Gnieźnieński wkład w najlepszą fotografię prasową

{CAPTION}
Do przestronnego holu Muzeum Początków Państwa Polskiego zawitała wystawa Wielkopolska Press Photo 2016, czyli najlepsze fotografie prasowe ubiegłego roku w województwie wielokopolskim. Co staje się już rzeczą oczywistą, w tym zacnym gronie ważne miejsce odnajdują gnieźnieńscy fotografowie i zbierają zasłużone laury. W tym roku jury przewodniczył Marek Lapis, gnieźnieński mistrz sztuki fotograficznej.
Gnieźnieńskie środowisko fotograficzne od wielu lat znajduje swoją przestrzeń na mapie Wielkopolski. Niezwykle związane ze sobą grono fotografów zdaje się pęcznieć i rozwijać. Właśnie z Gniezna pochodzi wielu wybitnych mistrzów sztuki fotografii, których prace dosłownie zostały obsypane nagrodami. Co ważne, gnieźnieńska fotografia cały czas się rozwija i nie ma obaw o następców Maćkowiaka, Nielipińskiego, Chlasty, Stoltmana, Siwińskiego, Nowackiego czy Dudko. Dziś ich śladem pewnie podążają choćby Marek Lapis, Anna Farman, bracia Stube czy Piotr Robakowski, którzy zapraszani są w różne rejony kraju i świata, by podzielić się swoimi zdjęciami i opowiedzieć o ich osobistym spojrzeniu na świat fotografii. Nie może zatem dziwić, że kolejne edycje Wielkopolska Press Photo wzbogacają zdjęcia gnieźnieńskich fotografów. Nie inaczej jest w tej edycji tej prestiżowej nagrody. Efekty możemy zobaczyć na wystawie w holu Muzeum Początków Państwa Polskiego, które już drugi raz gości tę wystawę. – Bardzo się cieszę, że wystawa po premierze w Poznaniu trafia do innych miejscowości w naszym województwie – nie kryje zadowolenia Władysław Nielipiński, członek jury, fotograf. – Żeby fotografia prasowa żyła, musi być ona oglądana, bo fotografowie nie robią zdjęć do swojej szuflady, tylko robią to właśnie dla ludzi. Co prawda odbiór fotografii w prasie jest minimalny, bo reportaż fotograficzny na papierze już nie istnieje, w związku z tym, takie ekspozycje są szansą i ogromną wartością dla fotografów – mówi animator fotografii i potwierdza, że cieszy go, jako człowieka wychowanego w gnieźnieńskim środowisku fotograficznym, że kolejne wspaniałe osobistości z naszego miasta są doceniane. – Bardzo się cieszę, że w tym roku na przewodniczącego jury udało nam się zaprosić Marka Lapisa, gnieźnianina, który w swojej karierze zawodowej już osiągnął bardzo wiele. Był zresztą laureatem poprzednich edycji konkursu i taką naturalną drogą rozwoju jest, że sam już zasiada w gremiach oceniających fotografię innych. Świetnie, że ma następców na terenie miasta, bo Waldemar i Dawid Stube już po raz drugi znajdują się wśród laureatów tego konkursu – zdradza W. Nielipiński. W 2016 roku doceniono zdjęcia dwóch braci. W kategorii „Człowiek i jego pasje” wyróżnienie otrzymał Waldemar za zdjęcie „Sztywny Pal Azji”, a Dawid wyróżnienie w kategorii „Życie codzienne” za zdjęcie „Porodówka”. – Jest to duże wyróżnienie, bo to przecież najlepszy konkurs prasowy w Wielkopolsce – mówi Dawid Stube. – Moje nagrodzone zdjęcie pokazuje trudne warunki na porodówce w szpitalu w Gnieźnie, gdzie widoczny jest brak intymności i komfortu dla kobiet. Myślę, że to jest przykład fotografii prasowej, gdzie zdjęcie staje się informacją. Żyjemy w społeczeństwie obrazkowym i coraz więcej informacji zdobywamy za pomocą zdjęcia. To także kolejny przykład, ze fotografia prasowa jest formą komunikacji. To zdjęcie pokazuje, że na gnieźnieńskim oddziale jest problem, jest ciasno, nie można swobodnie porozmawiać. W zawodzie fotoreportera najważniejsze jest być wiarygodnym, wytrwałym i odważnym w podejmowaniu decyzji – mówi laureat wyróżnienia, którego fotoreportaż ukazał się w gazecie reporterów Duży Format, bardzo ciepło są także przyjmowane jego zdjęcia spektakli Teatru Fredry w Gnieźnie.
Konkurs Wielkopolska Press Photo, jako jedno z największych wydarzeń fotografii nie tylko w województwie cieszy się ogromną popularnością. Wystawa pokonkursowa zagląda do miast i miasteczek żywo wywołując reakcje. W tym roku jury zmierzyło się z 1162 nadesłanymi fotografiami, stworzonymi przez 75 autorów. – Praca była bardzo ciężka, gdy obejrzałem wszystkie zdjęcia, wiedziałem już, że będzie walka – mówi żartobliwe Marek Lapis, przewodniczący jury, fotograf. – Nie wynikało to, że nie zgadzam się na pewne wybory wizualne fotografów, ale że nadszedł tak dobry materiał. Skutkiem tego jest to, że po raz pierwszy nie przyznaliśmy nagrody Grand Prix. Było za dużo dobrych rzeczy. W końcu wybraliśmy dwie główne nagrody – dwa pełne materiały reporterskie, wspaniałe, ale kompletnie odmienne. Jeden o „Czarnym Proteście”, drugi o przygotowaniach i walce bokserskiej prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Kompletnie inna poetyka i sposób narracji. Nie śmiałbym żadnego z nich wyróżnić, bo drugi autor nie zostałby należycie doceniony. To dość kontrowersyjna decyzja, ale pomyśleliśmy, że pogodzi dwóch autorów i czyste sumienie szefa jury – mówi z uśmiechem Marek Lapis, który w trakcie wernisażu wystawy w holu MPPP zabrał widzów w podróż po prezentowanych zdjęciach, zwracając uwagę na pewne szczegóły warte dostrzeżenia na prezentowanych fotografiach. – W zdjęciu reportażowym najważniejszy jest człowiek i prawda o nim. Każdego dnia, każdy z nas zakłada jedną z tysiąca masek, staramy się jak najlepiej wypaść przed innymi, a zadaniem fotografa prasowego, świadomego dokumentalisty jest pokazać prawdę o nas. Mówiąc kolokwialnie, zerwać tę maskę, ale bezboleśnie. Drugą ważną sprawą jest, by nie szkodzić fotografią. Trzecia rzecz to kompozycja, nawiązująca do mistrzów malarstwa, cały czas aktualna i czwarta sprawa, żeby zdjęcie wyrażało emocje – mówi o swojej filozofii sztuki fotografii Marek Lapis.
Wystawę w holu Muzeum Początków Państwa Polskiego można oglądać do 26 lutego.
ALEKSANDER KARWOWSKI