GPS chce zmian w MPK

W czwartek, 5 kwietnia na konferencji prasowej w biurze posła Bartosza Józwiaka z Kukiz’15 odbyła się konferencja prasowa przedstawicieli Gnieźnieńskiego Porozumienia Samorządowego na temat sytuacji w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym, która według nich jest niezadowalająca. Na początku Maciej Elantkowski poinformował, że jest to pierwsze spotkanie z cyklu konferencji dotyczących najważniejszych i najistotniejszych spraw samorządowych dotyczących zarówno miasta jak i powiatu.
Chcemy, żeby te spotkania miały charakter konstruktywny, a nie krytykancki. Zarówno w czasie dzisiejszej konferencji jak i w następnych będziemy sygnalizować problem, naświetlać go i formułować nasze wnioski, prognozy i rozwiązania, które wpłyną na decyzje w przyszłej kadencji samorządu. Wierzymy, że wszystkie problemy, które dotykają na co dzień mieszkańców trzeba starać się zdiagnozować, likwidować i rozwiązywać. Każdy mieszkaniec miasta i powiatu może się do nas zwracać ze swoimi pomysłami, sugestiami, jeżeli zasygnalizowany przez nas problem i rozwiązanie, chciałby uzupełnić – zachęcał M. Elantkowski. Następnie Janusz Brzuszkiewicz skupił się już na sprawach dotyczących funkcjonowania miejskiej spółki MPK, które według niego jest niezadowalające. – MPK jest przedsiębiorstwem specyficznym, które nie jest w stanie wygenerować zysków. Jest to przedsiębiorstwo skazane na to, że musimy dopłacać do przewozów. Jednak koszty powinny być minimalizowane tego przedsiębiorstwa, a jak się okazuje one z roku na rok rosną – zaznaczył J. Brzuszkiewicz. Porównując poszczególne lata widać, że dotacja z miasta do przewozów zwiększa się. I tak w latach 2014, 2015 i 2016 dotacja wynosiła około 5 mln zł, a od 2017 roku znacząco wzrosła do 6 mln 485 tys. zł, a w roku 2018 wyniesie 7 mln 346 tys. zł. – Wzrost dotacji w 2018 roku wynika z podwyżek dla kierowców, do których przychyliła się rada miasta na wniosek prezydenta i prezesa MPK – przypominał J. Brzuskiewicz. Inny problem MPK, jaki poruszył to zmniejszająca się liczba pasażerów. Wskazał, że MPK otrzymuje także dotacje do przejazdów z gmin zewnętrznych i oscylowała ona w latach 2014-2017 w kwocie około 4 mln zł, dopiero wzrosła do 5 mln zł w tym roku, a MPK nic nie robi, żeby szukać w ościennych gminach nowych klientów. – Kwestia analizy tych wydatków to jest także przełożenie na rozkłady jazdy. W zeszłym roku robiliśmy badania dotyczące jednej linii i wyszło nam, że liczba pasażerów zmniejsza się. Te badania powtórzymy jeszcze teraz w kwietniu, ponieważ kwiecień jest najbardziej realnym miesiącem, jeżeli chodzi o odzwierciedlenie przewożonych pasażerów. Nasza ocena MPK jest niezadowalająca. Według mnie zarząd MPK nie wykonuje ruchów, żeby zmniejszać koszty, a rozszerzać ofertę. Myśmy otrzymali w momencie, kiedy był budowany nowy rozkład jazdy obietnicę, że po sześciu miesiącach dokonana będzie analiza tego jak to działa. Do dnia dzisiejszego tej analizy od MPK nie otrzymaliśmy – ubolewa J. Brzuszkiewicz. Kolejną kwestią, jaką poruszył jest przebudowa trzeciego wiaduktu w przyszłym roku i związane z tym utrudnienia komunikacyjne. Przejazd pod wiaduktem dla ruchu kołowego i pieszego ma być zamknięty przez sześć miesięcy. J. Brzuszkiewicz przekazał, że w zeszłym roku zrobili badania pomiaru natężenia ruchu na ul. Pod Trzema Mostami. I tak w godzinach szczytu między 5.30, a 