Shadow

„Gniezno Bliżej” czy dalej? Stowarzyszenie podbija stawkę – dwa tunele pod torami

Najpierw Starostwo Powiatowe, później Urząd Miejski, teraz Stowarzyszenie „Gniezno Bliżej”. Trwa wymiana argumentów na rozwiązanie problemu z przejazdem przez tory na Dalkach. Żadna koncepcja nie cieszy się pełnym społecznym poparciem i zarówno mieszkańcy wsi podmiejskich, jak i mieszkańcy osiedli w mieście – skłaniają się ku swoim opcjom, choć jak się okazuje, sama dzielnica Dalki też zaczyna się dzielić.
Ładunek pod narastający problem z przejazdem drogowym przez dwie linie kolejowe w ulicy Cienistej i Gajowej, podłożyło Stowarzyszenie „Gniezno Bliżej”, które nie chce już czekać kolejnych lat na rozwiązanie tego problemu. To mieszkańcy m.in. wsi Dalki i Mnichowo, którzy mają trudności z dojazdem do centrum Gniezna, zwrócili się przy biernej postawie Urzędu Gminy Gniezno do Starostwa Powiatowego o pomoc w utworzeniu nowego, bezkolizyjnego przejazdu przez tory kolejowe. Powiat zlecił opracowanie koncepcji naukowcom z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gnieźnie, które są zbieżne z pomysłami mieszkańców podmiejskich wsi. Wskazują one na tunel pod torami na rubieżach Gniezna, blisko ich miejscowości. Z tymi koncepcjami nie zgadza się Urząd Miejski i w kontrze prezentuje swoją koncepcję przebicia się pod torami, ale z ulicy Dalkoskiej, na wysokości ul. Strumykowej. Po ujawnieniu tej koncepcji 15 maja w Mnichowie konferencję zwołuje „Gniezno Bliżej”. – Porzućmy myślenie, że za pomocą jednego projektu, czy to starostwa czy miasta, kompleksowo rozwiąże się problem. To jest niemożliwe – podkreśla Jan Dębiec, przedstawiciel stowarzyszenia. – Połączmy koncepcje obu samorządów. To, co się teraz rodzi, to będzie rozwiązanie na sto lat – apeluje. – Cieszy, że miasto pokazało swoją koncepcję, bo przerwany został okres, gdy chowało głowę w piasek. To podstawa do rozwiązania problemu w przyszłości, ale warunkiem jest uwzględnienie projektów powiatowych – dodaje. Jak podkreśla Jan Dębiec, ożywione w ostatnim czasie apele mieszkańców wsi Dalki i Mnichowo, to nie akcja wyborcza, co mają zarzucać im niektórzy, bo jak mówi – walka o rozwiązanie problemu trwa od trzech lat, a niektórych mieszkańców już prawie dziesięć. Mimo że pojawienie się koncepcji miejskiej cieszy stowarzyszenie, to nie brakuje uwag do jego założeń. Jan Dębiec m.in. zauważa, że planowana przez miasto nowa droga po południowej stronie torów do Wrześni, zahacza o główny łącznik ekologiczny. – On w Studium Uwarunkowań Przestrzennych jest obwarowany zakazem wszelkiej zabudowy. Można zmienić studium, ale jak tu przyjadą ekolodzy, którzy potrafią wstrzymać wycinkę Puszczy Białowieskiej, to co dopiero budowę takiej drogi – mówi. Jak dodaje, jakby w kontrze do argumentów Urzędu Miasta, że mieszkańcy os. Dalki w koncepcji starostwa nadrobią 4 km dodatkowej jazdy, by wydostać się z osiedla, to mieszkańcy Mnichowa, by dostać się na Skiereszewo lub do ulicy Poznańskiej, w koncepcji miejskiej, także będą musieli nadrobić drogi i cofnąć się ulicą Dalkoską; czyli każdy argument jednej strony sporu, chwytany jest takimi samymi narzędziami przez drugą stronę. Czy da się interesy mieszkańców wsi i sąsiednich mieszkańców osiedli miejskich pogodzić?
