Jak po wielkiej wojnie, czyli sprzątanie po huraganie

O sytuacji Nadleśnictwa Gniezno po zniszczeniach spowodowanych huraganowym wiatrem 11 sierpnia ubiegłego roku rozmawiano 1 lutego w siedzibie nadleśnictwa. Obszar gnieźnieńskiego nadleśnictwa objęty klęską sierpniowego huraganu to około 6 100 hektarów (powierzchnia ogólna Nadleśnictwa Gniezno wynosi ponad 19 500 hektarów). Najbardziej, bo aż w 70-80 procentach powierzchni ucierpiały leśnictwa Kowalewko i Nowaszyce. Szacowana powierzchnia do uprzątnięcia zrębami zupełnymi (do całkowitego wycięcia i następnie do odnowienia, czyli posadzenia nowego lasu) wynosi około 2 250 hektarów lasu.
Oszacowana na podstawie lustracji terenowych i zdjęć lotniczych masa uszkodzonych drzewostanów to około 800 000 metrów sześciennych drewna. I taką ilość drewna nadleśnictwo planuje uprzątnąć z terenów klęski do połowy 2019 roku. Z powodu szkód wyrządzonych przez huragan nadleśnictwo jednorazowo musi uprzątnąć z powierzchni leśnej taką ilość drewna, jaką w normalnych warunkach pozyskałoby z powierzchni całego nadleśnictwa przez kolejne… 12 lat. – Na razie straty określiliśmy na 800 000 metrów sześciennych zniszczonego drewna. Powierzchniowo to 6 100 hektarów, które uległy zniszczeniu, w tym 2 300 hektarów uległo zniszczeniu w prawie 100 procentach. Przyrodniczo jest to nie do obliczenia, a materialnie to kilkadziesiąt milionów złotych. Jeśli chodzi o wspomniane 2 300 hektarów zniszczonych w stu procentach, to obecnie mamy uprzątnięte 550 hektarów. Natomiast 280 hektarów to cięcia pojedyncze – też sprzątnięte. To dopiero ponad 10 procent. Praca na kilka, kilkanaście lat – powiedział nadleśniczy Nadleśnictwa Gniezno Michał Michalak.Tomasz Markiewicz, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu natomiast powiedział: – Jeśli chodzi o teren naszej dyrekcji to Nadleśnictwo Gniezno ucierpiało najbardziej. W skali kraju jest ono czwarte pod względem ilości uszkodzeń. Poważne uszkodzenia i poważne straty. Oceniam z mojej perspektywy bardzo pozytywnie prace w tym nadleśnictwie, z dużym zaangażowaniem ludzkim. To także sprawny cały proces organizacji pracy. Drewna jest sporo, tego niższej jakości, zazwyczaj przeznaczanego na papier i płyty. Staramy się to regulować w skali kraju, wstrzymując pozyskanie w innych miejscach po to, żeby sprzedać w miarę dobrze to drewno. – Sytuacja w lasach na terenie naszej gminy wygląda tragicznie. Od 70 do 80 procent jest strat w drzewostanie. Chodzi tu o leśnictwa Kowalewko i Nowaszyce. Obraz jest przygnębiający. Gmina straciła bardzo na walorach krajobrazowo-przyrodniczych, którymi się chwaliliśmy. Ponad 25 procent lesistości na naszym terenie zostało zniszczonej. Nie możemy się pozbierać po tym, co się stało – uważa wójt gminy Mieleszyn Janusz Kamiński. – Jesteśmy pośrednikiem i starosta ma pieczę nad lasami, które nie są własnością Skarbu Państwa. Dyrektor Magdalena Musiałowicz przejęła ciężar prac i Wydział Środowiska przyjmuje wnioski. Tam również sporządzana jest dokumentacja. Pomocna jest dokumentacja fotograficzna. Po oględzinach, zanim teren zostanie uprzątnięty jest wydawana decyzja przez starostwo dotycząca legalizacji tego drewna. Trzeba mieć dokument, że to drewno pozyskano w sposób legalny i wówczas można je sprzedawać, by w jakiejś części zrekompensować sobie straty w zasobach prywatnych – podsumowała starosta Beata Tarczyńska. JAROSŁAW WALERCZAK