I co ja robię tu?

Dwa anonimy, które odczytał podczas niedawnej sesji Rady Gminy Niechanowo jej przewodniczący Zdzisław Sikora ponownie przedstawiono podczas minionego zebrania w jarząbkowskiej szkole. W obu pismach znalazły się zastrzeżenia do dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Jarząbkowie i grupy nauczycieli. Szefująca tej placówce oświatowej z uwagi na to, że nie znała treści tych pism, zaproponowała spotkanie z udziałem rodziców, grona pedagogicznego, władz niechanowskiej gminy oraz radnych. Odbyło się ono późnym popołudniem 3 października w szkolnej sali gimnastycznej. Początkowo bardzo nerwowa atmosfera udzielała się dosłownie wszystkim.
Na wstępie inspektor gminnej oświaty Joanna Rakowska oraz dyrektor Magdalena Smarzyńska przedstawiły wyniki ankiet wypełnianych wcześniej przez dzieci, rodziców i samych pracowników szkoły. Między innymi pytano o atmosferę w tej placówce, konflikty w szkole, poziom edukacji, komunikację z pracownikami szkoły, doposażenie w pomoce dydaktyczne, bezpieczeństwo i zajęcia pozalekcyjne. – Mamy trzy opinie – kadry, rodziców i dzieci. Głos dzieci zbliżony jest do opinii pracowników. Głosy rodziców są na innym biegunie – podsumowała tę część spotkania szefowa gminnej oświaty. Przewodniczący rady Z. Sikora zaproponował, że gdy skończy się to spotkanie, chciałby rodzicom zainteresowanym zaproponować kolejne, w Wiejskim Domu Kultury bez udziału nauczycieli. – Nie było mnie na wcześniejszym spotkaniu, gdyż byłam w Niechanowie. Proszę wytłumaczyć mi, o co tu chodzi? Moje dziecko ma średnią 5,3 w gimnazjum. Mam tutaj drugie dziecko i zamierzam zapisać do tej szkoły jeszcze dwoje. Pytają mi się, dlaczego zapisałam dziecko do szkoły z tak niskim poziomem, a nie do Niechanowa, gdzie w klasach jest dużo więcej osób? O co chodzi, o zwolnienie nauczycieli i zamknięcie tej placówki? Mnie współpracowało się bardzo dobrze z większością nauczycieli. Mimo iż na lekcji języka angielskiego mówi się w języku angielskim, to nauczycielka następnie wszystko tłumaczy. A matematyka jest trudnym przedmiotem – stwierdziła jedna z mam. Inna kobieta zaproponowała, by wstali ci rodzice, którzy nie mają pretensji do nauczycieli jarząbkowskiej podstawówki. Powstała spora grupa osób, a temu wtórowały oklaski. Emocje studziła psycholog Magdalena Dembowiak – Derezińska: – Nie chodzi nam o to, co teraz się dzieję. Nie chodzi nam o to, by pokazać, kto jest za, a kto przeciw. Chodzi natomiast o wyjaśnienie konfliktu. Gdyby ktoś miał jakieś zarzuty, chciałby coś zmienić w szkole – to my od tego jesteśmy i chcemy z państwem rozmawiać. Mamy wyznaczone godziny. Jestem tu na pół etatu i nie ma mnie każdego dnia w tej szkole. Wszystkie sprawy, jakie dzieją się między uczniami lub państwa zapytania są mi przekazywane. Współpracuję z panią Grażyną Łukomską – pedagogiem. Chcemy z państwem porozmawiać, bo nie chcemy dla tych dzieci źle. – Chcemy rozmawiać z państwem tutaj. Nie ma potrzeby się przenosić. To jest konflikt, którego tak naprawdę nie ma – zaakcentowała nauczycielka Grażyna Gawęda. – Mój syn uczył się rzetelnie. Nie bardzo chce mi się wierzyć w ten niski poziom, bo znam wiele osób, które ukończyły studia, a są absolwentami tej szkoły – dodała kolejna z mam. Wójt gminy Niechanowo Eugeniusz Zamiar natomiast stwierdził: – Nikomu nie zależy by podgrzewać tu atmosferę, by zadawać komuś cios poniżej pasa. Z panią dyrektor dzielimy się na co dzień radościami, ale także kłopotami. Doszły mnie słuchy, że gmina złe sprawy zamiata pod dywan. Sprawy szkół załatwiane są na bieżąco. Faktem jest, że sporne sprawy pojawiały się od wiosny tego roku. Nawet jeśli to jest grupa 5-osobowa, a rodzice przysyłają pisma, to naszym obowiązkiem jest zareagować. – Owszem, ale jeśli są one podpisane, a nie są to anonimy – rzucił ktoś z sali. – Jeśli chodzi o dzieci, to nie możemy ignorować żadnego sygnału. Dlatego chcemy tę sprawę tu wyjaśnić. Dwoje rodziców było osobiście u mnie – stwierdził wójt. Elżbieta Jasek, przewodnicząca Komisji Oświaty Rady Gminy dodała: – Musimy się pochylić nad takimi przypadkami, jeśli nauczyciel wyzywa ucznia od głąba, kopie torbę dziecka czy stwierdza, że zabiera on tlen w klasie. Trzydziestu rodziców ocenia atmosferę w szkole poniżej