Gnieźnianie mistrzami oldboyów w siatkówce

Gnieźnianie Maciej Kaszyński i Janusz Ciurlik (drużynie pomagał także Tomasz Smarzyński) znaleźli się w złotej drużynie tegorocznych *ORLEN XXIII Mistrzostw Polski Oldboyów. To kolejny sukces drużyny *Tip Topol Pobiedziska, która skupia w sobie zawodników z Gniezna, Pobiedzisk, Wrześni, Turku i Poznania.
Od ośmiu lat trenuje razem grupa pasjonatów siatkówki, która 17 czerwca zdobyła w Kędzierzynie Koźlu najwyższy laur w *kategorii wiekowej 55+, pokonując w finale *ASPROD Goleniów-Szczecin 2:1. Sukces smakuje tym mocniej, że w drużynie z Pobiedzisk grają zawodnicy z doświadczeniem w klasach okręgowych (gnieźnianin Maciej Kaszyński występował w barwach Stelli Gniezno w III lidze), a drużyny rywali były często naszpikowane byłymi graczami wyższych lig siatkarskich. Na parkiecie hali w Kędzierzynie Koźlu, w której na co dzień trenują i występują siatkarze legendarnej ZAKSY, zobaczyć w boju było można takich zawodników, jak m.in. Sebastian Świderski. Złoty medal to konsekwencja lat treningów, o czym mówi Maciej Kaszyński. – Wcześniej biliśmy się o półfinały, ale niestety, było ciężko i nie mieliśmy doświadczenia, a w składzie była rotacja zawodników. Jednak od kilku lat skład mamy wykrystalizowany i od 2015 roku zaczęły się sukcesy, kiedy zdobyliśmy brązowy medal. Rok później zajęliśmy czwarte miejsce, a rok temu wywalczyliśmy srebro. Teraz wreszcie udało się zdobyć to długo wydeptywane złoto – nie kryje radości. W finałowym boju drużyna z Pobiedzisk pokonała wieloletniego rywala ze Szczecina. W finałowym pojedynku bardzo dobrą zmianę dał gnieźnianin Janusz Ciurlik, kapitan zespołu, który zagrał mecz życia, kończąc punktem większość piłek mu wystawionych. Dodać należy, że w drużynie z Wielkopolski tylko dwóch zawodników mierzy około 2 metrów wysokości, a rywali niemal cała drużyna prezentuje na parkiecie taki wzrost. Jak zapowiada Maciej Kaszyński, drużyna za rok będzie bić się o obronę pierwszego miejsca. Ponieważ zawodnicy Tip Topolu Pobiedziska na co dzień mieszkają i pracują w różnych ośrodkach, stąd każdy zawodnik zespołu trenuje u siebie. Gnieźnianie grają w Łubowie, gdyż w mieście nie udaje się zebrać tylu chętnych do grania w siatkówkę. Gnieźnianie występują też w silnej lidze wrzesińskiej. W związku z otwarciem nowej hali widowiskowo-sportowej może środowisko miłośników siatkówki zintegruje się w Gnieźnie i reaktywuje? O tym marzy M. Kaszyński, który deklaruje pomoc organizacyjną i chęć podzielenia się własnym doświadczeniem. ALEKSANDER KARWOWSKI