Futsaliści KS Gniezno nie wykorzystali szansy na pierwsze zwycięstwo w sezonie

W sobotę, 20 października, w meczu 5. kolejki rozgrywek grupy północnej I ligi futsalu zespół Klubu Sportowego Gniezno podejmował UMKS Zgierz. Gnieźnianie do tej pory nie wygrali żadnego meczu i starcie z beniaminkiem było okazją do walki o pierwszy w tym sezonie komplet punktów. Spotkanie rozegrane w hali GOSiR przy ul. Sportowej przyniosło wiele emocji – zwłaszcza w drugiej połowie. Początek meczu był bardzo dobry w wykonaniu gnieźnian, którzy do przerwy prowadzili 3:0. Niestety, ostatecznie biało-czerwoni przegrali to spotkanie 3:5.
Gnieźnianie od początku meczu byli stroną przeważającą. Już w 3 minucie strzał Marcina Marcinkowskiego z około ośmiu metrów nie bez problemu obronił bramkarz gości. Cztery minuty później Maciej Kaźmierski skutecznie interweniował przy strzale i dobitce Pawła Kaźmierczaka, ale po chwili Mikołaj Bereźnicki z bliskiej odległości skierował piłkę do bramki gości strzelając między nogami jednego z obrońców UMKS i gospodarze objęli prowadzenie. W kolejnej akcji Alan Polus znalazł się w sytuacji „sam na sam” ze zgierskimbramkarzem, ale strzał zawodnika KS Gniezno instynktownie obronił Maciej Kaźmierski. Dwie minuty później w podobnej sytuacji znalazł się Marcin Marcinkowski. Tym razem Maciej Kaźmierski został pokonany przez zawodnika gospodarzy. Gnieźnianie prowadzili wprawdzie 2:0, ale już po niespełna siedmiu minutach gry mieli na koncie 5 fauli i musieli bardzo uważać w defensywie, a to umożliwiało gościom łatwiejsze przeprowadzanie akcji ofensywnych. W 12 minucie strzał Krzysztofa Baszczyńskiego z prawego skrzydła obronił Dawid Kasprzyk, a cztery minuty później równie skuteczną interwencją gnieźnieński bramkarz popisał się przy silnym uderzeniu Arkadiusza Błaszczyka. Gnieźnianie także mieli kolejne okazje, jednak strzał Marcina Gresera z około 10 metrów obronił  Maciej Kaźmierski, a po chwili  Jakub Szydzik trafił w słupek. W 18 minucie szósty faul gospodarzy skutkował podyktowaniem przedłużonego rzutu karnego, ale strzał Mateusza Sadłeckiego z dziesięciu metrów bez większych problemów obronił Dawid Kasprzyk. Chwilę później piłkę prawym skrzydłem poprowadził Mikołaj Bereźnicki dośrodkowując w kierunku dalszego słupka, a tam czekał już Filip Bartnicki, który dopełnił formalności podwyższając na 3:0. Minutę później przed szansą stanęli goście. Silny strzał z prawego skrzydła Mateusza Sadłeckiego obronił jednak Dawid Kasprzyk i do przerwy gnieźnianie prowadzili trzema bramkami. Ta przewaga uśpiła najwyraźniej podopiecznych Adama Heliasza i Pawła Hoefta, bo od początku drugiej połowy inicjatywę przejęli goście nie stwarzając jednak poważniejszych zagrożeń bramce KS Gniezno. Gospodarze grali głównie z kontry, ale również nie mieli klarownych sytuacji strzeleckich. Kiedy zaczęli już je mieć, to wyraźnie brakowało im skuteczności. Napór gości zaowocował w 34 minucie strzałem, który tuż przed linią bramkową obronił ręką Jakub Szydzik. Sędziowie długo zwlekali z podjęciem decyzji w tej ewidentnej sytuacji. Ostatecznie jednak zawodnik KS Gniezno otrzymał czerwoną kartkę, a przyznany gościom rzut karny wykorzystał Krzysztof Baszczyńki. Zawodnicy UMKS Zgierz poszli za ciosem i zdobyli dwie kolejne bramki w odstępie niespełna minuty. Najpierw w dość kontrowersyjnych okolicznościach (przy nieodgwizdanym przez arbitrów zagraniu ręką) kontaktowego gola zdobył Norbert Błaszczyk, a po chwili na 3:3 przy biernej postawie defensorów KS Gniezno wyrównał Wojciech Banaszczyk. W 36 minucie piąty faul popełnili gospodarze, a kontrowersyjną drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Dariusz Rychłowski. Gra gości w przewadze przyniosła im czwartego gola, którego zdobył, zamykając akcję tuż przy słupku, Arkadiusz Błaszczyk. Gnieźnianie starali się doprowadzić do remisu stosując manewr zastępowania bramkarza piątym zawodnikiem, ale nie zdołali zdobyć bramki, a na domiar złego popełnili szósty faul.Przedłużony rzut karny wykorzystał Krzysztof Baszczyński ustalając wynik meczu na 3:5. Gnieźnianie mimo optycznej przewagi i wielu dogodnych sytuacji przegrali to spotkanie, ale pretensje mogą mieć nie tylko do sędziów (którzy najoględniej mówiąc nie byli tego dnia w najlepszej dyspozycji), ale przede wszystkim do siebie za liczne niewykorzystane sytuacje strzeleckie. Zespół Mieszka z dorobkiem 1 punktu zajmuje jedenastą pozycję w ligowej tabeli. Kolejny mecz gnieźnianie rozegrają w niedzielę, 28 października, kiedy będą podejmowani przez Politechnikę Gdańsk.
RADOSŁAW KOSSAKOWSKI