Shadow

Grinbud KS minimalnie lepszy w derbach Wielkopolski

Na inaugurację nowego sezonu grupy północnej I ligi futsalu zespół Klubu Sportowego Grinbud Gniezno podejmował drużynę Mrówki Orlika Mosina. Spotkanie derbowerozegrane w niedzielę, 25 września, w hali GOSiR przy ul. Sportowej 5 było zacięte i wyrównane. Ostatecznie zakończyło się minimalnym zwycięstwem gospodarzy 4:3, chociaż okazji do zdobycia bramek gospodarze mieli zdecydowanie więcej.
W minionym sezonie gnieźnianie przegrali z Orlikiem przed własną publicznością 0:1. W obecnym byli raczej faworytami derbowego starcia. Obie drużyny przystąpiły do rywalizacji ze sporym wzajemnym respektem. Gnieźnianie stopniowo zaczęli jednak uzyskiwać przewagę i w 4 minucie objęli prowadzenie. Dośrodkowanie z prawego skrzydła do bramki skierował stojący tuż przy dalszym słupku Paweł Kaźmierczak. Goście jednak szybko wyrównali. Wykorzystując błąd w akcji ofensywnej gnieźnian przeprowadzili szybką kontrę zakończoną zdobyciem bramki przez Lubomira Kołomyjczuka. Sześć minut później Ukrainiec trafił jednak również do własnej bramki. Przecinając dośrodkowanie z prawego skrzydła Pawła Kaźmierczaka pokonał własnego bramkarza strzałem w środek bramki. Obcokrajowiec Orlika szybko jednak naprawił swą wpadkę i w 12 minucie po raz drugi pokonał Dawida Dymka, w zamieszaniu podbramkowym doprowadzając do remisu 2:2. Dwie minuty później Lubomir Kołomyjczuk miał już na koncie hat-tricka (nie licząc trafienia samobójczego). Pokonując po kontrze Dawida Dymka dał po raz pierwszy w tym spotkaniu prowadzenie swojej drużynie. Gnieźnianie atakowali, ale brakowało im trochę szczęścia. Między innymi w lewy słupek trafił Kamil Kijak, a w prawy Marcin Marcinkowski. Bilski zdobycia wyrównującego gola był także w 16 minucie Bartosz Banasik, jednak wchodząc wślizgiem nie zdołałwbić piłki do bramki gości. W końcówce pierwszej połowy gnieźnianie doprowadzili jednak do remisu. Strzał Bartosza Banasika z prawej strony w kierunku dalszego słupka obronił wprawdzie Krzysztof Bartkowiak, ale przy potężnej dobitce Pawła Kadłubowicza był już bezradny. Do przerwy mieliśmy zatem remis 3:3.
Po zmianie stron bardziej zdecydowanie zaatakowali goście. Dawid Dymek był jednak na posterunku. Z upływem czasu coraz groźniejsze akcje przeprowadzali gospodarze, ale strzały Marcina Marcinkowskiego, Kamila Kijaka, Mikołaja Bereźnickiego i Bartosza Banasika nie zmieniły rezultatu meczu. Ambitnie walczył Mariusz Sawicki, ale trudno było mu wypracować czystą sytuację strzelecką. Napór gospodarzy zaowocował jednak zdobyciem gola. W 35 minucie Marcin Marcinkowski przymierzyłz około czternastu metrów i pokonał Krzysztofa Bartkowiaka. Minutę później Dawid Śmiłowski brutalnie sfaulował Pawła Kadłubowicza. Kapitan drużyny gości początkowo został napomniany żółtą kartką, ale po konsultacji sędziowie zmienili decyzję pokazując czerwony kartonik. W tej sytuacji goście przez dwie minuty grali w osłabieniu. Gnieźnianie nie wykorzystali jednak przewagi liczebnej. Pół minuty przed końcem spotkania Wojciech Węgrzyn został sfaulowany przez Lubomira Kołomyjczuka. Był to już szósty faul mosinian w drugiej połowie i gospodarze wykonywali przedłużony rzut karny. Jego egzekutorem był Marcin Marcinkowski, ale z dziesiątego metra trafił w słupek bramki rywali i ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gnieźnian 4:3.
Zgodnie z terminarzem zespół Grinbud Klubu Sportowego Gniezno miał rozpocząć sezon od wyjazdowego pojedynku w Mosinie. Tymczasem kierownictwo Orlika ze względu na problem z wynajęciem hali poprosiło o zamianę terminu i gnieźnianie przystali na tę propozycję. W tej sytuacji za tydzień gnieźnieńscy futsaliści ponownie zagrają przed własną publicznością. W niedzielę, 2 października, w Hali Widowiskowo-Sportowej im. Mieczysława Łopatki podejmą Futbalo Białystok. Początek meczu o g. 17.
*RADOSŁAW KOSSAKOWSKI*