkańcy Kawęczyna, ale także okolicznych wsi: Marzenina, Gulczewa czy Czeluścina. Obecnie w sprawie inwestycji trwa w Gminie Września postępowanie administracyjne, a swój głos w sprawie budowy fermy zabiera coraz więcej instytucji i osób. Tak duża inwestycja wymaga wieluuzgodnień i wyjaśnień, szczególnie w kierunku okolicznych, zaniepokojonych mieszkańców. Ich sojusznikiem nieoczekiwanie stał się Urząd Miasta i Gminy Września, który na teren planowanej fermy planuje przygotować Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, aktóry tego typu inwestycji by zabraniał. Sprawa byłaby już na tym etapie zakończona, gdyby do postępowania nie włączyło się wrzesińskie Starostwo Powiatowe, które projektu planu przygotowanego przez gminę nie zaopiniowało pozytywnie. Jak podkreśla Dionizy Jaśniewicz, starosta wrzesiński, plan wykluczając budowę ferm, ogranicza rozwój rolnictwa i zbyt daleko ingeruje w procesy gospodarcze. – Nie akceptujemy tego planu, bo nie uwzględnia interesu gospodarczego tego terenu – mówił starosta mieszkańcom Gulczewa podczas spotkania z nimi w maju. Jednak mieszkańcy mówią wprost: mamy dość ferm, smrodu. – Nie chcemy tych wielkich ferm. Nieprzyjemne zapachy dzień w dzień, o każdej godzinie dnia i nocy, bo ten smród nawet w nocy w Gulczewie występuje – mówił jeden z mieszkańców wsi. W regionie jest już 9 ferm norek i jak mówią mieszkańcy, nie zniosą już więcej gryzącego odoru i much, bo pomiot z fermy drobiu ma być wyrzucany na pola należące do firmy Gąsiorek, a dysponuje ona w okolicy 3000 ha. Mieszkańcy mówią o śmierdzącym koszmarze i pytają starostę, dlaczego popiera jednego rolnika przeciwko wszystkim mieszkańcom okolicznych wsi. Odpowiedź jest zawsze podobna – taka jest gospodarka rolna, proponowany plan zamyka drogę rozwoju rolniczego. – To nie rolnictwo, ferma na milion kur, to jest przemysł – grzmią mieszkańcy Gulczewa. – Zamykacie rozwój gospodarki hodowlanej – odpiera starosta. Podobne spotkanie do tego w Gulczewie, miało się odbyć w Marzeninie, ale ostatecznie starosta na nie dotarł, usprawiedliwiając się sprawami rodzinnymi. Rolnicy byli oburzeni. Głos zabrał nawet Krzysztof Helik, prokurator rejonowy we Wrześni, który stwierdził, że budowa fermy prowadzi do eskalacji konfliktów społecznych i wzywa do przeprowadzenia rozprawy administracyjnej z udziałem biegłych, którzy zbadają jak odór z fermy oraz już istniejących ferm norek, będzie wpływał na zdrowie mieszkańców. Negatywne stanowisko w sprawie powstania fermy wyraziła także Komisja Rozwoju Wsi Rady Miejskiej we Wrześni. Protest od początku wspomagają przedstawiciele stowarzyszenia Projekt Września, którzy ślą petycje do różnych instytucji z prośbą o interwencję. Planowana ferma ma hodować 1 028 000 sztuk brojlerów w 20 kurnikach, obok których ma stanąć 20 silosów na paszę. Nieczystości mają być wywożone 6-7 razy w roku na pola uprawne firmy Gąsiorek (m.in. w obrębie *Czerniejewa, Marzenina, Noskowa, Radomic, Nekli, Barczyzny, Gierłatowa i Zasutowa)*, a w czasie kiedy nie będzie można tego czynić, będzie on magazynowany na płytach obornikowych w promieniu kilku kilometrów od fermy – m.in. w *Gulczewie, Ostrowie Szlacheckim, Radomicach, Kawęczynie, Bierzglinie i Stanisławowie*.Planuje się, że odchodów ferma będzie wytwarzać 17 476 ton rocznie. Padłe sztuki drobiu mają być przekazywane do karmienia norek. Jak wymienia „Raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko” -ferma będzie emitować produkty biodegradacji biomasy: siarkowodór, amoniak, tiole, sulfidy i aminy alifatyczne, heterocykliczne związki organiczne zawierające siarkę i azot, alkohole alifatyczne i fenole, ketony, aldehydy, kwasy alifatyczne, estry. Do tego mieszkańcy zwracają uwagę na liczne pojazdy ciężarowe, które będą odpadki i nieczystości regularnie wywozić oraz dowozić paszę i wywozić do ubojni drób.
W chwili obecnej trwa spór na linii Urząd Miasta i Gminy – Starostwo Powiatowe. Gmina zaskarżyła odmowę uzgodnienia MPZP przez Zarząd Powiatu do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które przyznało w tej sprawie rację starostwu, stwierdzając, że te miało prawo odmówić uzgodnienia. W związku z tym Gmina Września kieruje sprawę do sądu. Do tematu wrócimy.
ALEKSANDER KARWOWSKI