Shadow

Kapitan Żbik, Koziołek Matołek czy Kapitan Kloss. Bohaterowie polskiego komiksu zawitali do I LO

Trzecia już odsłona święta komiksu odbyła się 19 stycznia w „Czytelni na piętrze” działającej w I Liceum Ogólnokształcącym w Gnieźnie. Tym razem entuzjaści rysowanych opowieści mogli poznać najpopularniejszych bohaterów z polskich komiksów, przejrzeć najciekawsze z nich, czy pograć w dziesiątki gier planszowych. To kolejna edycja Strefy Komiksu.
Opasłe zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu ponownie zawitały do gnieźnieńskiej „Czytelni na piętrze”. Wśród przywiezionych egzemplarzy najwspanialszych polskich komiksów, było można zobaczyć te najcenniejsze, najciekawsze i osiągające na rynku wtórnym naprawdę zawrotne sumy. Sztuka komiksu nie miała w Polsce dobrego startu, gdyż w rzeczywistości PRL kojarzyła się ze „zgniłym zachodem” – jak to podkreślała ówczesna propaganda i z superbohaterami zza oceanu, którzy w domyśle cenzury kierowali swoje moce do rozbicia sojuszy Związku Radzieckiego. Mimo to, to właśnie w PRL w chwilach odwilży aparatu represji do kiosków trafiały polskie odpowiedniki amerykańskich komiksów, ale kształtując postawy polskiej młodzieży – stąd Żbik czy Kloss. – Bohaterów komiksowych mamy sporo – mówi dr Michał Traczyk z Instytutu Kultury Popularnej. – Począwszy od Koziołka Matołka w latach 30. W PRL był problem, bo komiks nie cieszył się uznaniem. Był traktowany jako symbol wszystkiego co złe w tym „zgniłym zachodzie”. Uważano, że próbuje popsuć nam młodzież, natomiast później w związku z naszą rzeczywistością stawał się bardziej popularny. Wystarczy powiedzieć o Tytusie, Romku i A’tomku., Kajtku i Koku, a potem Kajko i Kokoszu, o Kleksie, Tajfunie – wymienia M. Traczyk, który zresztą w bardzo przystępny sposób opowiedział historię ich powstania i ciekawostki z ich komiksowego żywota. – Na przykład Żbik czy Kloss odcisnęli piętno na kilku pokoleniach. Sam wychowywałem się na nich, choć one miały służyć propagandzie, uczyć młodzież odpowiedniego myślenia o socjalistycznej ojczyźnie, by w przyszłości poświęcić się słusznej sprawie. Jednak w gruncie rzeczy szukaliśmy tam przygody, ciekawych historii. Dzieci nie widziały w tym warstwy moralizatorskiej – podkreśla. Dziś cały przemysł komiksowy jest ważną gałęzią wydawniczą. Nakłady niektórych serii rosną, jakość ich wydania jest wręcz porażająca. Z komiksów na ekrany kin wychodzą bohaterowie, skutecznie przenikając do światowej popkultury. – On jest już nie tylko w kinach, ale też na bilbordach, koszulkach i ludzie zaczynają tym żyć –mówi o komiksie Aleksander Gniot, wicedyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu. – Warto przypominać tych polskich superbohaterów komiksowych, bo amerykańskich znamy już całkiem dobrze. Jednym z pierwszych był Kapitan Żbik ze swoim przepięknym mundurem, mówiący kilkoma językami, posługujący się karate. Później ci bohaterowie zaczynali przywdziewać trykoty, pojawili się bohaterowie jak Lis, Incognito, Szpak, czy bardzo dobrze narysowany Biały Orzeł. Są to komiksy, które ukazały się w paru odcinkach, choć większości z czytelników nie są jeszcze znane – wyjaśnia.
Strefa Komiksu w „Czytelni” to także spotkanie z rysownikiem Karolem KaeReL Kalinowskim i wystawa jego prac, promocja komiksu „Borka i Sambor” przygotowanego przez Muzeum Początków Państwa Polskiego, wystawa Klubu Szalonych Artystów w projekcie „KomiksLAND” oraz games room, gdzie na chętnych czekały liczne gry planszowe.
ALEKSANDER KARWOWSKI