Shadow

Karuzela marnego losu niechcianego kasyna w końcu się zatrzyma?

Zdewastowany przez czas zabytkowy gmach dawnego kasyna oficerskiego przy ul. Wrzesińskiej nie ma szczęścia do podmiotu, czy ludzi, którzy by go rozsądnie zagospodarowali. W 2018 roku było już tego blisko. Ochotę na budynek miała sąsiadująca z nim uczelnia. Doszło nawet do wiążących decyzji i umów z Miastem, jednak nic z tego nie wyszło i obiekt niszczeje do dziś. Jak się okazuje, temat zakręcił się niczym karuzela i ponownie jest w tym samym punkcie jak przed trzema laty.
Na początek trochę historii. Decyzję o zamianie nieruchomości między Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Gnieźnie, a Urzędem Miejskim, podjęto w sierpniu 2018 roku. Na jej mocy PWSZ miała otrzymać od miasta budynek dawnego kasyna, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie uczelnianego kampusu przy ul. Wrzesińskiej, by przenieść do niego rektorat uczelni. Obecnie ten znajduje się daleko od ośrodka akademickiego, w willi przy ulicy Sobieskiego. Dawniej było w niej przedszkole. W zamian ten budynek powędrowałby w zasoby magistratu Gniezna. Taka forma wymiany spodobała się miejskim radnym, którzy potwierdzili ją uchwałą samorządu. Dotychczas los nie szczędził charakterystycznego budynku kasyna. Dziś to niemal ruina wymagająca ogromnego wkładu finansowego, by przywrócić jej dawny blask. Chętnych do takiej inwestycji jednak od lat nie było, zatem wola wymienienia go z uczelnią na jej zadbaną willę w centrum, była dla władz dobrym interesem. Jak się jednak okazało w listopadzie 2019 roku, uczelnia postanowiła umówionej transakcji wymiany nie finalizować. Obiekt pozostał we władaniu miasta i dalej niszczeje bez zainteresowania ze strony potencjalnego kupca, najemcy i inwestora.
Jak się okazuje, historia zatacza koło. PWSZ ponownie jest zainteresowana budynkiem kasyna, ale z innymi miejskimi nieruchomościami ulokowanymi tuż zanim. Chodzi o halę sportową i budynek, w którym mieści się dziś Miejska Świetlica Socjoterapeutyczna. To bardzo duży teren w granicach dawnych koszar. Wspomniane obiekty miałyby być przekazane przez Urząd Miejski uczelni jako darowizna, ale tym razem bez równoczesnego przejęcia od PWSZ willi obecnego rektoratu. Rozmowy na ten temat mają być prowadzone później. Skąd zatem ponowna chęć przejęcia przez PWSZ zdewastowanego obiektu? – Uczelnia z sukcesami stara się o zewnętrzne środki finansowe na dalszy swój rozwój i widzi sens rozwoju m.in. w skomasowaniu całej administracji na jednym terenie – wyjaśnił radnym na niedawnym posiedzeniu komisji gospodarki, Jarosław Grobelny, wiceprezydent miasta. Nic nie ma też grozić dalszemu funkcjonowaniu świetlicy. Ustalenia między stronami są takie, że dopóki ona działa, nie będzie musiała opuszczać swojego lokum. Także hala sportowa po remoncie ma być udostępniana miastu. J. Grobelny w takiej darowiźnie na rzecz uczelni widzi same plusy. – Uporządkujemy ten teren. Jesteśmy też w procedurze sprzedaży sąsiedniego budynku ze spalonym dachem (zabytkowa stajnia z ujeżdżalnią, którą w części strawił pożar w 2008 roku – przyp. red.), zatem myślę, że uda się zrewitalizować ten obszar przy ul. Wrzesińskiej – wyraził nadzieję. Ostatecznie o darowiźnie na rzecz uczelni zadecydują radni na sesji 9 czerwca. ALEKSANDER KARWOWSKI