Shadow

Istnieje życie pozamuzyczne. Budzyński w MOK

Powiedzieć o nim – legenda polskiego rocka, to jak nic nie powiedzieć. Wielowymiarowy artysta, współzałożyciel Armii, Siekiery, ostatnio kojarzony z ambitnym muzycznym projektem Rimbaud, swoją twórczością malarską, reżyserską i pisarską udowadnia, że artysta może się odnaleźć równie wybitnie twórczo, poza swoją dotychczasową, artystyczną drogą.
Nazwisko Budzyńskiego nawet dla mniej zorientowanego w polskiej muzyce słuchacza, lokuje go w rejonach gatunku punk, rock. To jedna z istotniejszych postaci tworzących muzykę niezależną lat 80. i 90. minionego wieku. Jak podkreśla, istnieje życie pozamuzyczne, a udawanie zbuntowanego punka w wieku 56 lat jest śmieszne i po prostu nie przystoi. – Znudziło mnie darcie ryja – mówi wprost Budzyński. Dziś odnajduje się w malarstwie oraz ambitnym muzycznym trio Rimbaud, gdzie wraz z Mikołajem Trzaską i Michałem Jacaszkiem, śpiewa twórczość tytułowego francuskiego poety. Jednak właśnie malarstwo najpełniej zabiera czas twórczy Budzyńskiego i udało się je zebrać na wystawie w gnieźnieńskim MOK, a zadanie, by sprowadzić go do Gniezna nie było łatwe, bo próby zaprezentowania jego malarstwa były podejmowane co najmniej od 10 lat. – To dla mnie szczególny dzień i cieszę się, że przyjął moje zaproszenie, by zagościł u nas ze swoim malarstwem. Wystawę wieszaliśmy dopiero na trzy godziny przed wernisażem i jest to jego największa wystawa malarstwa. Sam autor stwierdził, że jego prace w naszych wnętrzach wystawienniczych wyglądają ciekawie – mówi Iwona Wiśniewska, szefowa Dużej Galerii MOK. – Na tym wernisażu prezentujemy zupełnie inną formę przedstawiania malarstwa, bo zamiast prezentacji autora, przeprowadzimy rozmowę z Tomaszem Budzyńskim, którą dla widzów poprowadzi dziennikarz Jarek Mixer Mikołajczyk. To coś nowego i ciekawego, bo większość osób, które przyjdą na wernisaż, chce wiedzieć, co u Budzyńskiego słychać w ostatnim czasie – dodaje.
Artysta inspirujący się kubizmem, ekspresjonizmem i surrealizmem Paula Klee, w swojej twórczości stawia na kolory, choć sam z przekorą mówi o swojej twórczości „realizm magiczny”. Jak sam przyznaje trochę ze śmiechem – radosne i jasne obrazy, które tworzy, nadają się idealnie do rozjaśniania ścian szpitali czy hospicjów – tyle niosą w sobie nadziei.Budzyński w Gnieźnie bywał wielokrotnie jako wokalista Armii już w latach 80. ubiegłego stulecia, jednak jego twórczość malarska nie jest znana szerszemu gronu jego odbiorców, a na pewno nie udało się zebrać tak pokaźnego portfolio prac artysty na jednej wystawie. – Jest tutaj prawie 30 moich prac. Tak mnie namówiono i sam się dziwię, że do tego doszło, bo musiałem zdejmować obrazy ze ścian moich znajomych – mówi Budzyński. – Swoje obrazy maluję spontanicznie, nie są one drastyczne, może poza serią „Wielki Tydzień”, która jest specjalna – dodaje. Jak mówi Budzyński, bardzo odpowiada mu nowa rola, w której częściej można spotkać go w galeriach niż na scenie. – Już jestem starszym panem, już mi się wydzierać nie chce. Wolę malować w domu niż udawać młodzieńca. Granie w starszym wieku jest groteskowe. Te starcze podrygi, przedśmiertne. Na przykład zespół The Rolling Stones, to jest chyba żart, bo rock and roll jest muzyką ludzi młodych, a udawanie młodego w wieku stu lat, budzi śmiech i płacz. Sam nagrywam już płyty solowe z balladami – mówi z przekąsem i charakterystyczną przewrotnością.
Spotkanie okraszono ciekawą rozmową, którą z artystą przeprowadził Jarek Mixer Mikołajczyk, a w czasie której Budzyński mówił o swoich pasjach, pomysłach i życiu pozamuzycznym. Wystawę można oglądać w MOK do 7 maja. ALEKSANDER KARWOWSKI