Historia Gniezna także kobietami pisana

Rok 2018 to wielkie rocznice – wybuchu powstania wielkopolskiego oraz odzyskania przez Polskę niepodległości. Z tą drugą, kobiety odzyskały należny im szacunek w postaci dania im praw wyborczych. O dwóch pierwszych rocznicach mówi się bez ustanku, o trzeciej już niestety mniej. W Gnieźnie tylko 12 kobiet patronuje ulicom. Mężczyzn, których spotkał ten zaszczyt jest aż 90. Nowa wystawa plenerowa pt. „Społeczna Historia Gniezna” ukazuje sylwetki gnieźnianek, które miały wpływ na społeczne wzbogacenie tego miasta.
Przy pomniku św. Wojciecha od 9 września funkcjonuje wystawa, jakiej próżno szukać w historii ostatnich dziesięcioleci. Na wielkoformatowych planszach można przyjrzeć się 15 sylwetkom i biografiom kobiet, których działalność społeczna, przedsiębiorczość, odwaga, są ważne, wybitne i godne rozpropagowania i upamiętnienia. Niesłusznie są one albo zapomniane albo mało znane, choć mamy tu postacie z XIX i XX wieku, zarówno te, które już odeszły, jak i te tworzące dziś i zmieniające nasz lokalny (i nie tylko) świat. Z pomysłem upowszechnienia tych kobiet wyszedł gnieźnieński oddział Klubu Krytyki Politycznej, a całe przedsięwzięcie współfinansuje Urząd Miasta Gniezna. To lokalny wkład w uzyskanie przez Polki sto lat temu praw wyborczych. – Stały się wówczas pełnoprawnymi obywatelkami, wyszły spoza tej sfery domowej – mówi o istocie tej decyzji sprzed wieku Kamila Kasprzak-Bartkowiak z Krytyki Politycznej, która spoglądając na plansze wystawy przyznaje, że trudno jej skupić się na jednej najciekawszej biografii, gdyż w każdej z tych kobiet jest coś ważnego, co warto przypominać dzisiaj. – Osobiście dziś bardzo bliska jest mi Siksa, czyli Alex Freiheit. To artystka młoda, odważna, która bardzo mocno mówi o prawach kobiet, sprawach trudnych, relacji do kobiet w przestrzeni publicznej, o Polsce. Artystycznie bliska jest mi Daria Dzięcielewska, wspaniała artystka wizualna, bardzo zdolna, tworząca na wysokim poziomie. Pod względem działalności społecznej zdecydowanie ważna jest Krystyna Lubińska-Palicka, szefowa gnieźnieńskich „Amazonek”. Każda z nich ma pewien element, który sama bym chciała mieć – podkreśla. Kobiet w przestrzeni miejskiej ciągle jest mało, choć zaczyna się to bardzo powoli zmieniać. Dziś gnieźnieńska Rada Miasta to 5 kobiet na 18 mężczyzn. Nie lepiej jest w Radzie Powiatu Gnieźnieńskiego, gdzie stosunek ten wynosi 24:5 na korzyść mężczyzn. – To także wymowne, że po 1989 roku mamy tylko jedną parlamentarzystkę Pauliną Hennig-Kloskę – zauważa K. Kasprzak-Bartkowiak. – W dwudziestoleciu międzywojennym mieliśmy tylko 8 kobiet radnych na ponad 200 mężczyzn tej samej funkcji – obrazuje historyczne dane. Na wystawie, którą można oglądać do końca września zobaczyć możemy biografie Pelagii Eintner-Gdeczyk, Seweryny Grodzkiej-Tubackiej, Marii Springer, Stanisławy Sławskiej-Taczakowej, Darii Dzięcielewskiej, Ewy Kolanowskiej, Marii Chwiałkowskiej-Grygiel, Krystyny Lubińskiej-Palickiej, Alex Freiheit, Pauliny Hennig-Kloski, Wioletty Sowy, Gabierli Mikołajczyk, Heleny Kowalewskiej, Anny Piskurz i Karoliny Koszeli. Jak w połowie lipca zapewnił Michał Glejzer, przewodniczący Zespołu ds. Nazewnictwa Ulic, pomysł nazywania kolejnych dróg w mieście nazwiskami gnieźnianek godny jest realizowania i wyraził nadzieję, że kolejna Rada Miasta będzie ten pomysł wdrażać w przestrzeń Gniezna. ALEKSANDER KARWOWSKI