Historia dokumentami pisana. Pasja M. Łomnickiego

„Dokumenty do kontroli” – brzmi nierzadko złowieszczo z ust przedstawicieli organów kontroli, jednak to właśnie dokumenty poświadczone urzędowo są bardzo często ważnym świadectwem historii i jedyną pamiątką po ludziach i czasach minionych. Od lat kolekcjonuje je Marian Łomnicki, a część ze swoich archiwaliów zaprezentował w Muzeum Początków Państwa Polskiego.
Wydarzenie „Kolekcjonerzy w muzeum” – to cykl ciekawych wystaw, które prezentuje Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. W ramach programu, do gmachu muzealnego zapraszani są pasjonaci historii, którzy prezentują swoje artefakty historyczne i uzupełniają swoją wiedzą bogate portfolio wiedzy zgromadzonej w MPPP. Tym razem 2 marca w holu muzeum uroczyście zainaugurowano kolejną wystawę z tego cyklu, tym razem zbiór dowodów tożsamości, paszportów, legitymacji, które od lat kolekcjonuje Marian Łomnicki. Te niby skrawki papieru oznaczone pieczątkami, podpisami i zdjęciami, wydawać się mogą rzeczą mało istotną, jednak niosą za sobą losy ludzi, miejsc, które splatają się z historią. – Najstarsze prezentowane tutaj dokumenty związane są z Królestwem Polskim – mówi Marian Łomnicki, kolekcjoner. – Są to zaświadczenia dla osób powracających po wojnie i ewakuacji Królestwa Polskiego w 1915 roku, które chciały wrócić do swoich stron rodzinnych. To zaświadczenie, że dany obywatel jest obywatelem polskim i uprasza się wszystkie władze do udzielenia mu pomocy – przedstawia najdawniejsze eksponaty ze swojej kolekcji. – To dokumenty rzadkie i ciekawe w wykonaniu – dodaje. Jak zdradza M. Łomnicki, pasja którą dzieli się ze wszystkimi chętnymi w muzeum nie należy ani do łatwych ani tanich. – Głównie to kupno przez serwisy aukcyjne, ale dużo dokumentów pozyskałem na drodze wymiany, część dostałem od osób zaprzyjaźnionych i od rodziny – mówi, choć nie chce ujawnić o jakich kwotach jest mowa przy zakupie dokumentów, to wydaje się, że pasja do tanich nie należy – szczególnie, że kolekcjonerów dokumentów nie ma wcale aż tak dużo. – To hobby robi się coraz droższe, słyszałem nawet, że wstrzeliłem się niszę, ceny zaczynają się robić wariackie – uśmiecha się pan Marian.
Wystawa prezentuje dokumenty wydawane na ziemiach polskich, od rozbiorów, po lata 90. XX wieku. Szczególnie ciekawie wyglądają dokumenty z okresu II Rzeczypospolitej i z II wojny światowej. Sam kolekcjoner ma artefaktów w swoich zbiorach w liczbie ponad 300, jednak nie wszystkie znalazły miejsce w gablotach muzealnych. Ulokowano w nich jedynie trzecią część zbioru. Skąd zatem taka pasja? – To rodzinne – zaznacza kolekcjoner. – Babcia wracając z transportem przywiozła kilka dokumentów rodzinnych. One były bardzo ładne i mnie zaciekawiły. One zostały w szufladzie i dopiero po latach stwierdziłem, że to jest piękne i ciekawe, szczególnie różniące się od tej plastikowej karty dziś i nawet tych zielonych książeczek, brzydkich sprzed lat. Warto zatem zebrać tamte dokumenty i mieć wyobrażenie jak to wygląda. Podobnie jak u księdza Chmielewskiego w pierwszej encyklopedii „Nowe Ateny”, gdzie lakonicznie nazywał pewne rzeczy: „koń jaki jest, każdy widzi” – pisał, tak samo jest z dokumentami. Sięgamy do portfela i mamy kartonik. Dziś to już tylko w internecie możemy sprawdzić, jak wyglądały kiedyś dokumenty – mówi M. Łomnicki. Jak przyznaje sam kolekcjoner, nie zna osobiście innych kolekcjonerów, którzy pałali by tą samą pasją, ale utrzymuje kontakty korespondencyjne z kilkoma. – W Krakowie np. największą kolekcję dokumentów archiwalnych ma prawdopodobnie prezydent tego miasta Jacek Majchrowski – twierdzi kolekcjoner, który przez wiele lat pracował w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy, więc poszanowanie świadectw historii nie jest mu obce. – Nie ma co tu nawet konkurować z prezydentem – śmieje się M. Łomnicki. Wystawę można zwiedzać do 13 maja. ALEKSANDER KARWOWSKI