Jesienią cebula będzie droższe od mięsa – ostrzega poseł Piotr Walkowski

Właściwe jest już po żniwach, które z powodu suszy, przyniosą rolnikom więcej smutku niż radości. Także zwykli wielkopolscy konsumenci będą musieli w detalu sięgnąć głębiej do kieszeni przy zakupie ogórków, marchwi, pietruszki czy ziemniaków. O sytuacji na wsi po miesiącach suszy i anomalii pogodowych, opowiadają – poseł Piotr Walkowski oraz Zbigniew Stajkowski z Zarządu Wielkopolskiej Izby Rolniczej.
Zakończyły się wybory I i II stopnia do Izb Rolniczych. Na tę okazję do Gniezna przyjechał poseł PSL Piotr Walkowski. To dobra okazja, by porozmawiać o skutkach suszy, z którą zmagali się wielkopolscy rolnicy. Jak się okazuje, sytuacja na wsi jest ciężka, a przełoży się to na zwykłych konsumentów. Jak informuje P. Walkowski, który jest także prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej – susza dotknęła każdą z 226 gmin województwa. – Lipiec, który uznawany jest za najwilgotniejszy miesiąc, nie tylko nie był najwilgotniejszy, ale był najcieplejszy. W czerwcu i lipcu temperatury były około 5 stopni Celsjusza wyższe, niż średnie wieloletnie. Stąd susza, ale i inne, lokalne anomalie, jak nawałnice i gradobicia – podkreśla gorzko poseł. Krajobraz poza miastami jest już sielankowy po żniwach. Wszędzie wakacyjne baloty słomy, jednak rolnicy na tradycyjnych dożynkach nie będą mieli po czym świętować.
– Jeśli chodzi o zboża i rzepak, to rzeczywiście kończymy już żniwa. Straty wyniosły od 100 do 20 procent. Nawet na tych najmocniejszych glebach klasy I i II było ponad 20 procent strat, w stosunku do tego potencjału, który rośliny wytworzyły. Najgorzej jest na glebach najlżejszych. Źle zapowiada się zbiór np. kukurydzy. Na wielu plantacjach rośliny nie nadają się do zbiorów, bowiem zaschły na pniu. Straty są w ziemniakach, co niedługo będzie widoczne, szczególnie w okolicach Trzemeszna, gdzie jest dużo plantatorów ziemniaka skrobiowego. Tu plony będą obniżone nawet o połowę. To się odbije na rynku. Ciężka sytuacja jest w warzywach. Plantacje cebuli pozasychały. Rośliny się pogotowały. Plantacje kapusty nie wytworzyły kłębów. Nienawadniane pietruszki i marchew są zagrożone. Niestety, brak zbiorów odbije się prawdopodobnie na cenach detalicznych – ostrzega P. Walkowski i mówi wprost: – Jeżeli cebula kosztuje dziś 5-6 złotych, a ona jest jeszcze na polach po zbiorach, to jeśli będzie używana do jakiegoś mięsa, to może być nawet droższa od tej szynki czy karkówki, które będziemy do garnka wkładać. Z ziemniakami nie było jeszcze sytuacji, żeby ceny utrzymywały się w detalu na początku sierpnia w graniach 3 zł i więcej. Ceny były przecież w wysokości 30 gr. Mamy sezon ogórkowy, a w sierpniu są robione zaprawy. Niestety, plantacje praktycznie pozasychały. Te, które są nawadniane kropelkowo wydadzą owoc, natomiast działkowcy, którzy mieli zakaz podlewania z wodociągów, nic nie zbiorą – zauważa ze smutkiem.
Sytuację w powiecie gnieźnieńskim monitorował Zbigniew Stajkowski, członek Zarządu Wielkopolskiej Izby Rolniczej. – W każdej gminie działały komisje klęskowe. Raporty mówiły o stratach u zbóż jarych i ozimych oraz z pierwszej kategorii kukurydzy. W tej chwili mamy już ósmy raport, gdzie już wszystkie rośliny są zagrożone suszą. Łącznie z burakami cukrowymi, które są najbardziej odporne. Patrząc na pola po pokosach, może się wydawać, że zbiory wyglądają nieźle, ale to tylko dlatego, że rolnicy nauczeni zeszłym rokiem i podobną suszą, wyszli w pole wcześniej i dawki nawożenia zwiększali wtedy, kiedy wilgoć była skumulowana z wiosny. Słomy mamy opór, a zboża są niewykształcone – analizuje sytuację.
Rolnicy liczą na pomoc państwa, choć ta, może nie być wystarczająca. – Nie jest wesoło. Pan minister obiecuje pomoc na poziomie ubiegłorocznym, a sytuacja wygląda gorzej niż w ubiegłym roku – nie kryje Z. Stajkowski. ALEKSANDER KARWOWSKI