średniej. Chodzi o to, by nie było takich sytuacji. – Proszę o konkretne sytuacje, będziemy reagować. Proszę nam nie wmawiać, że rodzice się nas boją – ripostowała G. Gawęda, nauczycielka z 37-letnim stażem pracy. Joanna Menes z Rady Rodziców odpowiedziała: – Dwa lata temu troje rodziców przyszło do mnie i poprosili, bym zareagowała na sytuację, gdyż nauczyciel obraził ucznia. Byłam w trójce klasowej. Pani dyrektor zorganizowała zebranie nauczycieli i rodziców, jednak jestem zdania, że te sytuacje wówczas nierozwiązane, mają miejsce do dzisiaj. Przykład ankiety dla rodziców, one powinny być wrzucane do urny. Do niej mogą trafiać również na przykład anonimowe skargi. Gdy rozmawiałam o pewnej sprawie z panią dyrektor, za jakiś czas nauczyciel podszedł do mojego dziecka i zapytał – Co, poskarżyłeś się mamusi? Wystarczyło, że pani dyrektor poinformowała tylko o problemie, bez używania imienia i nazwiska. Od tego czasu moje dziecko nie mówi nic o tym, co się dzieje w szkole. Dyrektorka przyznała, że podczas niedawnej sesji Rady Gminy Niechanowo poproszona została o ustosunkowanie się do dwóch pism nadesłanych do rady i przewodniczącej komisji oświaty. – Pod obu listami podpisali się „Rodzice”. Do niektórych zarzutów mogę się ustosunkować, a na inne nawet nie wiem co odpowiedzieć. Z pewnością nie traktujemy siebie, jak elitę społeczną, bo wielu z państwa jest bardziej wykształconych niż my – mówiła M. Smarzyńska i wyliczała zawarte w obu listach zarzuty dotyczące między innymi poniżania rodziców, lekceważenia i poniżania dzieci, niesprawiedliwego oceniania, braku współpracy z rodzicami. Omawiając kolejne zarzuty, ustosunkowała się do zdecydowanej większości z nich. – Chcemy zaproponować państwu comiesięczne konsultacje, gdy dziecko o jakimś problemie powie państwu w domu. Wychodzimy z takim rozwiązaniem od października – poinformowała zebranych szkolna psycholog. – Co mi teraz po konsultacjach, jeśli mi obiecano, że córka zostanie w pierwszej klasie. Dziecko pod koniec sierpnia otrzymało świadectwo listem poleconym – stwierdził ojciec jednej z uczennic. – Przyszedł pan dzień po radzie klasyfikującej na koniec roku szkolnego i stwierdził, że nie chce, by córka była promowana do drugiej klasy. Odbyliśmy rozmowy w różnym gronie. Przyjęłam pański wniosek po radzie pedagogicznej i postanowiłam wysłać świadectwo pocztą. Pan nie chciał odebrać tego świadectwa, więc ten dokument wysłaliśmy listem poleconym za potwierdzeniem, a państwo odebrali ten list. Kuratorium Oświaty potwierdziło, że wszelkie procedury zostały zachowane – odpowiadała dyrektor. Wychowawczyni tego dziecka, Halina Woźniak dodała: – Ta uczennica jest jedną z najlepszych w klasie. Ja się nie pomyliłam, przepuszczając ją do klasy drugiej, a jeśli chodzi o matematykę jest najlepszą. Nie rozumiem tego problemu. Sporo czasu poświęcono migracji uczniów, która jak wskazała radna Katarzyna Szeląg trwa od wielu lat. Natomiast wyniki nauczania omówiła dyrektor M. Smarzyńska, informując, że średnia szkoły oscylowała w ostatnich latach w okolicy „czwórki”. Po dwóch godzinach tego spotkania, Dorota Marciniak stwierdziła na forum, że zaczęła nucić sobie refren piosenki „Elektrycznych Gitar” zatytułowanej „Co ty tutaj robisz”: – Jestem mamą dwóch absolwentów tej szkoły i obecnej uczennicy. Moje dzieci sobie jakoś poradziły. Przez osiem lat byłam przewodniczącą Rady Rodziców. Wina leży w nas dorosłych, a nie w dzieciach. Wiele osób było pod wrażeniem szkoły w Jarząbkowie. Co teraz się dzieje, nie wiem? Imprezy robiliśmy wspólnie – rodzice i nauczyciele. Kiedyś była tu jedność. To wina rodziców i nauczycieli. Wina jest w nas. Na koniec tego pierwszego spotkania wskazano również na kwestie związane z bezpieczeństwem, między innymi na konieczny montaż monitoringu. Po drugim spotkaniu tego dnia w WDK w Jarząbkowie (bez udziału nauczycieli) wójt E. Zamiar komentował: – Na to spotkanie dotarła grupa 15 rodziców. Podczas tego spotkania czuli się bardziej swobodnie i w sprawie dyrekcji, nauczycieli, atmosfery w szkole, ci rodzice mówili jednym głosem. To poważna sprawa, musimy ją wyjaśnić. Będę rozmawiał z dyrektor Smarzyńską, która będzie musiała przedstawić program naprawczy, bo dalej tak być nie może.
JAROSŁAW WALERCZAK