Jak zapowiadali, tak zrobili. Mieszkańcy przygotowali koncepcję terenów przy ul. Konopnickiej

Tak jak zapowiadali wcześniej, mieszkańcy domów przy ulicy M. Konopnickiej w Gnieźnie, przyszli na posiedzenie Komisji Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska, by osobiście zaapelować do władz miasta i radnych, o wsłuchanie się w ich głos, pomysły i problemy południowej części miasta. Nie przyszli jednak z pustymi rękoma i zaprezentowali własną koncepcję zagospodarowania terenów po dawnych obiektach sportowych klubu „Stella”, które w przyszłości miasto chce sprzedać pod budownictwo mieszkaniowe wielorodzinne.
Aby nie zabudowywać blokami klina dawnych terenów rekreacyjno-sportowych, mieszkańcy nowych i starych domów przy ul. M. Konopnickiej zebrali prawie 1000 podpisów. Skierowali oni swój protest do prezydenta miasta, by ten wsłuchał się w głos mieszkańców i dokonał starań, by ten teren zachować od zabudowy. W tym miejscu mieszkańcy pragną terenów sportowo-rekreacyjnych, które byłyby „namiastką” parku dla całego południowego Gniezna. Obecnie ta część miasta ma tylko dwa ogólnodostępne place zabaw. Mieszkańcy nie chcą nic nowego, bowiem ten teren przez ponad sto lat służył rekreacji i sportowi. Dopiero przed kilkoma laty decyzja klubu „Stella” o opuszczeniu obiektów spowodowała powolne niszczenie obszaru i jego postępującą dewastację. Także miasto będące właścicielem terenu nie miało na niego pomysłów i cały kompleks z biegiem lat zarastał dziką roślinnością, która zakrywała skutecznie kolejne akty niszczenia mienia.
W 2012 roku radni podjęli decyzję o rozpoczęciu prac planistycznych, które umożliwiałyby zabudowanie tych terenów budynkami wielorodzinnymi. Jednak w międzyczasie, w miejscu sąsiadującej z boiskami garbarni, stanęło osiedle mieszkaniowe z sześcioma budynkami. Jak zauważają protestujący mieszkańcy, postawienie kolejnych bloków nie tylko zagęści przestrzeń i przyniesie kolejnych kilkuset mieszkańców ze swoimi samochodami, ale także spowoduje problemy komunikacyjne dla tej części miasta i pozbawi południa Gniezna terenów rekreacyjnych. – Chcemy partycypować w zagospodarowaniu tej przestrzeni i być dla miasta partnerem w zmianie jego oblicza – mówił na posiedzeniu komisji Roman Łaźny, przedsiębiorca i mieszkaniec tej części miasta. – Jesteśmy tutaj „rozjechani” przez bardzo ruchliwe ulice Witkowską i Wrzesińską. Są to drogi tranzytowe generujące duży ruch. Idąc na spacer możemy powdychać jedynie spaliny. Jest bardzo duża determinacja mieszkańców, by tę wcześniejszą rolę tego miejsca kontynuować – zapewnił. M. Łaźny wraz z innymi mieszkańcami przekazał radnym projekt zagospodarowania terenu i poinformował, że będą oni startować z tym planem w następnej edycji Budżetu Obywatelskiego.
A może park w miejscu ogródków działkowych?
Kategorycznie z planami miasta nie zgadza się radny Tomasz Dzionek, który konsekwentnie od początku apelował o pozostawienie tego terenu jako klina zieleni dla mieszkańców. – To jest najgorszy moment na to, żeby proponować zabudowę mieszkaniową, patrząc przez pryzmat drugiej strony ulicy, gdzie deweloper postawił bloki nie zapewniając przestrzeni mieszkańcom. Całym sercem jestem za państwem i tą koncepcją. Ten teren w całości powinien mieć formę rekreacyjno-sportową. Tam nie ma nigdzie (w południowej części miasta) terenów zieleni – podkreślił. Wtórowali mu także radni opozycyjni w Radzie Miasta. – To rzecz bezdyskusyjna, by nie zabudowywać tego terenu – dodał Paweł Kamiński. Wsłuchujący się w słowa radnego i mieszkańców Jarosław Grobelny, wiceprezydent Gniezna, zauważył, że miasto mogło już wcześniej sprzedać omawiany teren na podstawie warunków zabudowy. Właśnie dlatego podjęto w magistracie decyzję o skanalizowaniu tego terenu. – Jeśli nie będzie tam budynków, to sorry – dlaczego miasto ma budować kanalizację do budynków dewelopera? – pytał zgromadzonych. Tutaj dotknięto problemów, które dotykają mieszkańców nowych bloków, zmagających się z niesprawną kanalizacją, o którą nie zadbał inwestor.
– Czyli jeśli miasto nie będzie zabudowywać swojego terenu, to czy sensowne jest budowanie za 350 tys. złotych przyłącza do budynków dewelopera i go w tym wyręczać? – pytał ponownie. Jak dodaje, to nie miasto wpłynęło na problemy z kanalizacją i brakiem miejsc parkingowych, czy brakiem miejsc wypoczynku między blokami, a teraz mieszkańcy z rozwiązaniem tych problemów przychodzą właśnie do miasta. Wiceprezydent J. Grobelny zwrócił uwagę radnym i mieszkańcom, że za przedmiotowym terenem dawnych boisk jest do zagospodarowania teren po ogródkach działkowych, który jest pięć razy większy. – On bardziej nadaje się pod zagospodarowanie zielenią – zauważył.
Ze słowami wiceprezydenta nie zgodził się T. Dzionek, który podkreślił, że po rozpoczęciu procesu przygotowania planu, powstały tuż obok bloki i sytuacja diametralnie się zmieniła. – Urbanista mówił nam, że ten teren stracił swoją funkcję. Otóż nie. Po prostu go zaniedbano – zaznaczył i dodał, że miasto przez wiele lat nic nie zaoferowało mieszkańcom południa miasta względem terenów wypoczynku. Radny Janusz Brzuszkiewicz odniósł się do wcześniejszych słów J. Grobelnego, który pytał, czy opłaca się miastu budować kanalizę w ul. Konopnickiej, jeśli nie będzie tam na miejskim terenie bloków. – Nie chcę, by pan prezydent stosował rodzaj szantażu. To mnie zaskoczyło. Ci państwo płacą podatki i im się to należy – podkreślił i wyraził nadzieję, że ten plan zostanie w trakcie opracowania zmieniony. P. Kamiński zaapelował o dobrą wolę urzędu dla pomysłu mieszkańców. – Taka wola jest i to większa niż się panu wydaje – odparł wiceprezydent.
Mieszkańcy tę deklarację wzięli za dobry znak. Jak dodał J. Grobelny, prezydent Budasz wsłuchuje się głosy mieszkańców i pewne zmiany z pewnością w planie się pojawią. – Nie chcemy czuć się gorsi. Chcemy także uczestniczyć w tym pięknym rozwoju miasta i być traktowani jak pozostali mieszkańcy Gniezna – oświadczył na koniec Roman Łaźny. ALEKSANDER KARWOWSKI