Shadow

Gnieźnianie zbudowali sobie PRL. Tym razem z własnej woli


Na jeden dzień do Gniezna z okresu PRL wrócili gnieźnianie odwiedzający Muzeum Początków Państwa Polskiego w sobotę, 27 maja. To kolejna odsłona międzynarodowej akcji Nocy Muzeów, ale tym co wyróżnia ekspozycję w Gnieźnie od wielu innych w Polsce jest to, że zbudowali ją sami mieszkańcy miasta.
Tegoroczna Noc Muzeów w Gnieźnie podzielona została na dwa majowe weekendy z racji bardzo bogatego programu, który przygotowały lokalne ośrodki związane z historią i techniką. W tym roku tematyka ekspozycji skierowana została na okres Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Podobnie jak podczas Dni Pary, które dokonały się w Parowozowni, tak i w MPPP to mieszkańcy Gniezna mieli wpływ na kształt wystawy. Już kilka tygodni wcześniej Magdalena Robaszkiewicz, kuratorka „Gniezna w PRL-u” zaapelowała do gnieźnian, by podzielili się z muzeum pamiątkami związanymi z Gnieznem w czasach PRL. Gnieźnieński lud pracujący nie pozostał głuchy na ten czyn i tłumnie ruszył ze swoimi artefaktami w kierunku gmachu przy ulicy Kostrzewskiego. Zegary, przyrządy codziennego użytku, emblematy, gazety, odznaczenia, medale i dyplomy, także wcześniej nie pokazywane zdjęcia miasta i jego ludzi oraz wiele więcej, zgromadzono w holu głównym jednostki muzealnej. Jak szybko dało się zauważyć, tematyka tak jeszcze nieodległa, a którą pamiętają rzesze gnieźnian, wiąże się z sentymentem; pewnie nie do samego ustroju i związanych z nim niedogodności codziennego zmagania się z egzystencją, ale do czasu młodości i wolniejszego tempa życia, co zdaje się potwierdzać Michał Bogacki, dyrektor muzeum. – Dla mnie to jest okres dzieciństwa, kojarzy się przyjemnie przez pryzmat szkoły. Na wystawie pokazujemy nie tę mroczną część ustroju, ale życie codzienne. Moi rodzice się wówczas poznali, kochali, żyli wspólnie i myślę, że rodzice wielu z nas mogą sobie przypomnieć tę przeszłość – mówi dyrektor, zasiadający specjalnie do udzielenia odpowiedzi dziennikarzom na charakterystycznym fotelu z minionego okresu. W otoczeniu m.in. odtwarzacza Bambino i dwóch Fiatów 126p, które zmieściły się ku zadowoleniu widzów w muzealnym holu, dyrektor Bogacki nie ukrywa, że wystawa ma wymiar sentymentalny, ale traktuje przecież o historii, tylko tej nowszej. – Te telewizory, „maluchy”, wzbudzały zachwyt, pożądanie w codziennym życiu, wiele z tych przedmiotów pozmieniało się, wyglądają inaczej, ale pełnią podobne funkcje. Ważne są zdjęcia dawnego Gniezna, często już zapomnianego, a jak widać, część mieszkańców odnajduje się na prezentowanych zdjęciach – zauważa.Program wieczoru w muzeum był bardzo bogaty, oprócz rozmowy z Marcinem Mametem, renowatorem mebli z okresu PRL, było można wygrać fotel. Wystarczyło wykazać się znakomitą wiedzą o Gnieźnie w konkursie, by stać się posiadaczem odnowionego „fotelu chirowskiego”. Dla dzieci przeznaczony został cały dziedziniec muzeum, a fantastyczna pogoda tego dnia sprawiła, że licznie brały udział w zabawach z okresu PRL, które jak się okazało, ciągle mogą być atrakcyjne. Oczywiście, do tematyki wystawy stylistycznie dopasowali się pracownicy muzeum, więc i po korytarzach przemieszczał się robotnik w kufajce z nieostrożnie wystającymi z torby kiełbasami (podwawelskimi?), czy bitnicy i bikiniarze z nonszalanckim grymasem twarzy. Wszystkim towarzyszyła muzyka Polska i zagraniczna z tamtego okresu, wprowadzające zwiedzających w dobry nastrój. Kto był chętny, a odległość z domu do muzeum była dla niego zbyt męcząca na piesze wędrówki, mógł udać się na przystanek i autobusem marki Autosan H9, jakie jeździły jeszcze niedawno po gnieźnieńskich ulicach wykręcając kolejne miliony przejechanych kilometrów na licznikach, dojechać w dawnym stylu do MPPP. Wystawa i cała Noc Muzeów cieszyły się tego dnia ogromnym zainteresowaniem. Tłumy zmierzające do okazałego gmachu były tym liczniejsze, że wreszcie pogoda okazała się łaskawsza. Podbudowani frekwencyjnym sukcesem pracownicy muzeum przyznawali, że wystawy z podobną tematyką będą się pojawiać w muzeum częściej. Szczególną estymą widzów cieszyły się zdjęcia dawnego Gniezna, które zaprezentowali m.in. Władysław Nielipiński, Henryk Maćkowiak czy Marian Górny. Można na nich zobaczyć ulice, ludzi, pracownice gnieźnieńskich zakładów, czy miejsca których już nie ma, albo które zupełnie zmieniły swoje oblicze.Wystawa pokazała jednoznacznie, że dzięki elastyczności załogi muzeum, można cały czas zaskakiwać gnieźnian i turystów, i w ciągle świeży sposób przygotowywać dla nich ofertę. Nawiązywanie do czasów nieodległych, ale jednak historycznych, cieszy się zainteresowaniem, a tematów do przybliżenia i zaprezentowania jest mnóstwo. Nie tylko z okresu PRL, ale także bogatego w wydarzenia okresu dwudziestolecia międzywojennego. Jak dało się wyczuć w rozmowach, muzeum pójdzie także i tym tropem, wszak nie tylko jest kustoszem początków naszego państwa, ale także całej historii Gniezna.
ALEKSANDER KARWOWSKI