Historia Gniezna browarami pisana


W niezwykłą podróż zabiera gnieźnian nowa wystawa w Muzeum Początków Państwa Polskiego. Odkrywa dość zakurzone i mało znane karty dziejów miasta. Przyjrzenie się historii gnieźnieńskiego browarnictwa to prawdopodobnie pierwsza taka retrospektywa w mieście. Nic dziwnego – Gnieznu sławę w świat niosły wódki, likiery i koniaki ze słynnej fabryki Kasprowicza, jednak jak można zobaczyć na wystawie, lokalne browarnictwo wcale nie było liche. Większość zbiorów prezentowanych w muzeum pochodzi z prywatnej kolekcji Janusza Kubackiego – Gorweckiego, gnieźnieńskiego briofila, ale także swój niemały wkład w postaci użyczenia np. dokumentów mają Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie, Archiwum Państwowe w Poznaniu i Gnieźnie, a także MPPP w Gnieźnie. – Na tej wystawie można więcej nie zobaczyć, niż zobaczyć z historii gnieźnieńskiego browarnictwa – mówi J. Kubacki – Gorwecki, co wcale nie zniechęca, tylko pokazuje daleką pojemność czasów minionych, których nie da się już odtworzyć w postaci materialnej. – Jestem gnieźnianinem z odzysku i zastanawiało mnie, że gnieźnianie niewiele wiedzą np. o XIX-wiecznej historii Gniezna, że np. funkcjonowały tutaj cztery browary – wyjaśnia współtwórca wystawy i prezentuje najstarszy eksponat – kufel z 1810 roku. To nie jedyny bardzo cenny okaz, bo niedaleko znajduje się butelka z browaru braci Koteckich, tym bardziej cenna, bo sam browar spłonął w 1939 roku na skutek omyłkowego uderzenia niemieckiej bomby. Pożar strawił etykiety, porcelanki i butelki, więc na rynku pozostają tylko pochowane w domowym zaciszu eksponaty, które w większości prawdopodobnie jeszcze nie ujrzały światła dziennego. Całość wystawy jest zbudowana systemem chronologicznym, by przechodząc między kolejnymi sekcjami nie tylko poznając historię gnieźnieńskiego browarnictwa, zobaczyć jak w ogóle ewoluował ten dział przemysłu spożywczego. Jak zaznacza J. Kubacki – Gorwecki, nie dało się zaprezentować ponad połowy z jego zbiorów z prozaicznej przyczyny – eksponaty by się nie zmieściły w określonej przestrzeni. – Chcieliśmy postawić jedną pustą gablotę, żeby ludzie sami przynosili swoje rodzinne zbiory – zdradza. – Ja sam chodzę tropem opróżnianych mieszkań, kiedy do śmieci mogą wylądować naprawdę wartościowe okazy. Chciałbym, żeby trafiło do ludzi, że jak coś mają to niech to obejrzą, bo może być napisane „Kotecki”, „Gniezno”, „Gnesen” czy „Welsch”, a to nasza historia – zaznacza. Dlaczego więc po wojnie, mając tak znamienite tradycje nie odbudował się przemysł piwowarski? – Gniezno nie ma dobrej wody, która jest podstawą. Najlepsze piwa są tam, gdzie źródła najlepszej wody, czyli tereny górzyste. Do Gniezna trafiały także najlepsze niemieckie maszyny browarnicze, których po wojnie zabrakło, nastąpił odpływ piwowarów, bo rynek piwowarski został upaństwowiony – odpowiada J. Kubacki – Gorwecki. – Ta wystawa była niełatwa, bo stanęliśmy przed dylematem, jak zebrać w otwartej przestrzeni holu na początku niewielką ilość eksponatów, która z czasem rosła – mówi Marta Kalarus – Kuszczak, kurator wystawy z ramienia MPPP. – Zamysł pana Janusza pozostał i udało się stworzyć linearny obraz warzenia piwa, od czasów najważniejszych, do współczesności. Udało się zrobić coś z niczego – zauważa, bo warto wspomnieć, że na końcu wystawy możemy zobaczyć eksponaty nie tak stare, jak pamiętne piwo „Pelikan”, „Gnieźnieńskie”, „Rubin” z browaru w Niechanowie, który niedawno został reaktywowany i pracuje pełną parą, ale także ukazano popularne piwa z browaru Fortuna w Miłosławiu. Wystawę można zwiedzać do 12 października i przekonać się, jak wielkim przemysłem cieszyło się Gniezno na przestrzeni wieków minionych oraz przekonać się, jak zamiłowanie do kolekcjonowania ratuje pamięć o gnieźnieńskich, dawnych markach.