Os. Dalki kontra… os. Dalki
O ile mieszkańcy wsi stoją murem za koncepcjami Starostwa Powiatowego, o tyle ponad 600 podpisów zebrali przeciwko tym koncepcjom mieszkańcy osiedli Dalki i Skiereszewo. I tutaj dochodzi kolejny problem, bo ponad 100 podpisów przeciwko koncepcji Urzędu Miejskiego zebrali… także mieszkańcy osiedla Dalki. Chodzi o tych, którzy mieszkają przy planowanej przez miasto nowej drodze, czyli mających domy przy ulicach Czereśniowej, Lipowej czy Wiśniowej. – Ta koncepcja w żadnym stopniu nie rozwiąże problemu mieszkańców Dalek i spowoduje komplikacje dla mieszkańców ulic Gajowej, Lipowej i Czereśniowej. Jesteśmy przeciwko temu projektowi, bo spowoduje pogorszenie jakości życia mieszkańcom tych ulic. Są one wąskie, a ogrody małe. Mieszkańcy są zaniepokojeni nasilaniem się od kilku lat ruchu – mówi Renata Sałamacha, mieszkanka osiedla, która pojawiła się na spotkaniu „Gniezna Bliżej” w Mnichowie. Jak mówi Jan Dębiec, warto by prezydent Gniezna wziął pod uwagę także potrzeby mieszkańców gminy wiejskiej Gniezna. – To także byli mieszkańcy miasta – mówi i dodaje, że większość z nich pracuje w Gnieźnie i tutaj robi zakupy. – 45 lat mieszkałam w Gnieźnie i nadal tutaj pracuję dojeżdżając 2-3 razy dziennie. Stanie na przejeździe to masakra. Nie wspomnę zablokowanej ulicy Dalkoskiej od wysokości serwisu opon. Kierowanie w tą stronę dodatkowego ruchu ze wsi jest rzeczą absurdalną. Prezydent mówi, że nie mamy wtrącać się w rzeczy dotyczące Gniezna. Sorry, ale zostawiamy tam podatki, pracujemy i nie chcemy czuć się obywatelami gorszego sortu. Liczymy na współpracę – mówi mieszkanka gminy Gniezno Iwona Pajkert.
Dla zgody dwa tunele pod torami
Ryszard Majewski, sołtys wsi Dalki cieszy się, że temat rozwiązania problemu z przejazdem przez tory kolejowe w tej części miasta i gminy został w ogóle po latach ruszony. – Ja się pewnie nie doczekam, bo np. mój kolega walczył 40 lat o chodnik w ulicy Mnichowskiej, który w końcu jest. Mam nadzieję, że dojdziemy do wspólnej konkluzji i zrozumienia. Któraś z tych koncepcji powstanie – zauważa. Jak zgodnie podkreślili członkowie stowarzyszenia „Gniezno Bliżej” optują i apelują o dalsze rozmowy i uwzględnienie w nich obu koncepcji, zarówno starostwa jak i miasta. Zwracają uwagę na koncepcję budowy obu tuneli, szczególnie, że miasto ma się rozwijać w kierunku zachodnim, gdzie PKP planuje w przyszłości budowę przystanku kolejowego „Gniezno Skiereszewo”. O konsensusie mówi także m.in. Tomasz Dzionek, mieszkaniec Skiereszewa i koordynator zbierania podpisów pod apelem o odrzucenie koncepcji powiatowej, który również przybył na konferencję. W jego ocenie potrzebne jest porozumienie i wspólne rozmowy specjalistów z Urzędu Miejskiego, Starostwa Powiatowego, PKP oraz strony społecznej, czyli mieszkańców wszystkich zainteresowanych stron, jednak nie kryje żalu do członków stowarzyszenia „Gniezno Bliżej”. – Z dużym zdziwieniem i zaskoczeniem słuchaliśmy wypowiedzi panów Dębca i Majewskiego, którzy deprecjonują nasze działania i fakt zbierania przez nas podpisów pod sprzeciwem na warianty powiatowe. Sami są inicjatorami społecznego ruchu na rzecz mieszkańców, aktywizują się i zbierają podpisy, a z drugiej strony negatywnie oceniają działanie innych osób w mieście, którzy także pragną wyrazić swoją opinię. Sprzeciwiamy się dalej sposobowi informowania mieszkańców o planowanych inwestycjach przez powiat, czyli organizacji tych „pseudokonsultacji” oraz wariantom powiatu – przypomina. Jak dodaje T. Dzionek, mieszkańcy Dalek i Skiereszewa, z którymi rozmawiał nie mają pretensji do „Gniezna Bliżej” ani wywołania przez organizację dyskusji na temat przejazdu kolejowego. – Nie zgadzamy się na skłócanie mieszkańców miasta z mieszkańcami sąsiednich wsi. Nasz cel jest ten sam. Wszyscy nie chcemy stać w korkach na tym przejeździe; że do tego celu chcemy dojść innymi wariantami? Takie nasze prawo. Nie jesteśmy fachowcami i niech oni to robią, a my oceniamy pod kątem racjonalności i funkcjonalności – stwierdza. ALEKSANDER KARWOWSKI