Gdy sąsiad sąsiadowi przyjacielem


Wspólnota – to hasło nie zawsze znane w lokalnych środowiskach, tak szybko się dziś przeobrażających, jednak jego znaczenie ważne jest dla poczucia więzi i bezpieczeństwa. Sołectwo Jankowo Dolne z dużą łatwością, dzięki zaangażowaniu mieszkańców wsi, organizuje się wokół tej idei.
Pomoc pogorzelcom, to jeden z kilku przykładów, jak może działać wspólnota. Gdy żywioł strawił część życiowego majątku mieszkańców wsi, na pomoc ruszyli sąsiedzi. Dziś akcja odbudowy domu jednego z członków wspólnoty jest na ukończeniu. Cementująca się społeczność wsi, to jej ostoja. Między innymi dla lepszego poznania się, pobawienia i rozmowy o wspólnej rzeczywistości, służy taka impreza, jaka miała miejsce 4 czerwca na plaży Ośrodka Wczasowego w Jankowie Dolnym, gdzie na festyn dla dzieci przyszło sporo mieszkańców. Organizatorami imprezy pełnej licznych atrakcji i dla starszych, i dla młodszych mieszkańców, są sami mieszkańcy z Lechem Tubackim, sołtysem Jankowa Dolnego, na czele. – Od kiedy jestem sołtysem, staram się wprowadzać zmiany – mówi pełen zaangażowania w organizację imprezy. – Oczywiście, bez pomocy koleżanek i kolegów, a także wielu firm wspierających nasze działania, nie wiele bym zdziałał – nie kryje sołtys. Zresztą w czasie naszej rozmowy podchodzą do niego kolejni mieszkańcy, zauroczeni formułą imprezy i działaniami sołectwa, oferując swoją pomoc przy kolejnych akcjach łączących wspólnotę. Właśnie ta wspólnota stoi za czynem szlachetnym – pomocą sąsiadom, którym pożar strawił w styczniu tego roku część domu. – Sąsiedzi już się wprowadzają, a dzięki „Przemianom” i Radiu Gniezno dotarliśmy do wielu dobroczyńców, którzy wsparli odbudowę domu dużymi pieniędzmi – mówi Lech Tubacki. Wszelkie prace remontowo-budowlane u pogorzelców trwały cztery miesiące, a materiały niezbędne do odbudowy przekazywały także firmy spoza regionu. To dzięki m.in. społeczności wsi. – Powstał spory front i udało się zmobilizować osoby, które coś mogą w zakresie pomocy, nie tylko materialnie, ale także bezpośrednią pomocą przy remoncie – dodaje Marian Kaźmierczak, radny Gminy Gniezno, reprezentant jankowskiej wspólnoty w samorządzie. – Sporo zostało zorganizowane bez koszów, bo przy takiej tragedii trudno się nie zintegrować i po prostu nie pomóc. To cenna inicjatywa – mówi. Aby móc się obiegać o rozmaite granty z funduszy zewnętrznych, sołectwo zakłada stowarzyszenie, które jest na etapie rejestracji. Jednym z celów takiej organizacji, ma być wszelka pomoc mieszkańcom, aktywizowania ich życia i koordynowania kolejnych, wspólnych działań. – Planujemy już kolejne pikniki integrujące, także wycieczki rowerowe, a przy okazji cieszymy się z decyzji o budowie ścieżki rowerowej długości 5,5 km, która będzie taką jedyną w Gminie Gniezno – cieszy się Lech Tubacki. Dumy z integracji sołectwa nie kryje radny Marian Kaźmierczak, który w tej rodzącej się wspólnocie widzi wiele plusów. Jednak społeczna odpowiedzialność mieszkańców o wspólne dobro, to tylko jedna strona wiejskiego medalu, druga to potrzeba zaspokajania kolejnych potrzeb inwestycyjnych, o których mówi radny. – Obecnie trwa gazyfikacja okolic Jankowa, która w swoim zasadniczym zrębie jest skończona, teraz budowane są uzupełnienia w boczne drogi do działek jeszcze niezabudowanych lub jeszcze słabo zabudowanych. Zaraz zacznie się rozszerzanie sieci kanalizacyjnej, dzięki możliwości wykorzystania oczyszczalni w Jankowie. Po skanalizowaniu południowo-wschodniej części Gniezna odpadła nam część zwożonych tutaj ścieków – wymienia Marian Kaźmierczak, ale dodaje też, podobnie jak inni mieszkańcy Jankowa i okolic, że przed całą społecznością, już nawet nie marzenie, a pilna potrzeba. – To budowa przedszkola. Na dzisiaj szkoła w Jankowie jest jedyną w gminie, w której będzie podwójna zmianowość. Dzieci przybywa, mieszkańców też, okręg szkolny jest duży i to przedszkole to jest najkonieczniejsza rzecz dzisiaj. Z innymi działaniami możemy się wstrzymywać, ale tutaj przez mijający czas tracimy – mówi o tej pilnej potrzebie, która może być spychana na dalszy plan, w związku z budową kompleksu szkolno-przedszkonego w Zdziechowie, jednak radny widzi to inaczej. – Inwestycja w Zdziechowie nie przeszkadza temu, by podejmować już działania. Całkowity koszt budowy przedszkola przy sali gimnastycznej to koszt rzędu 1,5 – 1,7 mln złotych. Myślę, że jeśli będzie taka wola wójta i Rady Gminy, to takie działanie można w każdej chwili podjąć – nie kryje nadziei.
Jak widać na powyższych przykładach, integracja i samopomoc mieszkańców to jedno, drugie to infrastrukturalna rzeczywistość, która leży już w kwestii administracji gminy. Jednak mimo to, mieszkańcy działają dalej. Piknik na jankowskiej plaży, mimo deszczowej aury, przyciągnął tłumy mieszkańców. Parkingi wokół ośrodka szybko i szczelnie zapełniły się samochodami, przybywali też kolejni mieszkańcy na rowerach. Wszędzie gwarno i radośnie, trwały zawody w strzelaniu do celu, zabawy dla dzieci, a największym wzięciem cieszyła się strefa gastronomiczna, która urozmaicała kulinarnie to niedzielne popołudnie. Co ważne i co podkreśla sołtys Tubacki, za zaspokojeniem podniebień mieszkańców stoją… sami mieszkańcy, którzy ufundowali pożywienie. Za sałatki, pajdy chleba ze smalcem, ogórki czy kiełbasy z ogniska i grilla, nie brano od siebie nawet złotówki. Wszystko co lądowało na stołach to wzajemne częstowanie się wspólnym wkładem w organizację integracyjnego popołudnia. W świetnych nastrojach, mimo zbliżającego się deszczu, wszyscy bawili się przy dźwiękach muzyki, raczeni smakołykami i już planowali kolejne imprezy integrujące wieś, choć nie tylko, bo jak dało się słyszeć – rozmowy dotyczyły też urozmaicenia wakacji mniej zamożnym dzieciom i mieszkańcom wsi, czy planowania społecznych prac porządkowych.
ALEKSANDER KARWOWSKI