Shadow

Jacy są gnieźnianie Anno Domini 2017?


Choć trochę w ciszy i na uboczu wielkich koncertów w ramach Królewskiego Festiwalu Artystycznego, zainaugurowano wystawę plenerową prezentującą portrety gnieźnian. To kolejna już odsłona realizowanego od 2012 roku programu artystycznego, w którym udział biorą gnieźnieńscy miłośnicy fotografii.
W piątkowy wieczór, 23 czerwca, tuż przed mającymi się rozpocząć za chwilę koncertami Paula&Karol i Myslovitz, tuż u podnóża pomnika św. Wojciecha zainaugurowano wystawę zdjęć, na których uwieczniono gnieźnian. To szósta edycja corocznej zabawy, której pomysłodawcą jest Piotr Wiśniewski z Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego. Co roku gnieźnieńscy fotografowie, zarówno profesjonaliści jak i amatorzy, ruszają na ulice miasta w poszukiwaniu fotograficznego rozwiązania zadania, stawianego im przez organizatorów. W tym roku z tematem przewodnim „Tempus fugit, aeternitas manet” (Czas ucieka, wieczność pozostaje) zmierzyli się: Anna Farman, Ewa Jakubowska, Agata Ożarowska-Nowicka, Magdalena Polak, Przemysław Degórski, Przemysław Jarosz, Marek Lapis, Dawid Stube, Waldemar Stube oraz Michał Wysłocki. – Projekt „Gnieźnianie”, to taka nasza tradycja od siedmiu lat – przypomina organizator wydarzenia Piotr Wiśniewski. – Dokumentuje życie codzienne mieszkańców pierwszej stolicy Polski. Nasi mistrzowie obiektywu otrzymali bardzo inspirujący temat. Zmierzyli się z nim, każdy na swój sposób i efekty możemy oglądać na wystawie, tym razem przed pomnikiem św. Wojciecha. To miejsce jest ciche, intymne – zaznacza. Każdy z fotografów, przez pryzmat swojej wrażliwości i umiejętności posługiwania się aparatem, podchodził do zadanego tematu, w zupełnie osobliwy sposób. – U mnie wszystko działo się spontanicznie – przyznaje Przemysław Degórski. – Czasami pewne tematy ma się w swoim archiwum, czasami kogoś trzeba złapać w przestrzeni. Prezentuję osoby, które poznałem na swojej drodze w przestrzeni kilku lat, które zapamiętałem. Czasami są to modelki pozujące na moich zajęciach, czasami są to osoby znane, z którymi nasze drogi się krzyżowały. Tym razem wykorzystałem także zdjęcia archiwalne, np. z projektu „Portrety władców Polan”, konkretnie Lecha, Czecha i Rusa. Chciałem tutaj nawiązać do legendy, którą każdy gnieźnianin i nie tylko, zna. Zdjęcie wpasowuje się w tematy wystawy „Czas ucieka”, bo nie wiadomo czy to działo się naprawdę co zostało w legendzie opisane, ale ona funkcjonuje do dziś – opowiada patrząc na zdjęcia. Inne zdjęcia P. Degórskiego prezentują np. starą fotografię jego dziadka, którą trzyma jego syn. Dzięki temu zabiegowi udało się zamknąć na jednej kliszy trzy pokolenia rodu.
Inaczej do tematu, choć nie mniej emocjonalnie, podszedł Marek Lapis, który na co dzień podróżuje po świecie, wszak jego zdjęcia zdobywają nagrody na przeróżnych festiwalach. Nie jest łatwo spotkać go w Gnieźnie. Tym razem się udało. – Cieszę się, że mogę ponownie w moim rodzinnym mieście pokazać zdjęcia. Zadany w tym roku temat był bardzo trudny i ciekawy. Skupiłem się na tym co nieuchwytne, czyli relacjach między ludźmi, a to miłość i bliskość – podkreśla. – Sfotografowałem miłość, miłość najbliżej osoby. Najważniejszą osobą jest matka, która tutaj mieszka. To jest taki łącznik między Gnieznem a mną. Jedno zdjęcie prezentuje moją mamę po operacji – mówi autor, któremu na wystawie towarzyszyła bohaterka jego zdjęcia, czyli mama. Marek Lapis przyznaje, że jego zdjęcia zaprezentowane u stóp pomnika św. Wojciecha, nie są oczywiste. – W dzisiejszym świecie nic nie jest oczywiste, każdy próbuje mówić sloganami, stereotypami. Spójrzmy głębiej, do tego zachęcam wszystkich. Zastanowić się nad życiem, a nie pędzić każdego dnia do przodu – dodaje. Podobnie do tematu podeszła inna autorka zdjęć Anna Farman. – Do tematu trzeba podejść szerzej. Podobnie jak powiedział Marek Lapis, muszą pojawić się emocje. W zależności od tego, co w człowieku siedzi, tak te emocje pokazuje. Dla jednego będą ważne relacje z rodziną, dla innego z inną osobą, czasami z taką której już nie ma. Ważne żeby umieć to przekazać. Temat trudny, ale myślę że udało nam się pokazać część siebie i jak rozumiemy zadany temat – zauważa. Wystawa umiejscowiona u zbiegu ulic Chrobrego i Łubieńskiego, będzie cieszyć przechodniów do końca sierpnia.
ALEKSANDER KARWOWSKI