8.30 i 13.30, a 15.30 na godzinę przejeżdżało od 300 do 450 samochodów, a poza godzinami szczytu od 100 do 150 aut. – Proponujemy, żeby w okresie remontu tego wiaduktu, ale bierzemy też pod uwagę to, żeby przejść w ogóle do tego systemu, bo już to wcześniej proponowaliśmy – bilet za złotówkę do pracy i do szkoły, przejazd na dowód rejestracyjny, albo darmowy transport publiczny. Uważamy, że powinno to pojawić się w ofercie miasta w następnym roku, kiedy będziemy mieli przebudowywany ten trzeci wiadukt – podkreślił J. Brzuszkiewicz. Na zakończenie swojej wypowiedzi wspomniał jeszcze o przetargu na przebudowę zajezdni MPK, którego kwota wzrosła z 3 mln 700 tys. zł do 6 mln 400 tys. zł. – Jest to potężna kwota, a z wykazu dotacji miasta nie ma takiej opcji, żebyśmy mogli z tych pieniędzy sfinansować ten deficyt związany z przebudową zajezdni. Nasuwa się pytanie, kto to szacował i dlaczego jest aż tak duża różnica – zastanawiał się J. Brzuszkiewicz. Następnie Jan Dębiec skupił się na kosztach generowanych przez MPK. – Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w nazwie ma przedsiębiorstwo, ale z takim rynkowym przedsiębiorstwem ta struktura nie ma wiele wspólnego. Nawet jeżeli uwzględnimy, że warunki działania są dość specyficzne, nawet jeżeli dotacje miasta w postaci wozokilometrów muszą być, to przyglądając się codziennej działalności tej firmy, to nie sposób nie zadać pytania, czy te koszty muszą być tak wysokie, a dotacje rosnące. Firma nie dochowuje staranności pilnowania kosztów własnych w celu zbijania ich. Jest zbyt duża łatwość sięgania po pieniądze podatnika i łatania dziury, która powstaje. Tak jak to było widoczne w zeszłym roku, kiedy pracownicy odchodzili z pracy i nie było z czego dołożyć na podwyżki, to MPK zwróciło się do rady miasta o zwiększenie dotacji. Uważam, że pieniądze w MPK są źle wydatkowane, ponieważ na przykład dziesięć procent z wpływów z biletów jest przeznaczanych na pensje dwuosobowego zarządu. To nie jest dobra proporcja i to pokazuje łatwość wydawania pieniędzy podatnika. Nie mamy żadnych zastrzeżeń co do szeregowych pracowników MPK, którzy na pewno wykonują swoją pracę starannie i z dużym zaangażowaniem – powiedział J. Dębiec. Dalej mówił, że miasto ma zgodnie z ustawą być organizatorem transportu, co nie oznacza, że miasto musi być właścicielem spółki MPK i że musi posiadać taką spółkę MPK. – Zgodnie z aneksem numer jeden, który miasto podpisało ze spółką MPK do każdego kilometra, który przejechał autobus na terenie miasta podatnik dopłaca 3,15 zł, a poza terenem miasta 3,65 zł. Latem zeszłego roku w lipcu i sierpniu, kiedy autobusy były „darmowe” w weekendy stawka za wozokilometr wynosiła 7,36. I tak na przykład autobus, który przejechał po mieście sto kilometrów w zwykły dzień wychodząc od najniższej stawki MPK dostaje od miasta 315 zł, nawet jeżeli nie sprzeda żadnego biletu. Wszystkie pieniądze z biletów to są pieniądze dodatkowe. I czy tak musi być trudno powiedzieć, bo mamy za mało materiałów. Dyrekcja MPK jest bardzo wstrzemięźliwa w udzielaniu informacji. Na interpelacje radnych odpowiedzi przychodzą w maksymalnie odległych terminach i często są to odpowiedzi lakoniczne i trzeba ponawiać pytania, żeby jakieś konkrety uzyskać – analizował J. Dębiec. Dla porównania poinformował, że jedna z prywatnych firm przewozowych z Gniezna za wozokilometr bierze 3,30 zł. (bk)
**